wtorek, 30 czerwiec 2020 11:35

Trener Marcin Kaczmarek nie wierzy w widzewską młodzież?

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Anka Wb Anka Wb Anka Wb

Widzew mimo pozycji lidera swoją grą nie imponuje chyba nikomu. Zewsząd słychać narzekania na styl, a w dodatku nie raz przytrafiają się kompromitujące wpadki. Jedna z nich odbyła się w Pokowicach, gdzie Górnik już w ciągu kilkunastu minut odkrył wszystkie słabości zespołu z Łodzi. Porażka 4:3 to i tak zresztą bardzo mały wymiar kary, bo Widzew mógł spokojnie stracić nawet i tuzin bramek. 

Zresztą klęska z rewelacją rundy wiosennej nie jest pierwszą. Co gorsza nic nie wskazuje na to, żeby miała być ostatnią. Te systematycznie się powtarzają. Tylko po wznowieniu rozgrywek Widzew zaliczył porażki z Legionovią czy Skrą. A i remis że Stalą Rzeszów chluby podopiecznym trenera Kaczmarka nie przynoszą. Za każdym jednak razem wniosków nikt w drużynie nie wyciągał.

Podstawowa jedenastka się nie zmieniała, chyba że rotacja była wymuszona z powodu absencji za kartki bądź urazu któregoś z zawodników. Żeby zobrazować powagę całej sytuacji, wystarczy spojrzeć na chociażby ostatnie 10 spotkań, gdzie Widzew zajmowałby 4.miejsce. Co zatem dają piłkarze z tym ogromnym ekstraklasowym doświadczeniem? Są lepsi od innych drugoligowców?

Być może trener Marcin Kaczmarek nie robi zmian, bo nie ma lepszych wykonawców, którzy by odmienili grę. Takimi zawodnikami mogliby być młodzieżowcy, których z pewnością nie brakuje w Widzewie, lecz na nich szkoleniowiec nie chce stawiać. Pytanie więc czy są na tyle słabi, by grali jeszcze gorzej od obecnych pewniaków do skladu? Jeśli tak, to co robią w takim klubie jak Widzew? Przecież inni drugoligowcy świetnie potrafią sobie radzić stawiając jednocześnie odważniej na piłkarzy mających zdecydowanie mniejsze doświadczenie piłkarskie. Taki klub jak Widzew powinno z pewnością stać na piłkarzy młodego pokolenia, którzy decydowaliby o sile łódzkiej jedenatski skoro innym to nie przeszkadza. Jakby nie patrzeć łodzianie mają dysponują drugą najstarsza kadrą w całej lidze! 

Z każdym meczem można odnieść wrażenie, że młodzieżowcy w pierwszym składzie występują tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ przepis rozgrywek tego wymaga. Stąd też w podstawowym składzie są Konrad Gutowski oraz Kornel Kordasa. W razie wymuszonej przerwy któregoś z nich musi oczywiście być ktoś w zapasie, stąd też miejsce na ławce dla Marcela Pięczka czy Roberta Prochownika. Pierwszy z nich jednak jest wymysłem poprzedniego szkoleniowca i skoro się sprawdzał wcześniej, to jest użytecznym zawodnikiem i w tym sezonie. Drugi z kolei to melodia przyszłości, który ma nabierać doświadczenia wchodząc na same końcówki, w których nawet nie zdąży się spocić, a co dopiero pokazać. 

18- latek dotychczas rozegrał ledwie 20 minut w czterech spotkaniach łącznie, czyli tyle ile powinna trwać porządna rozgrzewka na jednym treningu. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku widzewskich talentów, którzy zostali dokoptowani do pierwszej kadry. Kamil Piskorski rozegrał aż minutę w wygranym przez Widzew spotkaniu z Bytovią i to aż 4:0. Cóż właściwie wejście na taki okres miało spowodować? Pytanie zresztą jak sam zawodnik miał się czuć, gdy musiał się przebierać, by przez minutę postać na murawie? Jest jeszcze lewy obrońca Filip Becht. Co ciekawe trzeci młodzieżowiec na tej pozycji, który ostatnimi czasy siedzi i opala się na ławce rezerwowych. 

Jeśli rzeczywiście w zespole brakuje młodzieżowców mogących dać odpowiednią jakość, to ktoś nie wywiązał się że swoich obowiązków tak jak należy. Skoro biedniejsze kluby 2. ligi stać na ciekawych zawodników młodego pokolenia, którzy świetnie sobie radzą na tym poziomie rozgrywek, to i tym bardziej Widzew jest w stanie takich piłkarzy nie tylko posiadać, ale i z nich odpowiednio korsystać. Skoro nie raz klub podkreśla, że ma plany długofalowe, to najwyższy czas wcielać je w życie, a nie rzucać pięknymi hasłami ku uciesze fanów. 

 

Czytany 122 razy