piątek, 20 listopad 2020 20:45

Widzew mnie kręci- Jak zbudować drużynę bez ambicji?

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Oglądając Widzew można osiwieć. Przed każdym sezonem czy rundą przepiękne obietnice, a gdy rozgrywki ruszają, czasem aż żal patrzeć na to co piłkarze wyczyniają na boisku. Tym bardziej nerwowym z pewnością brakuje epitetów na opisanie tego co tu się wyprawia, a spokojniejszym po prostu brak słów.

Szkoda, że pisząc dłuższy tekst po raz kolejny mogę pisać jedynie wyliczając problemy i błędy jakie panują w klubie z al. Piłsudskiego 138. Każde kolejne spotkanie podopiecznych trenera Enkeleida Dobiego powoduje, że frustracja we mnie narasta i gdy wszystkich negatywnych emocji się nazbiera mogę jedynie napisać to co myślę o obecnym zespole. Nie wytrzymałem po spotkaniu z Termalicą Bruk Bet Niecieczą. Gdy Widzew wygrał z Resovią jakoś uwierzyłem w to, że w końcu może się drużyna przełamie i zaliczy serię zwycięskich spotkań. Podbuduje się wygraną ze słonikami na mecz kolejny czyli z Legią i w nim również zagra choć podobnie do tego jak przed rokiem. Niestety klub z małopolskiej wsi pokonał łodzian i gdyby nie i tak słaba skuteczność gospodarzy i niezła postawa Miłosza Mleczki to doszłoby do prawdziwej masakry w Niecieczy. Skończyło się na szczęście, a może i nieszczęście na 2:0 dla zespołu prowadzonego przez ex-reprezentanta Polski- Mariusza Lewandowskiego. I zamiast zwycięstwa przed klasykiem mamy zimny prysznic, który może jedynie nakręcić stołeczny zespół, z którym w ostatnich latach gra się nam niezwykle ciężko.

Wynik może i dałoby się jakoś przegryźć. Nie ma zespołu, który by nie przegrywał, pytanie jednak czy istnieje zespół, który potrafi nie oddać żadnego celnego strzału. Z tego też powodu mam pytanie do samych piłkarzy. Panowie, tak szczerze, nie jest wam najzwyczajniej w świecie wstyd? Jak w ciągu blisko dwóch godzin gry w piłkę nie byliście w stanie oddać choćby jednego celnego strzału? Jakby tego było mało, należałoby też popatrzeć na występ w pierwszej połowie, gdzie łodzianie, tak patrząc z boku nie grali w piłkę. W każdej akcji rywala spóźnieni, każde zagranie widzewiaka było takim na alibi. I jeszcze ten brak wiary, pewności i sportowej złości. Do tej ostatniej nie zaliczam dyskusji z arbitrem, ponieważ trudno te do niej zaliczyć.

Proszę mi wierzyć, staram się opanować pisząc ten tekst nie wyciągać pojedynczo kolejnych zawodników i nie wytykać im wszystkiego co złe. Za dużo byłoby pisania, a może i problemów. Na ich miejscu jednak wstydziłbym się spojrzeć w lustro. Rozumiem, że kontuzje, panujący wokoło koronawirus, brak wsparcia kibiców i Bóg wie co jeszcze, ale nawet mając gorszy dzień i będąc słabszym sportowo trzeba nadrabiać ambicją. Tą przed sezonem zresztą obiecywał sam szkoleniowiec, a mam wrażenie że głównie tego brakuje. Widzew na obecną chwilę może jest bardziej ofensywnym zespołem, niestety nie przekłada się to na gole, brakuje jednak charakteru, ambicji, chęci się pokazania. Najwyższa pora może na odważne decyzje ze strony szkoleniowca. Może czas kilku zawodników wysłać do rezerw, żeby popatrzyli jak gra młodzież. Może czas przestać osłaniać zawodników na konferencjach prasowych, tylko po męsku nazywać rzeczy po imieniu.

Na koniec obawiam się, że znowu skończy się to wszystko zmianą szkoleniowca, kilkunastoma transferami zimą i przy okazji zmianami w zarządzie. Wystarczy podpatrzeć jak się robi piłkę choćby za miedzą i przełożyć to na boisko. Aż boli tak pomyśleć. Jestem też ciekaw ruchów ze strony zarządu. Nie wiem czy jakieś kary finansowe, by coś pomogły, ale reakcja ze strony pani prezes Martyny Pajączek by się przydała. Bo prócz ładnego uśmiechu Widzewowi nic nie daje. Tak samo nic nie dają chyba zbyt spóźnione zmiany trenera Dobiego w trakcie spotkania czy ofensywne zapędy widzewiaków przypominających mi moje próby podbicia dziewczęcych serc w czasach szkolnych. Widzewie obudź się więć natychmiast, zanim lodowaty prysznic zapewni wam warszawska Legia.

Czytany 142 razy