wtorek, 31 sierpień 2021 21:08

Król Artur, Książę Paryża i… Sz. P. Tetteh

Napisane przez Maciej Nowak
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Anka WB Anka WB

Pod koniec lipca po pozytywnym przejściu badań lekarskich kontrakt z Widzewem podpisał Abdul Aziz Tetteh. Ghański piłkarz przyszedł z tureckiego Gaziantepsporu, a polscy kibice pamiętają go z występów w Lechu Poznań. Był to już trzeci zawodnik w letnim okienku transferowym po wypożyczonym Juliuszu Letniowskim (ostatnio Arka Gdynia – 10 goli w Fortunie 1 Lidze) i Tomaszu Dejewskim (m. in. mecze w Lidze Europy przeciwko Benfice Lizbona) z przeszłością w stolicy Wielkopolski. Gdyby dołączyć do nich nowego trenera przygotowania motorycznego Andrzeja Kasprzaka, który również dołączył z Lecha, tworzy nam się „poznańska kolonia”.

Przypomnijmy, że w przerwie zimowej do Łodzi trafił Paweł Tomczyk (przez Stal Mielec), a w listopadzie szefem skautingu został Tomasz Wichniarek. A propos Wichniarka ulubieńcem kibiców z Alei Piłsudskiego był wspomniany w tytule „Król Artur”, który do Widzewa (oczywiście też z Lecha) przyszedł w kampanii 1997/98. Początki miał jednak trudne, bo w pierwszym sezonie strzelił zaledwie dwukrotnie. Następny w jego wykonaniu był już iście koncertowy – 20 goli w 25 meczach (koronę króla strzelców przegrał o jedno trafienie z Tomaszem Frankowskim) i hat-trick w derbach Łodzi, który przypieczętował wicemistrzostwo i grę
w eliminacjach Ligi Mistrzów. Odszedł do niemieckiej Arminii Bielefeld po rundzie jesiennej 1999 r., a ostatnią bramkę zaliczył w również ostatnim jak do tej pory meczu RTS-u w europejskich pucharach z AS Monaco i jego licznik zatrzymał się na liczbie 33.

Jak był król, to musiał być i książę, a mowa oczywiście o dzisiejszym trenerze bramkarzy Andrzeju Woźniaku. Pewnie mało kto pamięta, bo były golkiper, który tego przydomku doczekał się po meczu reprezentacji w stolicy Francji, pierwsze kroki w Łodzi postawił już w 1984 r., zdobył mistrzostwo w 1996 r., a wrócił z Portugalii do Miasta Włókniarzy przez… Poznań w roku 2000. Innym bramkarzem, który obrał ten sam kierunek, był Arkadiusz Onyszko, po sezonie 1997/98 emigrujący do Danii. Wzmocnieniami na Ligę Mistrzów 1996/97 byli Paweł Wojtala (to on strzelił „tego" gola z Broendby w Kopenhadze), który odszedł zaledwie po jednej rundzie
i Jacek Dembiński – 17 goli w mistrzowskim sezonie (aż 5 w ostatnim meczu z Rakowem Częstochowa), a obaj wyjechali do Bundesligi. Również z Poznania, ale tym razem z Olimpii przyszedł Mirosław Szymkowiak, którego nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba (2 mistrzostwa, gra w Lidze Mistrzów + wicemistrzostwo mówią same za siebie). Godnym przypomnienia jest jeszcze Przemysław Urbaniak, który dla naszego klubu grał w latach 2000-04. Nie należy zapominać również o Marcinie Robaku (najlepszy strzelec w historii Widzewa, który wyprzedził Marka Koniarka). Co prawda najpierw przyszedł z Korony Kielce, a następnie wrócił po latach ze Śląska Wrocław, ale w międzyczasie zdobył króla strzelców w barwach Kolejorza. Razem z nim do Fortuna 1 Ligi awansował Mateusz Możdżeń (trafił z Zagłębia Sosnowiec), pamiętany głównie z pięknego gola przeciwko Manchesterowi City przy ul. Bułgarskiej.

Epizody na linii transferowej z Lecha do Widzewa zaliczyli także: Tomasz Augustyniak, Bartosz Ślusarski, Michał Goliński, Norbert Tyrajski, Arkadiusz Kaliszan, Filip Burkhardt, Dimitrije Injac i świeżo pamiętany Miłosz Mleczko. Podsumowując, spokojnie można stwierdzić, że poznańska lokomotywa z wagonem piłkarzy do Łodzi kursowała zatem regularnie.

Czytany 244 razy

Komentarze  

+1 # Remigiusz Mielczarek 2021-09-01 10:10
Jeszcze Paweł Bocian! Niezwykle sympatyczny facet. Też obrońca, ze słynnej linii defensywnej Lecha (z Urbaniakiem, Augustyniakiem i Arkadiuszem Głowackim, który potem grał z sukcesami w krakowskiej Wiśle).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj
0 # Autor 2021-09-01 10:26
Dziękuję za czujność!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Zacytuj