Jutro o godzinie 18:50 w „Sercu Łodzi” Widzew podejmować będzie zespół Górnika Łęczna. Arbitrem tego spotkania będzie Filip Kaliszewski, dla którego będzie to pierwsze spotkanie z udziałem Czerwono-Biało-Czerwonych.

W tym sezonie Widzew wystartował słabo, aczkolwiek na tle najbliższego rywala prezentuje się całkiem przyzwoicie. Drużyna z Łęcznej w czterech spotkaniach zdobyła pięć punktów, czyli o dwa mniej od Widzewa. Łodzianie grali tylko raz przed własną publicznością, a ich najbliższy rywal rozegrał takie dwa spotkania. Co ciekawe, nie wygrał w żadnym z nich. Górnicy wygrali tylko w pierwszej kolejce, kiedy to w Krakowie pokonali Garbarnię. Kolejne dwa spotkania to remisy, a ostatnia kolejka to porażka na własnym obiekcie z Elaną Toruń.

W drużynie Kamila Kieresia jest nazwisko, które jest znane łódzkim kibicom. Przemysław Banaszak to gracz, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy naszego zespołu. W tym jest wypożyczony do Górnika. Zagrał one we wszystkich czterech spotkaniach. Pierwsze trzy rozpoczynał z ławki, a w ostatnim z Elaną wyszedł w podstawowej jedenastce. Te cztery spotkania to zaledwie 108 minut.

Trzech zawodników Górnika w tym sezonie zagrało we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. Pierwszym z nich jest dwudziestoletni bramkarz Patryk Rojek. Drugim obrońca Paweł Baranowski a ostatnim z nich pomocnik Marcin Stromecki. Zespół z Łęcznej zdobył w tym sezonie trzy bramki. Żaden z zawodników nie strzelił więcej aniżeli jednego gola. „Łupem” bramowym podzielili się Dominik Lewandowski, Aron Stasiak i Paweł Wojciechowski.

W ostatnim spotkaniu, Górnik Łęczna zagrał w następującym ustawieniu:
Patryk Rojek - Maciej Orłowski (67, Jakub Zagórski), Paweł Baranowski, Tomasz Midzierski, Leandro - Dominik Lewandowski (28. Paweł Wojciechowski), Igor Korczakowski (10. Krystian Wójcik), Donatas Nakrosius, Marcin Stromecki, Aron Stasiak - Przemysław Banaszak (68, Michał Goliński).

Łodzianie rywalizowali z Górnikiem Łęczna już sześć razy. Trzy spotkania zakończyły się zwycięstwem naszej drużyny, jedno remisem, a dwa porażką. Łodzianie strzelili dwanaście goli, a stracili cztery. W pierwszym spotkaniu górą byli goście i wygrali w Łodzi 1:0, a na ławce siedział wtedy Tomasz Łapiński. Łodzianie „odegrali” się trzy lata później, kiedy to w Łęcznej pokonali rywala aż 5:1. W zeszłym sezonie w Łodzi wygrał Widzew 3:0, a w rewanżu kibice nie zobaczyli bramek i mecz zakończył się wynikiem 0:0.

Po spotkaniu Widzewa w Elblągu kibice wymagają od swojej drużyny zwycięstwa. Mecz, który zakończył się remisem, powinien zakończyć się wygraną naszego zespołu. Utrata bramki w ostatnich minutach spotkaniu i to grając w przewadze chluby nie przynosi. 

Na kogo postawi szkoleniowiec Widzewa przekonamy się już jutro.