wtorek, 14 wrzesień 2021 18:54

Widzew międzynarodowy

Napisane przez Maciej Nowak
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Anka WB Anka WB

Tetteh pierwszym Ghańczykiem

W letnim okienku transferowym do Widzewa przyszło czterech obcokrajowców: Fabio Nunes (Portugalia), Abdul Aziz Tetteh (Ghana), Daniel Villanueva (Hiszpania) i Mattia Montini (Włochy). Tetteh jest 1. Ghańczykiem w historii RTS-u. Rodak Nunesa to Bruno Pinheiro, który grał w latach 2010-12, a zasłynął przede wszystkim czerwoną kartką w derbach Łodzi 2011 za brutalny faul na Marcinie Mięcielu. Ciekawostką jest fakt, że sytuacja ta została uwieczniona na oprawie kibiców podczas meczu z Zawiszą w Bydgoszczy w 2013 r. Hiszpanów mieliśmy już trzech (Fernando Arriero „Cuqui”, Jonathan de Amo Perez, Cristian Tomas del Toro), ale żaden z nich nie wyróżnił się niczym szczególnym. De Amo kontynuuje grę w Polsce w ekstraklasowej Stali Mielec.
Natomiast z kraju obecnych Mistrzów Europy, czyli Italii, pochodzili Stefano Napoleoni i Jospeh Dayo Oshadogan. Obaj dobrze wspominani, a w szczególności Napoleoni, który przez 2,5 roku (lata 2006-08) stał się ulubieńcem fanów z al. Piłsudskiego. W pożegnalnym liście stwierdził nawet, że ,,Widzew był dla niego pierwszą wielką miłością!”. Po odejściu karierę kontynuował w Grecji oraz Turcji, a obecnie jest bez klubu. Miejmy nadzieję, że Montini pójdzie

w jego ślady i będzie strzelał wiele bramek.

Najwięcej Brazylijczyków

Najwięcej zawodników było z Brazylii, bo aż szesnastu! Jeden z nich nie zdążył jednak zadebiutować (Celio Roberto Cardoso). Pierwszy to Sergio Batata w rundzie jesiennej 2002, strzelając 5. goli i pomimo przeszłości w ŁKS-ie był lubiany. W tym sezonie występował również uzyskujący sympatię kibiców Darci Miguel Monteiro, który niestety zmarł 3 stycznia 2018 r. w Rio de Janeiro w wieku 49 lat na wskutek ataku serca. Dopiero po latach doczekaliśmy się prawdziwego wzmocnienia z kraju kawy. Dudu Pariaba, bo o nim mowa, grał na pozycji lewego obrońcy i był swoistym królem asyst, a także potrafił strzelić z dobrze ułożonej nogi z rzutu wolnego (2009-12). Podczas zgrupowania w Tunezji przed rundą wiosenną 2012 ówczesny trener Radosław Mroczkowski wypatrzył na… plaży (!) Alexa Bruno i jego kolegę Emersona Carvalho, jednak tylko sympatyczny Alex pojawiał się regularnie na boisku.
Ostatnim był w ubiegłym sezonie Caique, który okazał się nieporozumieniem i już po jednej rundzie wrócił do IV ligi, a kto wpadł na pomysł sprowadzenia go nie wiadomo.

Skąd Litwini wracają?

Sporo było też Litwinów, bo dziewięciu, a większość z nich dała się poznać z dobrej strony. Przez lata filarem środka pola był Mindaugas Panka (5. sezonów
w latach 2007-12), a jego kolega Darvydas Sernas tworzył zabójczy atak z Marciniem Robakiem. Wcześniej, bo w roku milenijnym 2000 furorę robił inny bramkostrzelny napastnik, Robertas Poskus (m.in. obydwie bramki w zwycięskich derbach). Dwukrotnie pojawiali się także bracia bliźniacy Artur i Igor Stesko, ale akurat o nich niewiele można powiedzieć.

Tylu samo było Nigeryjczyków, ale właściwie tylko dwóch dało się zapamiętać. Ugochukwu Ukah grał w drużynie przez 5. sezonów w latach 2007-12 (jak wspomniany wcześniej Panka) i był w tym czasie podporą środka obrony. Z kolei Princewill Okachi sprowadzony został z… 2. ligi maltańskiej (swoją drogą trener „Dzieciaków Mroczkowskiego” miał ciekawe kierunki transferowe!). Początkowo miał być napastnikiem, jednak to właśnie Pan Radosław przestawił go na pozycję defensywnego pomocnika, co okazało się strzałem w „10”! Prince był prawdziwym księciem środka pola, notując masę przechwytów. Gdy RTS reaktywował się w 2015 r., on wówczas powrócił, żeby pomóc w awansie z IV ligi. Niestety w zrobieniu większej kariery przeszkodziły mu kontuzje kolan oraz rzekomo trudny charakter.

Reszta świata

Pierwszym obcokrajowcem w historii Widzewa był w 1991 r. pochodzący z Ukrainy były reprezentant Związku Radzieckiego, grający na pozycji obrońcy, Anatolij Demianienko. Następnie przed sezonem 1992/93 do Łodzi z tego samego kraju przybył wszechstronny Andrzej Michalczuk (od 2005 r. polskie obywatelstwo). Został na prawie 10 lat, rozgrywając w tym czasie niemal ćwierć tysiąca oficjalnych meczów! Jest niezwykle zasłużony dla klubu (2x mistrzostwo Polski, gra w Lidze Mistrzów i europejskich pucharach, czy 2x wicemistrzostwo ). Jak sam twierdził, ,,z łódzkim klubem wiąże go dożywotni kontrakt.” Jest jedynym piłkarzem zagranicznym, którego podobizna trafiła na flagę ,,Dzięki Wam tu jesteśmy”.

Mistrzami Polski w 1997 r. zostali Mołdawianin Alexander Curtian i Niemiec Urlich Borowka. Pierwszy z nich wszedł na końcówkę słynnego meczu w Warszawie przy stanie 2:0 dla Legii i jak twierdził trener Franciszek Smuda, jego wejście odmieniło losy wygranego później 3:2, decydującego o mistrzostwie spotkania! Z kolei ten drugi, czyli Borowka, były reprezentant RFN i mistrz tego kraju, miał poważne problemy z alkoholem i po latach napisał nawet o tym książkę.

Pierwszym zawodnikiem z Czarnego Lądu był Kameruńczyk Bleriot Heuyot, jednak nie zawojował naszej ligi. Jedyny w tym gronie Francuz Thomas Phibel, choć rozegrał tylko jeden pełny sezon 2012/13, a zaraz na początku następnego odszedł, został nawet wybrany do „Drużyny dekady” w głoswaniu kibiców w plebiscycie portalu WTM (m.in. obok wspomnianych wcześniej Ukaha, Dudu, Panki, Pinheiro i Sernasa).

Najwięcej meczów i bramek

  • Andrzej Michalczuk (Ukraina) 249/29
  • Princewill Okachi (Nigeria) 139/12
  • Mindaugas Panka (Litwa) 135/12
  • Ugochukwu Ukah (Nigeria) 123/2
  • Dudu Pariaba (Brazylia) 80/4
  • Stefano Napoleoni (Włochy) 79/12
  • Darvydas Sernas (Litwa) 71/25

 

Jeśli Włoch Mattia Montini zadebiutuje w koszulce Widzewa, będzie 111. obcokrajowcem w historii tego klubu.

 

Czytany 167 razy