czwartek, 07 styczeń 2021 15:15

Podsumowanie jesieni 2020/21 - Pion sportowy

Napisane przez KS
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Anka WB Anka WB

Tym razem to już ostatnie zestawienie z naszej strony. Na koniec zostawiliśmy sobie pion sportowy, który z pewnością zawiódł nas w minionym roku...

Ciężko podsumowywać osobno jedną sylwetkę, gdyż w klubie panował taki chaos, że ciężko stwierdzić kto był odpowiedzialny za sprowadzenie piłkarzy, czy trenerów. Pewne jednak jest, że zamieszany był w to Mirosław Leszczyński. Wrócił do klubu po krótkiej przerwie i znów ściągał do Widzewa piłkarzy. Za jego kadencji do Łodzi przyszli m.in. Robert Prochownik, Hubert Wołąkiewicz, czy Henrik Ojamaa. Ten pierwszy przyszedł z SMS-u Łódź, który wyróżniał się w CLJ. Transfer miał wynieść podobno ponad 100 tys. zł. Duża inwestycja, prawda? Niestety młodzieżowiec nie spełnia na razie oczekiwań. Dwaj pozostali to totalne niewypały transferowe. Były reprezentant Polski został ściągnięty w trybie pilnym, ale odszedł z klubu tak szybko zanim przyszedł. Mówi się, że Martyna Pajączek maczała palcem w sprowadzeniu Estończyka do Widzewa. Przecież bardzo dobrze znała go z Miedzi Legnica, w której trzeba przyznać się wyróżniał. Ten transfer wciąż pozostaje zagadką i pewnie tak pozostanie, bo 28-latek znalazł już nowy klub, choć wcale nie musiał się tak bardzo spieszyć, bo w związku z rozwiązaniem kontraktu otrzymał pewnie niezłą sumę, a sama jego pensja była jedna z wyższych w zespole. Są też transfery, za które wypadałoby Leszczyńskiego pochwalić. To on odegrał główną rolę w ściągnięciu Merveiil'a Fundambu z KTS Weszło, z którego był wypożyczony do Radomiaka. Część kibiców twierdzi, że był to bardziej ruch marketingowy niż realne wzmocnienie beniaminka I ligi, ale pomocnik pochodzący z Demokratycznej Republiki Kongo grał naprawdę nieźle, a jego przewrotka z meczu ze Stomilem została wybrana golem jesieni. Do plusów można też zaliczyć Patryka Muchę, którego rekomendował sam Enkeleid Dobi, który chciał również u siebie Michała Bednarskiego, lecz ten jednak wybrał Legnicę. Leszczyńskiego i Pajączek w klubie już nie ma, także sami możemy sobie w głowie zadać pytanie co poszło nie tak. Jeśli wykonywaliby dobrze swoją pracę na pewno pracowaliby dalej. W klubie przez ten czas pracował również Rafał Pawlak. Jego w klubie też już nie ma, a to oznacza, że o nim nie mamy prawa mówić w samych superlatywach. Paradoksem jest też to, że za swoją pracę otrzymał... premię! Pytanie za jaką pracę, bo na pewno nie za ściągnięcie do Widzewa realnych wzmocnień. 

Jak widać w minionym roku duży chaos panował nie tylko w szatni, ale także w klubowych gabinetach. Ktoś co chwilę otwierał jedne drzwi żeby zaraz wyjść drugimi, a trzecimi drzwiami wchodził zupełnie ktoś inny. Mamy nadzieje, że rok teraźniejszy będzie dużo bardziej spokojny i każdy pracujący obecnie w Widzewie będzie przebywał w Łodzi dłużej niż poprzednicy.

Nasza ocena: 4/10

Czytany 59 razy