sobota, 12 październik 2019 22:03

Kita show. Widzew - Pogoń 7:3

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

W Łodzi mecz pomiędzy Widzewem a Pogonią Siedlce zakończył się wynikiem hokejowym i zwycięstwem Widzewa 7:3. Przemysław Kita rozegrał świetny mecz i asystował aż przy czterech golach.

Mecz rozpoczęli goście. Już w pierwszej minucie „setka” dla Widzewa. Marcin Robak odebrał piłkę na 30 metrze od bramki rywala, wbiegł w pole karne i podał do Kity. Niestety nasz napastnik nie umieścił piłki w bramce, ale wywalczył rzut rożny. Chwile później Łukasz Kosakiewicz zaatakował lewą stroną, wrzucił w pole karne, gdzie najwyżej do piłki wyskoczył Robak, który umieścił piłkę w siatce. Niestety sędzia dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał. Co się odwlecze, to nie uciecze, tak mówi stare porzekadło. W szóstej minucie Daniel Mąka podał do Kosakiewicza, który wbiegł w pole karne, próbował wrzucić, ale piłka dotknęła ręki obrońcy i arbiter wskazał na „wapno”. Do jedenastki podszedł nasz kapitan. Tym razem strzelił w prawą stronę i wyprowadził nasz zespół na prowadzenie.

Pierwszy kwadrans to zdecydowana przewaga Widzewa, który „wsiadł” na rywala i nie odpuszczał.

W osiemnastej minucie ponownie zaatakował Kosakiewicz, który podał do Robaka, a ten zagrał głową do Kity, ale niestety piłka nie znalazła drogi do bramki. Pięć minut później ponownie Kita w roli głównej. Mateusz Możdżeń podał piłkę do naszego napastnika, który podał do Robaka, a ten pewnym strzałem podwyższył na 2:0. W trzydziestej minucie Pogoń oddała pierwszy celny i groźny strzał na bramkę Widzewa, ale Wojciech Pawłowski był na miejscu i wyłapał piłkę. W trzydziestej siódmej minucie Robak zagrywa do Kity, ten podaje wzdłuż bramki, piłkę otrzymuje Konrad Gutowski, który podwyższa na 3:0. Pięć minut później kolejny rzut rożny dla Widzewa. Tak jak zawsze do piłki podszedł Kosakiewicz, zagrał w pole karne. Sebastian Zieleniecki znalazł się tam, gdzie powinien, strzelił pierwszy raz, ale obrońca odbił. Poprawka naszego obrońcy była już celna i piłka wpadła w górny róg bramki rywala. W ostatnich minutach groźną akcję przeprowadzili goście. W polu karnym ani Zieleniecki, ani Daniel Tanżyna nie wybili piłki, która trafiła do gracza gości. Na szczęście dla Widzewa rywal chybił i wynik się nie zmienił.

Widzew w pierwszej połowie dominował i nie dał za wiele pograć rywalowi. Wynik zdecydowanie odzwierciedlał przebieg gry.

Drugą połowę Widzew rozpoczął bardzo spokojnie, aż za spokojnie. To goście przejęli inicjatywę i prezentowali się zdecydowanie lepiej aniżeli w pierwszej połowie. W pięćdziesiątej piątej minucie na boisku w barwach gości zameldował się były piłkarz Widzewa Kacper Falon. Minutę później na murawę wszedł Marcin Kozłowski. Obu byłych graczy Widzewa powitały brawa. Wejście Falona zdecydowanie poprawił grę gości. Był on motorem napędowych akcji Pogoni. W 59 minucie Christopher Mandiangu zmienił na boisku świętującego setny występ w barwach Widzewa Mąkę. Pięć minut później dyskusyjny rzut karny dla gości po faulu Zielenieckiego. Pewnym wykonawcą okazał się Adam Mójta, który zmniejszył rozmiary porażki na 1:4. Bramka z karnego zdecydowanie obudziła Widzew. Wydawało się, że dopiero po tej bramce Widzewiacy wyszli na murawę. Minutę później z kontrą wyszedł Widzew. Ponownie w głównej roli był Kita, który popędził lewą stroną. Zagrał piłkę w pole karne do wychodzącego na czystą pozycję Robaka, ale nasz kapitan został uprzedzony przez Bartosza Brodzińskiego, który skierował piłkę do własnej bramki. Minutę później było już 6:1. Robak zagrał do Kity, a ten odegrał do Mandiangu, który pokonał bramkarza rywali. W 69 minucie Marcel Gąsior zadebiutował w barwach Widzewa. Miejsce na murawie dla debiutanta zwolnił Bartłomiej Poczobut, który rozegrał bardzo dobre zawody. Pomiędzy 72 a 76 minutą zawodnicy Widzewa już chyba przeglądali nagłówki w portalach internetowych i czytali o pogromie rywala. Niestety rywal wykorzystał to i dwukrotnie Kamil Walków umieścił piłkę w siatce. Pierwszy raz w siedemdziesiątej drugiej minucie, a drugi raz cztery minuty później. W między czasie w 74 minucie boisku opuścił najlepszy na boisku Przemysław Kita, a zastąpił do Adam Radwański. Ten zawodnik pokazuje, że decyzja o jego ściągnięciu do Widzewa była fantastycznym posunięciem. Cztery asysty w jednym meczu nie zdarzają się za często. W osiemdziesiątej trzeciej minucie Gąsior podał do Możdżenia, który w tempo zagrał do Mandiangu. Nasz skrzydłowy nie zachował się egoistycznie i zagrał piłkę do będącego na czystej pozycji Gutowskiego, któremu pozostało już tylko strzelić swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Na cztery minut przed regulaminowym zakończeniem spotkania nastąpiła zmiana wśród młodzieżowców. Michael Ameyaw zastąpił strzelca ostatniej bramki dla Widzewa. W końcówce dwukrotnie Kornel Kordas próbował obsłużyć celnym podaniem Robaka, ale niestety żaden za strzałów głową naszego doświadczonego napastnika nie znalazł drogi do bramki. Sędzia przedłużył spotkanie o trzy minuty. W doliczonym czasie Radwański otrzymał żółty kartonik.

Mecz w Łodzi zakończył się wynikiem jakiego chyba najstarsi kibice nie pamiętają. Łodzianie dominowali, aczkolwiek mieli momenty, które wykorzystali goście. Przemysław Kita zagrał niczym profesor i był chyba głównym inżynierem tego zwycięstwa. Po dwie bramki zdobyli Robak i Gutowski. Przed Widzewem teraz trudne spotkanie z GKS Katowice. Jeżeli Czerwono-Biało-Czerwoni nie opuszczą się w ofensywie, a poprawią swoją czujność w defensywie, to możemy być spokojni o wynik następnego meczu.

Czytany 218 razy