sobota, 10 kwiecień 2021 16:07

Rezerwy wracają do gry

Rozgrywki piłkarskiej okręgówki wracają do żywych. Wydział Gier i Ewidencji Łódzkiego Związku Piłki Nożnej ustaliły, że liga zostanie w najbliższym czasie wznowiona.

Wiadomo już, że do gry wróci drugi zespół Widzewa prowadzony przez Łukasza Grzeszczakowskiego. Przypomnijmy, że Widzew II Łódź zakończył zmagania jeszcze w tamtym roku. W roli gospodarza łodzianie podzielili się punktami z pabianickim Włókniarzem. 

Tym razem będący liderem Widzew zmierzy się z innym łódzkim klubem AKS SMS Łódź, a do meczu dojdzie 14 kwietnia o godz. 17 na terenie rywala. W razie zwycięstwa podopieczni trenera Grzeszczakowskiego mogą odskoczyć wiceliderowi z Różycy na 6 punktów, o ile ekipa LKS z Orłem Parzęczew. Niestety, podobnie jak w przypadku spotkań na wyższych szczeblach, również i w tym przypadku mecze będą odbywać się będą bez udziału publiczności.

piątek, 09 kwiecień 2021 20:37

Powiedzieli po meczu

Powiedzieli po meczu

Tomasz Tułacz

Mecz z gatunku tych trudnych do oglądania myślę że ostatnie 5 minut było bardziej emocjonujące niż całe 85 minut przed tym ale my z tego punktu jesteśmy w miarę zadowoleni no oczywiście zawsze jest niedosyt jak nie ma kompletu punktów ale graliśmy u wiadomego rywala wiemy jakie cele ma Widzew podsumowując mecz determinacji film szczególnie w środkowej strefie w końcówce mogliśmy to przechylić na własną korzyść jednym IW 2 zespole ciężar odpowiedzialności za wynik był duży i to było widać po chłopakach mam trochę uwag eldo jakości podań gra ofensywna nie była na takim poziomie jaki byśmy sobie tego życzyli jest to sprawiedliwy wynik i tak go trzeba odbierać. 

Enkeleid Dobi: 

To był trudny mecz i trudny przeciwnik. Zabrakło kropki nad "i", czyli tej jednej bramki. Trochę jesteśmy źli na to, bo mamy swoje ambicje, a punkty nam uciekają. Może nie czuliśmy do końca pewności siebie w drużynie. Czasami brakowało też przyśpieszenia w naszej grze, bo jak przyśpieszaliśmy, to były fajne momenty. Na pewno możemy mieć tylko żal do siebie, że straciliśmy punkty. Nie jesteśmy zadowoleni z tego remisu. Wiem, że wszyscy oczekują super gry od Widzewa, ja najbardziej, ale czasami niektórych życzeń nie da się przeskoczyć. To jest proces. Było siedem dobrych meczów, ale przeciwnik też robi swoje na boisku. My też robimy swoje, wiemy na co nas stać, pracujemy i chcemy wygrywać, żeby ta drużyna zasługiwała na pierwszą szóstkę. Powiedzieliśmy sobie szczerze z chłopakami, że to nie był nasz najlepszy mecz. Zespół jednak po tej przegranej 0:3 pokazał, że zaangażowania nie brakowało. Zagraliśmy dzisiaj z doświadczonym rywalem, grającym w tej lidze kilka lat. 

 

Jakub Serafin (Puszcza): 

Przyjechaliśmy do Łodzi po komplet punktów, mieliśmy za sobą dwa wygrane w dobrym stylu mecze i chcieliśmy to kontynuować. W końcówce stworzyliśmy sobie dwie bardzo dobre sytuacje, szkoda, że nie udało się ich wykorzystać, ale z przebiegu meczu remis jest sprawiedliwy. Na terenie rywala to na pewno cenny punkt. 

