piątek, 04 wrzesień 2020 09:57

1#subiektyWnie: Wspierajmy, nie hejtujmy!

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Prezentuję Wam cykl, który na łamach naszego serwisu będzie się co jakiś czas pojawiał. Ciężko stwierdzić, co jaki czas. Wydaje mi się, że raczej będzie to uzależnione od wydarzeń, które dziać będą się wokół klubu, przed i po meczach. Nie należy zatem spodziewać się wspomnianych felietonów, co tydzień, czy co miesiąc. Może zdarzyć się, że w jednym tygodniu pojawi się jeden artykuł, a w drugim dwa. Pierwszy tyczyć się będzie sytuacji w internecie, do której doszło po ostatnim gwizdku sędziego w Pruszkowie. Zapraszam do lektury...

 

Jak wszyscy dobrze wiemy Widzew nieudanie zainaugurował sezon i w sobotnie popołudnie przegrał z Radomiakiem Radom, który wypunktował Widzewiaków i wygrał 4:1. Wydawało się, że to łodzianie mogą zacząć dobrze rozgrywki. Po szybkim otwarciu wyniku przez Marcina Robaka Widzew objął prowadzenie i po pierwszej połowie nic nie zapowiadało, że "czerwono-biało-czerwoni" nie wywiozą z Pruszkowa chociażby punktu. Rzeczywistość okazała się jednak odmienna. W drugiej połowie Radomiak pokonał Wojciecha Pawłowskiego cztery razy i ostatecznie to drużyna z Radomia zgarnęła komplet "oczek". I tutaj właśnie dochodzimy do sedna.

Tak, jak napisałem, pierwsza połowa w wykonaniu Widzewa nie była zła. Mogę powiedzieć więcej, była dobra. Owszem, znalazłyby się słabsze punkty, aspekty w których zauważalne były braki łodzian, rzeczy, które dalej wymagają udoskonaleń. Nie było to jednak na tyle rażące, aby nie móc stwierdzić, że Widzew nie da sobie rady z drużyną, z którą jeszcze nie tak dawno mierzył się w walce o awans na zaplecze ekstraklasy. Z ciekawości sprawdziłem sobie komentarze po pierwszych 45 minutach. Generalnie, można stwierdzić, że wszyscy byli zadowoleni, lub umiarkowanie zadowoleni. Każdy widział różnicę w stylu preferowanym przez trenera Marcina Kaczmarka i albańskiego szkoleniowca Enkeleida Dobiego. W większości przodowały opinie, że Widzew jest drużyną, która odnotowała pozytywne zmiany w stosunku do końcówki minionego sezonu. 

Z reguły jednak w piłce nożnej, po przerwie następuje druga połowa...a ta była w wykonaniu łodzian fatalna! Widzewiacy sprawiali wrażenie mało skoncentrowanych i już po pięciu minutach drugiej połowy przegrywali 2:1. Jeżeli ktoś myślał, że to zmotywuje Widzew do atakowania i stałego zagrażania bramce Radomiaka musiał się srogo zawieść. Zamiast wywalczenia remisu łodzianie stracili kolejne dwa gole i z bagażem czterech bramek straconych udali się w podróż do Łodzi. 

Internet zawrzał. W komentarzach ciężko było znaleźć cokolwiek pozytywnego. Szczególnie jednak na uwagę zasługuje hejt, który odnosił się do zawodników - do Wojciecha Pawłowskiego, a więc do bramkarza, który do niedawna był ulubieńcem kibiców i zawodnikiem, z którym to Widzew miałby awansować do ekstraklasy. Zgoda, przy trzech bramkach golkiper Widzewa mógł zachować się lepiej. Zwłaszcza gol na 2:1 można zapisać na konto Pawłowskiego, ponieważ piłka uderzona głową po krótkim słupku nie ma prawa wpaść do siatki. Czy to jest jednak powód, żeby uderzać w zawodnika, który wcześniej wyratował nam mecz ze Śląskiem Wrocław, a w niektórych meczach ligowych obronił zwycięstwo, bądź uchronił przed kompromitacją? Chyba nie. 

Drugim zawodnikiem często wymienianym w komentarzach był Petar Mikulić. Zaledwie 90 minut wystarczyło, żeby wszyscy byli zdania, że piłkarz z Bałkanów nie będzie dla Widzewa żadnym wzmocnieniem. Sugerowałbym jednak wstrzymać się z takimi opiniami przynajmniej kilka meczów, pół rundy. Czy naprawdę po jednym meczu można stawiać tak zdecydowane tezy odnośnie zawodnika? Nawet najlepszy trener na świecie nie byłby chyba w stanie powtórzyć tego wyczynu. 

Jaki był zatem cel tego tekstu? Chciałbym, abyśmy jako kibice dali spokojnie pracować nowemu trenerowi Enkeleidowi Dobiemu, bo to on zna się na piłce lepiej niż każdy z nas. My - kibice - obserwujmy sytuację, a ewentualne opinie wyrażajmy, gdy będziemy mieć do tego podstawy, a jeden mecz z całą pewnością taką podstawą nie jest. 

Czytany 96 razy