niedziela, 24 listopad 2019 15:03

Mamy lidera! Bytovia bez szans!

Napisane przez KS
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Łodzianie pięknie pożegnali się z kibicami na własnym stadionie. W ostatnim tegorocznym spotkaniu wygrali oni z Bytovią Bytów 4:0. Dwie bramki zdobył Rafał Wolsztyński, a po jednej Mateusz Możdżeń oraz Marcin Robak. Widzewiacy w ostatnich trzech spotkaniach strzelili czternaście goli przy czym nie stracili ani jednego.

Mecz rozpoczął nasz kapitan. Łodzianie już w trzeciej minucie wyszli na prowadzenie. Możdżeń zagrał piłkę do Łukasza Kosakiewicza, który odegrał mu piłkę. Nasz pomocnik z najbliższej odległości pokonał bramkarza gości Pawła Kapsę. Sześć minut później Konrad Gutowski zagrał piłkę do Kornela Kordasa. Niestety nasz obrońca był na spalonym. W trzynastej minucie Adam Radwański wyłuskał piłkę, zagrał do Gutowskiego, który podaniem obsłużył Robaka. Nasz napastnik odegrał piłkę do Gotowskiego, który zagrał w pole karne rywala. W odpowiednim miejscu znalazł się Przemysław Kita, który dobrze przyjął piłkę, próbował się obrócić, ale naciskany przez obrońcę rywala stracił piłkę.

Pierwszy kwadrans to zdecydowana przewaga Widzewa. Goście sporadycznie pojawiali się pod bramką Widzewa, nie stwarzali większego zagrożenia.

W dwudziestej minucie Gutowski przerwał groźny atak, za co został ukarany żółtą kartką. Pięć minut później wspaniałym krosowym podaniem popisał się strzelec pierwszej bramki. Długi podanie trafiło do Kosakiewicza, który w pełnym biegu wrzucił w pole karne, ale niestety nie trafiła ona do żadnego z naszych graczy. Minutę później żółtą kartką ukarany został Przemysław Lech. W trzydziestej minucie żółtą kartką został ukarany Radwański. Siedem minut później pierwsza bardzo groźna akcja przyjezdnych. Karol Czybak popędził lewym skrzydłem, Wojciech Pawłowski próbował uprzedzić napastnika gości, ale młody gracz Bytovii był szybszy. Wrzucił piłkę wzdłuż naszej bramki, ale na szczęście Daniel Tanżyna wybił piłkę. Gdyby nie interwencja naszego obrońcy byłoby 1:1, ponieważ Pawłowskiego w bramce nie było. W czterdziestej pierwszej minucie bardzo groźny strzał na bramkę Widzewa oddał Piotr Giel. Na szczęście Pawłowski był na miejscu i wyłapał piłkę. Minutę później na boisku zawrzało. Doskoczyli do siebie piłkarze Widzewa i Bytovii, w skutek czego sędzia żółtymi kartkami ukarał Możdżenia i Deleu. Od tego momentu każdy kontakt z piłką obrońcy Bytovii kwitowany był gwizdami. Pod koniec pierwszej połowy żółta kartką ukarany został jeszcze Daniel Feruga. Sędzia przedłużył pierwszą połowę o dwie minuty. W doliczonym czasie Radwański zagrał do Robaka, a ten próbował podać zamiast strzelić na bramkę i nic nie wynikło z tej akcji.

W pierwszej połowie Widzew był stroną przeważającą, aczkolwiek Bytovia w końcówce się ożywiła i zaczęła groźnie atakować. Na boisku było chwilami bardzo gorąco, a sędzia Szrek pokazał sześć żółtych kartek.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, którzy wyszli z nastawieniem szybkiego doprowadzenia do remisu. To oni w pierwszych pięciu minutach zaatakowali dwukrotnie. W pięćdziesiątej pierwszej minucie Radwański podał dokładnie do Kity, który znajdował się w polu karnym rywala. Nasz napastnik uwolnił się spod krycia, „założył siatkę” rywalowi, ale niestety piłka minęła bramkę. Trzy minuty później ponownie Kita w roli głównej. Nasz zawodnik doskonale powalczył ciałem i przepchnął rywala, następnie podał do Gutowskiego, który oddał nieczysty strzał i wynik nie uległ zmianie. W sześćdziesiątej pierwszej minucie padła kolejna bramka. Kita zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Kosakiewicza, a nasz obrońca obsłużył dokładnym podaniem Robaka. Mimo asysty Deleu nasz kapitan skierował piłkę do siatki i na tablicy pojawił się wynik 2:0. W kolejnych minutach żółtymi kartkami ukarani zostali gracze z Bytowa, Kacper Kawula oraz Mateusz Szela, który pojawił się na murawie cztery minuty wcześniej. W sześćdziesiątej ósmej minucie rzut rożny dla Widzewa. Standardowo stały fragment gry wykonywał Kosakiewicz, który wrzucił piłkę w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył Tanżyna, ale jego strzał głową poszybował wysoko nad bramką. Trzy minuty później pierwsza zmiana w Widzewie. Christopher Mandiangu zastępuje na murawie Radwańskiego. Cztery minuty później na boisku pojawia się Marcel Pięczek, który zastąpił Gutowskiego. Po kolejnych czterech minutach trener Widzewa Marcin Kaczmarek zdecydował się na trzecią zmianę. Za Kitę wszedł jak się później okazało bohater spotkania, Rafał Wolsztyński. Już minutę po swoim wejściu Wolsztyński udowodnił, że jest bardzo groźnym napastnikiem. Przepchnął umiejętnie w polu karnym rywala i oddał pierwszy celny strzał w tym spotkaniu. Pierwszego gola w tym meczu zanotował dwie minuty później. Wolsztyński otrzymał podanie od Pięczka, wbiegł w pole karne i strzelił nie do obrony. Bytovia atakowała od czasu do czasu, a największe zagrożenie pod bramką Widzewa wynikało z gry Czubaka. W dziewięćdziesiątej minucie Widzew postawił kropkę nad i. Drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Wolsztyński. Długim podaniem popisał się Robak, który zagrał do Mandiangu. Nasz skrzydłowy chciał zdobyć gola, piłka została wybita przez zawodników Bytovii i trafiła pod nogi Wolsztyńskiego, a ten pewnym strzałem umieścił ją w bramce. W doliczonym czasie na murawie zameldował się Kamil Piskorski, który zastąpił Możdżenia.

Łodzianie wygrali kolejne spotkanie, i zasiedli samodzielnie w fotelu lidera. Tak jak w zeszłym roku ostatnie mecze 2018 powodowały, że chcieliśmy aby tamta runda zakończył się jak najszybciej, to w tym roku kibice chcieliby, aby toczyła się ona dalej.

Osobne zdanie należy się młodemu zawodnikowi Bytovii. Mowa oczywiście o Karolu Czubak, który stwarzał bardzo duże zagrożenie pod bramką naszego zespołu. Wydaje się, że jest to gracz, któremu warto się przyglądać. Mimo dziewiętnastu lat prezentuje się on na boisku bardzo dobrze i jest przy tym bardzo skuteczny.

Czytany 167 razy