Marcel Pięczek (Puszcza): 

Mecz był trudny do oglądania, było dużo walki i pojedynków w powietrzu. Pierwsza liga właśnie tak wygląda, że walki na boisku jest całkiem sporo i tak naprawdę stały fragment i cechy wolicjonalne decydują o wyniku. 

To boisko to mój drugi dom. Tutaj się wychowywałem. Fajnie było spotkać starych kolegów, kibiców. Zatem na pewno będę dobrze wspominał ten powrót. 

Od początku sezonu łapię cenne minuty. Wychodzę w podstawowej jedenastce, zbieram doświadczenie i doskonalę pewne rzeczy. Na pewno nie jest to czas stracony. 

Jakub Wrąbel: 

Przez większość meczu nie miałem może za dużo pracy, ale w samej końcówce rywale dwukrotnie mnie sprawdzili. Trzeba było więc koncentrację z całego spotkania przełożyć na ostatnie minuty, tak żeby nie zaliczyć żadnej wpadki. Z przebiegu gry dzisiaj przeważaliśmy, ale u siebie musimy wygrywać, więc nie zadowala nas remis, choć po ostatniej porażce pewnie trzeba go szanować. Dobrze przynajmniej, że udało się zagrać na zero z tyłu. 

Bartłomiej Poczobut: 

Na pewno możemy czuć pewien niedosyt. Bardzo chcieliśmy wygrać, ale niestety się nie udało. To był mecz walki. Dziś piłka częściej latała w powietrzu, niż była na ziemi. My staraliśmy się tę grę bardziej uspokoić, zrobiliśmy kilka ciekawych akcji, ale musimy więcej od siebie wymagać. 

Krystian Nowak: 

Na pewno jest niedosyt, bo mieliśmy kilka dobrych sytuacji, które powinniśmy byli wykorzystać. Cieszę się, że wróciłem pod trzech meczach nieobecności. Zagrałem 90 minut, ze zdrowiem jest wszystko w porządku i mam nadzieję, że odbuduję formę sprzed kontuzji, bo jak wiadomo każda przerwa ma wpływ na dyspozycję. 

Daniel Tanżyna: 

Chcieliśmy się zrehabilitować po ostatnim meczu. Cieszyliśmy się, że gramy już w piątek, ale niestety nie wyszła nam ta rehabilitacja. Chcieliśmy zainkasować w tym meczu trzy punkty. Spodziewaliśmy się tego, co prezentuje Puszcza Niepołomice - typowy pierwszoligowy futbol oraz groźny stały fragment. Spotkanie zakończyło się remisem. Bardzo nad tym ubolewamy, bo jeśli chcemy coś w tej lidze ugrać, to musimy takie mecze wygrywać, 

Trochę nam zabrakło. Ja robię swoją robotę z tyłu, ale byłbym w pełni zadowolony gdybym jeszcze coś strzelił. Piłka szuka mnie w polu karnym. Mogłem się lepiej zachować. Trochę nad tym ubolewam. Przed nami następny mecz. Mam nadzieję, że zdobędziemy trzy punkty, bo naprawdę te spotkania uciekają, punkty też, a dalej chcemy o coś w tej lidze grać. 

Udawało nam się stwarzać sytuacje. Musimy jednak od siebie wymagać dużo więcej. W meczach u siebie musimy zdominować rywala jak najbardziej tylko się da i strzelać bramki. Dziś skuteczność trochę zawiodła. Musimy to poprawić. 

 

 

piątek, 09 kwiecień 2021 19:58

Opis Meczu z Puszczą....

Wszyscy się nudzą, na na na na” …

 

W mocno zmienionej jedenastce po ostatnim „ice bucket challenge” w Sosnowcu rozpoczął Widzew dzisiejsze spotkanie z Puszczą Niepołomice. W wyjściowym składzie znalazł się Łukasz Kosakiewicz i wracający do kontuzji Krystian Nowak. Michael Ameyaw, Marek Hanousek i Kacper Gach rozpoczynają dzisiejsze spotkanie na ławce rezerwowych.

