sobota, 19 październik 2019 21:53

Widzew remisuje po wielkim błędzie naszej defensywy

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Widzew zremisował w Łodzi z GKS Katowice 1:1. Pierwszą bramkę dla Widzewa zdobył były gracz GKS-u Bartłomiej Poczobut. Kolejną asystę zaliczył Przemysław Kita.

Mecz zaczął się bardzo dobrze dla Widzewa. To Łodzianie zdecydowanie przeważali, mieli inicjatywę. W drugiej i piątej minucie Widzewiacy atakowali na bramkę rywala, ale bez szczęścia. W siódmej minucie już piłka znalazła drogę do siatki. Z rzutu wolnego uderzał Łukasz Kosakiewicz, głową w kierunku Kity zagrał {jl_player}Daniel Tanżyna{/jl_player. Nasz napastnik udem zagrał do Poczobuta, który strzałem spoza pola karnego nie dał szans bramkarzowi rywala. Na stadionie zapanowała euforia. Widzew w pierwszym kwadransie przeważał. W dwudziestej minucie powinno być już 2:0. Rzut rożny wykonywał Kosakiewicz, który zagrał w pole karne. Najwyżej do piłki wyskoczył Tanżyna, a z linii bramkowej piłkę wybił obrońca gości. Gdyby nie jego interwencja Widzew prowadziłby dwoma bramkami. Mimo prowadzenie Łodzianie mieli apetyt na kolejne bramki. W dwudziestej ósmej minucie konsternacja na trybunach. Błąd popełnił {jl_player}Sebastian Zieleniacki{/jl_player}, który głową zagrał w kierunku naszego bramkarza. Niestety Wojciech Pawłowski został uprzedzony przez Dawida Rogalskiego, który przelobował naszego bramkarza i umieścił piłkę w bramce. W czterdziestej minucie Marcin Robak podał w pole karne, gdzie był już Daniel Mąka. Niestety nasz skrzydłowy za mocno sobie wypuścił piłkę i wyszła ona poza linię końcową. W doliczonym czasie z kontrą wyszli goście. Na szczęści Konrad Gutowski zablokował w polu karnym naszego zespołu zawodnika rywali, co przeszkodziło mu w oddaniu czystego strzału. Nasz bramkarz nie miał problemu z obroną.

W pierwszej połowie Widzew dominował, prowadził i stracił bramkę w bardzo głupi sposób.

Początek drugiej połowy to dominacja gości, którzy przez pierwsze dziesięć minut nie schodzili z naszej połowy. W pięćdziesiątej trzeciej minucie żółtą kartką został ukarany Pawłowski za faul na zawodniku gości. Cztery minuty później groźnie zaatakowali Łodzianie. Poczobut przejął podanie na naszej połowie, zagrał do Kosakiewicza, ten przebiegł kilkadziesiąt metrów dryblując między zawodnikami gości. Podał do będącego przed polem karnym GKS Katowice Kity, a nasz napastnik odegrał do naszego obrońcy. Techniczny strzał Kosakiewicza przeszedł obok bramki. W sześćdziesiątej siódmej minucie Kornel Kordas zszedł z boiska. Zastąpił do na nim Marcel Pięczek. Minutę później Widzewiacy ponownie przejęli piłkę, a Gutowski strzelił spoza pola karnego nad bramką. Chwilę później na boisku pojawił się Adam Radwański, a miejsce dla niego zrobił Mateusz Możdżeń. Na kwadrans przed zakończeniem regulaminowego czasu szkoleniowiec Widzewa Marcin Kaczmarek zdecydował się na kolejną zmianę. Christopher Mandiangu wszedł za Mąkę. Pięć minut później na murawie zameldował się Michael Ameyaw, który zastąpił Gutowskiego. Już w pierwszej akcji dobrze zaprezentował się Ameyaw, który wrzucił piłkę w pole karne do Mandiangu, którego strzał na róg paruje bramkarz gości. W osiemdziesiątej trzeciej minucie Widzew wychodzi z kolejną kontrą. Faulowany na połowie gości jest Mandiangu. Na boisku zamieszanie i przepychanki, które kończą się kartkami dla Kacpra Michalskiego oraz Kosakiewicza. Niestety dla naszego defensora była to czwarta żółta kartka, która eliminuje go z kolejnego spotkania. Dwie minuty później po rzucie wolnym głową w polu karnym zagrywa Robak, ale piłka mija bramkę. W osiemdziesiątej ósmej minucie wspaniałe zagranie Mandiangu w pole karne, głową z najbliższej odległości próbował zaskoczyć Kita, ale piłka przeszła obok bramki. Była to akcja, która powinna zakończyć się bramką.

Do końca wynik już się nie zmienił. O ile w pierwszej połowie zdecydowanie przeważał Widzew, o tyle w drugiej przewaga była po stronie naszego rywala. Wynik remisowy patrząc na całe spotkanie należy uznać za sprawiedliwy. Kita z kolejną asystą. 

Czytany 31 razy