Widzew przegrał w Siedlcach z Pogonią 1:3. Łodzianie sięgnęli już dna. Czy można napisać coś pozytywnego, coś co podniesie na duchu, chyba nie.
Widzew rozpoczął agresywnie i to nasi zawodnicy przeważali na początku. W czternastej minucie Marcel Gąsior, był bliski strzelenia gola, ale niestety piłka nie ugrzęzła w siatce. W osiemnastej minucie Marcin Robak i Henrik Ojamaa rozegrali między sobą piłkę i ten drugi dał nam prowadzenie. Łodzianie pierwszą połowę kończyli z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa to tragedia w wykonaniu naszych zawodników. Już pięćdziesiątej szóstej minucie Oskar Repka wyrównał. W osiemdziesiątej piątek Marcin Kozłowski dał prowadzenie gospodarzom, a w doliczonym czasie z karnego ustalił wynik na 3:1 dla Pogoni Maciej Firlej.
Widzew został po raz kolejny ośmieszony. Łodzianie patrząc na punkty, które zdobyli po „restarcie rozgrywek” znajdują się na trzecim miejscu od końca. Tylko czerwona latarnia ligi Gryf Wejherowo oraz Resovia zdobyło od Widzewa mniej punktów.
Panowie piłkarze, zastanówcie się, czy jesteście w stanie reprezentować barwy tego klubu, czy druga liga to nie za wysokie progi dla Was. Patrząc na wyniki, to awans możemy zdobyć jedynie dzięki nieudolności pozostałych drużyn.
Niestety chyba w klubie musi przejść poważny huragan, który oczyści atmosferę. Cały czas broniłem obecnego szkoleniowca, ale chyba i on już nie ma pomysłu na grę Czerwono-Biało-Czerwonych. Gra w końcówce na tak zwaną „dzidę” nie daje żadnych efektów, a Widzew tak ostatnio niestety gra. Być może już wkrótce się dowiemy, że nie jest on już szkoleniowcem naszego zespołu.
Piłkarze, trenerzy oni się mogą odwrócić od klubu. My kibice – NIGDY!!!.