Pierwsze 8 minut meczu przynosi nam 3 akcje naszego zespołu, a najbliżej zdobycia po nich bramki jest Daniel Tanżyna, któremu tym razem nie udało się skierować piłki głową do bramki (a wiemy, że to potrafi!). Następne 20 minut spotkania to czas, gdzie możemy sobie nucić piosenkę „Nic się nie dzieje, na na na na”. Powolne przemieszczanie piłki po murawie, duża niedokładność w grze naszego zespołu, problemy z przyjęciem piłki i dużo szczęścia, bo rywale też nie potrafili wykorzystać naszych błędów, a wszelkie ich próby pewnie i spokojnie gasił Jakub Wrąbel. Ze swoistego marazmu zostaliśmy wyrwani na chwilę dwoma niezłymi dośrodkowaniami Kosakiewicza, ale ani Mateusz Michalski ani Marcin Robak, nie zdołali wykorzystać tych szans. W 40 min niezłym rajdem na bramkę rywala popisał się dotychczas najbardziej aktywny piłkarz Widzewa - Piotr Samiec-Talar, ale nie zmieniło to wyniku spotkania. Chwilę później byliśmy najbliżej strzelenia bramki – po dośrodkowaniu Michalskiego piłka trafiła na głowę Robaka, ale po jego strzale i wielkim zamieszaniu na polu karnym Puszczy, w którym najbardziej ucierpiał ich bramkarz, nadal byliśmy bez gola.

Doliczona dodatkowa minuta meczu nie zmienia niczego w obrazie gry. A o przebiegu pierwszej połowy niech świadczy fakt, że w 44 minucie pierwszy raz! strzelamy w światło bramki. Czas odpocząć na przerwie (piszę u o kibicach, bo piłkarze nie mają po czym).

Drugą połowę meczu zaczynamy w takim samym składzie i … z taką samą „energią” do gry. Może czas coś zmienić? Jako pierwszy decyduje się na to trener rywali – wprowadza dwóch nowych zawodników. Trener Enkeleid Dobi decyduje się na to dopiero po godzinie gry i Michael Ameyaw zastępuje Dominika Kuna. Pięć minut później – kolejne dwie zmiany – na boisku mamy teraz Patryka Muchę i … Kacpra Gacha. Zmiany … niczego nie zmieniły w postawie obydwu zespołów. 10 minut przed końcem meczu Widzew ma najlepszą w 2. połowie okazję do zdobycia gola, ale szansy nie wykorzystuje Samiec-Talar strzelając wprost w nogi bramkarza. 5 minut później podobną akcję mają nasi rywale - ratuje nas niezawodny Wrąbel, który ratuje nas jeszcze raz i jeszcze raz … szczególnie w doliczonym czasie gry, kiedy to Puszcza nagle się przebudziła i próbowała jednak wywieźć z Serca Łodzi 3 pkt. Bez skutku na szczęście.

 

Koniec meczu. Koniec męczarni.

 

Widzew Łódź – Puszcza Niepołomice (0:0)

 

Widzew:
Wrąbel – Kosakiewicz (66′ Gach), Nowak, Tanżyna, Stępiński – Michalski, Poczobut (85′ Hanousek), Możdżeń (67′ P. Mucha), Kun (62′ Ameyaw) – Samiec-Talar (86′ Tomczyk), Robak

Rezerwowi: Kudrjavcevs – Caique, Grudniewski, Becht

 

Puszcza:
M. Górski – Cikos, Czarny, Hladik, Pięczek – Uwakwe (46′ Stefanik), Serafin – Bartosz (54′ S. Górski), Knap, Tomalski (78′ Rakoczy) – Spławski (54′ Kobusiński)

Rezerwowi: Kobylak – Radionow, Klec, Wyjadłowski, T. Mucha

 

Żółte kartki: Kosakiewicz, Nowak, Poczobut – Stefanik

 

