Łodzianie zremisowali w Elblągu z Olimpią 1:1. Widzew zdobył prowadzenie tuż przed zakończeniem pierwszej połowy.

Na początku drugiej, Olimpia straciła zawodnika, który został ukarany czerwoną kartką po brutalnym faulu na Radwańskim. Na minutę przed zakończeniem regulaminowego czasu gry, Olimpia wyrównała. 

Mecz w Elblągu rozpoczęli Łodzinie. W trzeciej minucie pierwsza kontra Widzewa, która została przerwana faulem. Graczem, który został nieprzepisowo zatrzymany był Marcin Robak. Dwie minuty później nieprzepisowo zatrzymywany Michael Ameyaw. Wykonawcą rzutu wolnego Łukasz Kosakiewicz. Niestety piłka nie znalazła drogi do bramki, chwilowo gospodarze wyjaśniają sytuację. Piłka jednak przejmuje Adam Radwański, który oddał pierwszy w spotkaniu strzał na bramkę. W szóstej minucie Widzew wykonuje pierwszy w spotkaniu rzut rożny, ale także i ten stały fragment gry nie przynosi korzyści naszej drużynie. Cztery minuty później Kosakiewicz wykonuje drugi rzut rożny, tym razem z lewej strony, ale także i on bez efektu bramkowego. W dwunastej minucie ponownie rożny dla naszej drużyny. Piłka w polu karnym trafia pod nogi Daniela Tanżyny, ale jego strzał za lekki. Dwie minuty później faul Radwańskiego na Szuprytowskim. Gospodarze źle wykonują ten stały fragment gry, przejmują Łodzianie i wychodzą z kontrą, która to standardowo przerwana przez zawodnika Olimpii. Faulowanym graczem Widzewa Ameyaw, który jest bardzo aktywny w tej części gry.

Pierwszy kwadrans gry, to przewaga Widzewa, Łodzianie zdecydowanie częściej przy piłce, Olimpia od czasu do czasu wchodzi na połowę gości. Akcje Widzewa przerywane faulami.

Kolejne minuty to przewaga Widzewa, ale bez efektu bramkowego. W dwudziestej pierwszej minucie gospodarze wyprowadzają kontrę, ale na szczęście dla Łodzian nie zakończoną bramką. W barwach Widzewa niewidoczny Rafał Wolsztyński. Gospodarze powoli dochodzą do głosu i mecz się wyrównuje, aczkolwiek bez stuprocentowych okazji, króluje chaos, niecelne podania. W dwudziestej ósmej minucie żółtą kartką zostaje ukarany Bartłomiej Poczobut, który faulem przerywa kontrę Olimpii. W trzydziestej pierwszej minucie bardzo groźną sytuację miała Olimpia, ale na szczęście dla Widzewa gospodarze nie zdołali zdobyć bramki. Przewaga Olimpii cały czas rosła. Dopiero na dziesięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy budzi się Widzew i zaczyna „odgryzać” się Olimpii. W czterdziestej pierwszej minucie Szuprytowski próbuje wymusić rzut wolny w okolicach pola karnego Widzewa, ale arbiter nie dał się nabrać na aktorskie popisy zawodnika z Elbląga. Minutę później Marcel Pięczek zagrywa piłkę do wyróżniającego się Ameyawa, który odgrywa do Robaka, a ten z najbliższej odległości pokonuje bramkarza gospodarzy i Widzew wychodzi na prowadzenie. Do końca pierwszej połowy Widzew dominuje, ale nie strzela drugiego gola.

Drugą połowę Łodzianie rozpoczynają w niezmienionym składzie. Przerwa lepiej zadziałała na graczy Olimpii, którzy wychodzą z nastawieniem szybkiego wyrównania. To oni przejmują inicjatywę i mają przewagę. W pięćdziesiątej drugiej minucie zawodnik gospodarzy, Michał Kuczałek zagrywa wysoko uniesioną nogą i trafia Radwańskiego, rozcinając skórę na głowie naszego pomocnika. Sędzia bez wahania pokazuje zawodnikowi Olimpii czerwoną kartkę. Radwański opuszcza na chwilę boisko, Łodzianie grają w przewadze. W Widzewie widać bardzo dobrą współpracę na linii Robak – Ameyaw. Niestety nie ma z niej korzyści dla Widzewa w postaci bramki. Mimo przewagi jednego gracza to Widzew zachowuje się tak, jakby to on grał ze stratą jednego zawodnika. Olimpia próbuje atakować, próbuje wyrównać. Łodzianie starają się wciągnąć rywala na własną połowę i wyprowadzić kontrę. W sześćdziesiątej czwartej minucie Konrad Gutowski zmienia na murawie bardzo dobrze dysponowanego tego dnia Ameyaw. Bardzo dobrze gra Radwański, który próbuje uruchomić długimi podaniami raz lewą, raz prawą stronę. W sześćdziesiątej szóstej minucie jedno z podań Radwańskiego trafia do znajdującego się w polu karnym rywali Robaka. Niestety nasz kapitan nie zdołał się odwrócić i celnie uderzyć na bramkę Olimpii, a jego strzał jest zablokowany przez obrońcą drużyny z Elbląga. Chwilę później róg wykonuje Kosakiewicz. Piłka trafia do Tanżyny, ten kozłem próbuje pokonać bramkarza rywali, ale piłka przechodzi nad poprzeczką. W 71. minucie w zespole gospodarzy opuszcza murawę Michał Miller. Trzy minuty później Robak traci piłkę, a Radwański przerywa kontrę faulem, za co zostaje ukarany żółtą kartką. Po kolejnych trzech minutach dobrze spisującego się Radwańskiego zastępuje Adam Zajdler. Olimpia stara się atakować i szuka błędu Widzewa. W osiemdziesiątej minucie z boiska schodzi Christophe Mandiangu, a na jego miejsce wchodzi Daniel Mąka. Łodzianie zaczynają grać na czas, Wolański łapie piłkę po wrzutkach, pada na ziemię i kradnie cenne sekundy. Zamiast „dobić” rywala, Widzew walczy i broni wyniku. Niestety w osiemdziesiątej dziewiątej minucie to, co wydawało się niemożliwe staje się faktem. Grająca w osłabieniu Olimpia po kontrze zdobywa gola. Strzelcem wyrównującej bramki jest Przemysław Brychlik. Konsternacja w szeregach naszej drużyny. Na boisku role się odwracają. To Olimpia zaczyna grać na czas, a Widzew atakuje całym zespołem. Niestety długie wrzutki w pole karne są wyłapywane przez bramkarza gospodarzy.

Wynik już się nie zmienił i kibice Czerwono-Biało-Czerwonych przeżyli szok. Widzew zremisował, a można nawet napisać, że przegrał wygrane spotkanie. W zeszłym roku w kilka minut przegrał wygrane spotkanie z OIimpią Grudziądz, a teraz zremisował spotkanie, które powinien wygrać różnicą co najmniej dwóch bramek. Czy nasz ukochany klub jest jeszcze w stanie nas czymś zaskoczyć? Oby nie.