piątek, 24 lipiec 2020 20:11

Znicz Pruszków - rywal w XXXIV kolejce

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Przed nami ostatni kolejka regularnego sezonu. Wszyscy, którzy w sercu mają dobro klubu z Al. Piłsudskiego mają nadzieję, że jutro o tej porze wszystko będzie już jasne i Widzew będzie świętował awans na zaplecze Ekstraklasy.

Spotkanie ze Zniczem Pruszków rozpocznie się w „Sercu Łodzi” jutro o godzinie 17:00. Sędzią meczu będzie Szymon Lizak, dla którego będzie to już trzecie spotkanie z udziałem Widzewa w tym sezonie. Jednak będzie to pierwszy mecz w Łodzi. Do tej pory mecze z udziałem tego arbitra nie były szczęśliwe dla Czerwono-Biało-Czerwonych. Porażka w Bytowie, następnie remis w Katowicach, więc teraz czas na zwycięstwo.

Znicz ma w obecnej chwili tylko dwa punkty przewagi nad Błękitnymi Stargard. Błękitni są na piętnastej pozycji i mają jeszcze matematyczne szanse na utrzymanie. Jednak przed nimi bardzo ciężkie zadanie, ponieważ musieli by wygrać z rezerwami Lecha we Wronkach. Zwycięstwo Błękitnych spowodowałoby, że przeskoczyli by oni w tabeli swojego sobotniego rywala, więc Lech zapewne łatwo skóry nie sprzeda. Jest to o tyle istotne dla spotkanie w Łodzi, że na ten wynik będą spoglądali gracze Znicza. Każdy inny wynik aniżeli zwycięstwo Błękitnych we Wronkach powoduje, że Znicz utrzymuje się w lidze bez względu, na wynik jaki osiągnie w „Sercu Łodzi”.

Artur Węska jest już trzecim szkoleniowcem Znicza w tym sezonie. Pierwszym trenerem był Andrzej Prawda, a następnie zastąpił go Piotr Mosór, który zasiadał na ławce trenerskiej w jesiennym spotkaniu pomiędzy tymi zespołami, wygranym przez Widzew w Pruszkowie aż 6:0.

Znicz zakończył rok 2019 na dziewiątej pozycji z pięciopunktową przewagą nad strefą spadkową. Wiosną tabela się zdecydowanie spłaszczyła i Znicz znalazł się zdecydowanie bliżej strefy spadkowej.

Największą gwiazdą Znicza jest Dariusz Zjawiński, który wystąpił we wszystkich ligowych spotkaniach. Ten były Mistrz Polski w barwach Legii Warszawa i zdobywca Pucharu Polski w barwach Arki Gdynia strzelił dwanaście bramek w tegorocznych drugoligowych rozgrywkach, co jest najlepszym wynikiem w zespole z Pruszkowa. W meczu w Łodzi nie wystąpi Marcin Bochenek, który w poprzednim sezonie w obu spotkaniach strzelił Widzewowi po jednej bramce. Niestety lista zawodników, którzy nie wystąpią w tym spotkaniu po stronie Widzewa z powodu nadmiernej ilości kolorowych kartoników jest dłuższa (Wojciech Pawłowski oraz Łukasz Kosakiewicz).

Znicz w ostatniej kolejce zaprezentował się bardzo dobrze. W spotkaniu na własnym obiekcie z walczącą o utrzymanie Elaną już przegrywał 1:2, by ostatecznie po bramce z rzutu karnego w 88. minucie i kolejnym golu w 92. minucie wygrać 3:2.

Znicz w ostatnich trzech spotkaniach wyjazdowych spisywał się bardzo dobrze. Wygrał dwukrotnie na wyjazdach ze Stalą w Rzeszowie oraz Górnikiem w Polkowicach (oba spotkania zakończyły się wynikiem 2:1 dla gości) i tylko raz przegrał w Krakowie z Garbarnią (0:1).

Zawodnicy Widzewa jeżeli myślą o spokojnej końcówce spotkania, to muszą już w pierwszej połowie prowadzić co najmniej różnicą dwóch bramek. Nasz najbliższy rywal w ostatnich pięciu spotkaniach zdobył dziesięć goli. Tylko dwa strzelił w pierwszej połowie, a aż osiem w drugiej. Niestety aż pięć z tych zdobytych w drugiej połowie goli było po osiemdziesiątej minucie (jedna w 82, jedna w 83, dwie w 88 i jedna w 90+2). Niestety my kibice Widzewa mamy w pamięci spotkania, w których Widzew w końcówce przegrywał wygrane już spotkania. W meczu ze Zniczem nie będzie chwili wytchnienia w ostatnich minutach. Chwila nieuwagi i Znicz może nas skarcić.

Na szczęście wszystko zależy od naszych zawodników. To oni mają wszystkie karty i nie patrząc na inne wyniki mogą awansować do I ligi. Przy odrobinie szczęścia Widzew może nawet wyjść z pierwszego miejsca, ale to już nie jest zależne tylko od wyniku spotkania pomiędzy Widzewem a Zniczem.

Mam nadzieję, że jutro o tej porze wszyscy będziemy w wyśmienitych humorach, będziemy szykować się do fety związanej z awansem.

Czytany 94 razy