Sędzia: Łukasz Szczech (Kobyłka)

piątek, 09 kwiecień 2021 08:59

Sytuacja kartkowa przed meczem z Puszczą

Kilku naszych jest zagrożonych pauzą w następnych meczach...

czwartek, 08 kwiecień 2021 19:28

Briefing przed Puszczą

Już jutro Widzew Łódź zainauguruje kolejke Fortuna I Ligi meczem z Puszczą Niepołomice. Tradycją stały się juz przedmeczowe briefingi prasowe. W dzisiejszym wzięli udział trener Enkeleid Dobi i kapitan zespołu Marcin Robak. Oto co powiedzieli.

 

Enkeleid Dobi

O kompromitacji z Zagłębiem Sosnowiec,

Zawodnicy z wiadomej przyczyny na pewno nie mieli wesołych i spokojnych świąt. Jesteśmy świadomi, że daliśmy plamę i mecz z Zagłębiem był kompletnie nieudany. We wtorek przeanalizowaliśmy z zespołem to spotkanie i szukaliśmy odpowiedzi na to, dlaczego tak zagraliśmy. Czasami nie można jej znaleźć, ale myślę, że najlepszą odpowiedzią będzie mecz w piątek. Najważniejsze jest każde kolejne spotkanie, bo w nim możemy coś zmienić.

Powtarzaliśmy wielokrotnie, że potrzebujemy punktów, bo jesienią straciliśmy ich zbyt wiele. W pracy trenerskiej zakłada się jednak jeden mecz, który kompletnie nie wyjdzie. Wiemy, o co gramy i nie szukamy alibi, ale taki jest futbol. Jesteśmy drużyną, która dorasta, ale ma potencjał i charakter. W spotkaniu z Zagłębiem tego nie pokazaliśmy, ale nie ma zespołu, który wygra wszystkie mecze. Jeśli coś nie wychodzi, to nie szukam winowajcy, bo największym będę ja. Mam jednak nadzieję, że w piątek nie popełnimy błędów z poprzedniego meczu.

 

O Marcelu Pięczku,

Szukaliśmy Marcelowi drużyny, która da mu możliwość regularnej gry. To dla nas cel, by go obserwować. Spotkanie w piątek będzie dla niego na pewno bardzo motywujące, a my przez okres wypożyczenia musimy ocenić, czy jest w stanie pełnić rolę w zespole Widzewa. Cieszymy się, że gra, bo jest zawodnikiem naszego klubu. Potrzebował czasu, trafił na wypożyczenie i będziemy dalej go obserwować. Nie chcieliśmy blokować mu szansy gry w meczu przeciwko nam i sam nalegałem na to, by dać mu możliwość pokazania się.

 

O ewentualnych zmianach w składzie,

Szukaliśmy Marcelowi drużyny, która da mu możliwość regularnej gry. To dla nas cel, by go obserwować. Spotkanie w piątek będzie dla niego na pewno bardzo motywujące, a my przez okres wypożyczenia musimy ocenić, czy jest w stanie pełnić rolę w zespole Widzewa. Cieszymy się, że gra, bo jest zawodnikiem naszego klubu. Potrzebował czasu, trafił na wypożyczenie i będziemy dalej go obserwować. Nie chcieliśmy blokować mu szansy gry w meczu przeciwko nam i sam nalegałem na to, by dać mu możliwość pokazania się.

 

Marcin Robak

 

O blamażu w Sosnowcu

Każdy przegrany mecz, szczególnie w stylu, w którym nie zagroziliśmy bramce przeciwników może nie boli, ale nie można ukrywać, że zagraliśmy słabe spotkanie. Nie byliśmy drużyną z poprzednich meczów, w których walczyliśmy od 1. do 90. minuty. Nie było w nas chęci, by wygrać spotkanie, a Zagłębie wykorzystało tę słabość. Pozwoliliśmy rywalom stworzyć sporo sytuacji, szczególnie w porównaniu do naszych poprzednich meczów. My z kolei nie stworzyliśmy swoich i nie zdobyliśmy nawet jednej bramki.

 

O planach na mecz z Puszczą

Wydaje mi się, że będziemy kontynuować to, co graliśmy w poprzednich spotkaniach. Początek rundy wiosennej był bardzo udany w naszym wykonaniu i myślę, że nie będziemy dużo zmieniać w stylu naszej gry. Trzeba jednak więcej od siebie wymagać, bo w meczu z Zagłębiem żaden z zawodników nie grał na swoim poziomie i to musi się zmienić.

Przed każdym meczem staramy się mobilizować. Wynik może być sprawą otwartą, ale nie może nam zabraknąć zaangażowania, walki i przede wszystkim determinacji, żeby wygrać spotkanie. To samo dotyczy meczu z Puszczą - musimy wyjść i dać z siebie wszystko. Jeśli będziemy grać dobrze, to wynik przyjdzie, ale musimy dać sygnał, że chcemy wygrać.

 

O przyszłości MR9 w Widzewie

Kilka osób podpytywało mnie na temat mojej sytuacji, ale na dzień dzisiejszy nie rozmawiałem jeszcze z władzami klubu o przyszłości. Na pewno przyjdzie taki moment, ale teraz skupiam się na przygotowaniach do kolejnego meczu. Na rozmowy będzie czas.

 

     źródło: widzew.com

czwartek, 08 kwiecień 2021 19:26

Z Arką jednak w niedzielę …

Dziś pojawiła się informacja, iż PZPN zdecydował o przesunięciu o jeden dzień meczu Widzewa z Arką Gdynia. Nasi piłkarze rozegrają to spotkanie w niedzielę 23 maja, o godz. 12:40. Liczymy, iż widzewiacy zagrają tak samo skutecznie, jak jesienią w Sercu Łodzi i pokonają rywala również na ich stadionie.

czwartek, 08 kwiecień 2021 15:00

Znamy nazwisko sędziego meczu z Puszczą

Już wiemy kto poprowadzi najbliższy mecz Widzewa...

środa, 07 kwiecień 2021 20:12

Poznaliśmy termin meczu z Resovią

Dziś poznaliśmy szczegóły jednego z kolejnych meczów Widzewa. Jeżeli Polsat nie zmieni planów co do transmisji spotkań 29. kolejki 1 ligi, w sobotę 8 maja nasi piłkarze zagoszczą w stolicy Podkarpacia, by o godz. 17:00 rozegrać spotkanie z tamtejszą Resovią. Znamy już zatem rozkład spotkań podopiecznych trenera Dobiego na najbliższe 4 tygodnie. Ponad połowę z nich zobaczymy na kanałach Polsatu, w tym już ten najbliższy, z Puszczą Niepołomice, w piątek o 17:40. Miejmy nadzieję, że będzie to udany rewanż za jesienną porażkę.
 

 Skuteczność nie jest najmocniejszą stroną Widzewa, ale jeżeli jedna bramka daje trzy punkty to (powiedzmy), że nie ma się do czego przyczepić. Natomiast problemem jest fakt, iż Widzewie najrzadziej trafiają napastnicy. Nazwiska świadczyły o czymś innym: Robak i Kita- ten duet został wzmocniony transferem z Lecha Poznań- Pawłem Tomczykiem. Apetyty więc były duże. Skuteczność byłego Lechity chyba zostawię bez komentarza. Za Robakiem " stoi" nazwisko, a Kita robi różnicę bardziej jako asystent. Można by rzec, że ukoronowaniem ich słabej formy, zarówno przodu jak i środka, był ostatni mecz w Sosnowcu... Totalny blamaż, porażka na całej linii... Pierwszy trener odpowiedzialność wziął na siebie ale to nie dało odpowiedzi na pytanie kibiców : co stało się z drużyną? Na ten temat wypowiedział się drugi trener, Marcin Broniszewski. Był tak samo rozczarowany postawą zespołu, jak i zaskoczony obrazem spotkania. A oto jego słowa: " Nie ma co ukrywać – nie było to spotkanie, które może dawać nam poczucie satysfakcji, bo zagraliśmy bardzo słabo. Jeszcze będę dokładnie wszystko analizował, ale na ten moment nie widziałem nic optymistycznego w naszej postawie. To jest bardzo rozczarowujące, bo do tej pory regularnie punktowaliśmy. Były mecze, może nie całe, ale na pewno duże fragmenty, gdzie było widać myśl, fajną organizację w defensywie i ofensywie. W sobotę nie pokazaliśmy się z dobrej strony” – usłyszeliśmy. Zagłębie od początku dobrze wyszło w mecz, w odróżnieniu od " naszych". Pierwsze minuty już były początkiem ostatecznej katastrofy. W trzeciej minucie strzał w słupek Quentina Seedorf'a pokazał, że znów najlepszy na boisku Wrąbel, ma bardzo dużo szczęścia.. "Niewłaściwie zinterpretowaliśmy te ostrzeżenia, czyli dwie bardzo groźne sytuacje na samym początku meczu. Mimo tego, nadal pozwalaliśmy na to, żeby Zagłębie grało swoje. Nie mieliśmy momentu, w którym to my próbowaliśmy narzucić własny sposób gry. Za chwilę straciliśmy jedną bramkę, później drugą, a tak naprawdę do przerwy mogliśmy przegrywać jeszcze wyżej” – stwierdził asystent trenera łódzkiego klubu. Broniszewski wymienił również słabszą stronę zarówno piłkarską jak i mentalną: " Jeżeli chodzi o aspekty czysto piłkarskie, czyli wybieganie na pozycje, utrzymanie się przy piłce, to bardzo brutalnie powiem, że nas w tym meczu nie było. Słyszałem głosy, że nie pomagało boisko, które było w kiepskim stanie, ale to nie miało żadnego znaczenia, bo rywale grali na tym samym, a konstruowali ciekawe akcje, dobrze się poruszali. My tego nie pokazaliśmy i to jest przykre, ale też daje dodatkową motywację do pracy. Po takim spotkaniu mamy jeszcze większą świadomość tego, nad czym musimy pracować... No i duże znaczenie ma czynnik mentalny, bo tydzień wcześniej drużyna grała w dziesiątkę i praktycznie bez żadnej ingerencji sztabu szkoleniowego była w stanie zmobilizować się, wspierać na boisku. Tu nam tego zabrakło, więc w tym obszarze mamy sporo do roboty. Piłkarze muszą od pierwszej minuty wychodzić na boisko z pełną świadomością zespołowości oraz wspólnego celu, a także w najlepszy możliwy sposób to realizować” – zdradził gość klubowej rozgłośni. Najbardziej od kibiców oberwało się po meczu Kacprowi Gachowi. Cóż... Czy słusznie? Jego błąd był juniorski, skutkiem - stracona bramka i w efekcie totalny blamaż całej drużyny. I na tym skupił się Marcin Broniszewski: "Zdarzył się nam bardzo poważny indywidualny błąd, ale przyczyn porażki upatrywałbym w zespołowości. Na pewne rzeczy ze strony rywala mogliśmy lepiej reagować, a przede wszystkim powinniśmy realizować własny plan. Jako zespół wyglądaliśmy bardzo słabo, może z wyjątkiem Kuby Wrąbla, który obronił nam kilka stuprocentowych sytuacji. Cała drużyna spisała się jednak mizernie, więc w tym tygodniu musimy wprowadzić w tym aspekcie korekty” – dodał na koniec Broniszewski. Piątek tuż-tuż... cytując E. Dobiego: " wnioski, wnioski wnioski"... Od siebie dodałabym jeszcze: zmiany, zmiany, zmiany

wtorek, 06 kwiecień 2021 15:37

Podsumowanie 23 kolejki Fortuna I Ligi

XXIII kolejka Fortuna I ligi tym razem rozpoczęła się dość nietypowo bo już w czwartek, a dokończona została w sobotę. Kilka wyników można uznać za zastanawiające. Ale po kolei.

 

Górnik Łęczna- Chrobry Głogów 3:0 (0:0)

Otwierający tę kolejkę mecz po prostu się odbył. Jedenastka Chrobrego nie miała argumentów by przeciwstawić się walcowi z Lubelszczyzny i zwyczajnie poległa. Górnicy w dobrym stylu potwierdzają swe ekstraklasowe aspiracje.

Strzelcy: Śpiączka (61), Goliński (83), Kukułowicz (94)

 

GKS Tychy- Arka Gdynia 1:0 (1:0)

Cieniująca tej wiosny Arka pojechała do Tych albo Tychów, jak kto woli i przegrała, mimo dość sporej przewagi. Tyska Gieksa pokazuje że miejsce w czołówce należy jej się jak psu zupa i walka o pierwszą dwójkę zapowiada się pasjonująco.

Strzelec: Żytek (41)

 

Miedź Legnica- Radomiak Radomiak 0:1 (0:0)

Nierówna tej wiosny Miedź gościła w swych skromnych progach drużynę Radomiaka i okazała się nad wyraz gościnna. Radomiak łatwo i przyjemnie wygrał to spotkanie umacniając się w czołówce tabeli ligi.

Strzelec: Jakubik (50)

 

GKS Jastrzębie- Puszcza Niepołomice 1:2 (1:2)

Kolejna wygrana gości w tej kolejce padła łupem Puszczy Niepołomice. Zaskakujące że mecz był raczej wyrównany ze wskazaniem na gospodarzy, przyjezdni byli po prostu bardziej konkretni i ustalili wynik jeszcze w pierwszej połowie.

Strzelcy: Szczepan- rzut karny (14)- Bartosz (8), Czarny (16)

 

Resovia Rzeszów- Odra Opole 1:1 (0:1)

Kolejni teoretyczni faworyci zgubili punkty w Rzeszowie. Gospodarze, którzy wciąż są realnie zagrożeni spadkiem, ciułają punkt za punktem i patrząc na słabą formę rywali, są na dobrej drodze do realizacji planu.

Strzelcy: Kubowicz (70)- Kubowicz, sam. (40)

 

Stomil Olsztyn- Sandecja Nowy Sącz 0:5 (0:3)

Liderzy wiosny tym razem przejechali się po olsztyńskim Stomilu. Sandecja w pięknym stylu rozbiła miejscowych aż 0:5 potwierdzając kunszt trenera Dariusza Dudka. Spektakularna wygrana, która potwierdziła klasę gości i umocniła ich na miejscu liderów wiosny.

Strzelcy: Chmiel (3), Rubio (15, 32), Victor (73, 91)

 

Zagłębie Sosnowiec- Widzew Łódź 3:0 (2:0)

Szczegóły tej kompromitacji Widzewa pod adresem:

http://widzewlodz.info/pilka-nozna/item/1103-lany-poniedzialek-w-sobote.html

 

ŁKS Łódź- GKS Bełchatów 1:0 (0:0)

Jedna z czołowych drużyn ligi męczy bułę z targanym problemami Bełchatowem, który od kilku kolejek okupuje ostatnią pozycję ligi, a do tego od 50 minuty gra w 10 po dwóch żółtych kartkach Macieja Masa. Trochę wstyd, a jeśli dołożymy że jedyną bramkę tego meczu ŁKS strzela w 87 minucie, z rzutu karnego, poziom żenady przebija sufit. Cóż, liczą się 3 punkty. A te utrzymują ŁKS w czołówce.

Strzelec: Dominguez, rzut karny (87)

Strona 1 z 71