sobota, 28 wrzesień 2019 21:24

Widzew przedłuża passę zwycięstw i przerywa serię spotkań bez porażki Górnika

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Widzew po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego Daniela Mąki wygrywa z Górnikiem Polkowice 1:0. Łodzianie przeważali, ale Górnicy także mogli coś ustrzelić.

Mecz rozpoczął podaniem do tyłu Marcin Robak. Już w drugiej minucie Łodzianie oddali pierwszy strzał na bramkę Polkowic. Daniel Mąka przedryblował zawodników Górnika i oddał strzał, ale niestety nad bramką. Minutę później lewą stroną zaatakował Konrad Gutowski, podał wzdłuż bramki, ale nikt z Widzewa nie zamkną akcji i goście wybili piłkę. W czwartej minucie niegroźnie zaatakowali rywale, ale Wojciech Pawłowski bez problemów wyłapał piłkę. W piątej minucie ostre wejście gracza Polkowic w naszego kapitana. Atak był na tyle groźny, że potrzebna była pomoc medyczna.

W pierwszym kwadransie zdecydowanie przeważał Widzew. Liczne ataki niestety nie zakończyły się celnym strzałem, który dałby nam prowadzenie. W osiemnastej minucie groźny atak zawodników Górnika, ale na szczęście na miejscu Pawłowski, który ratuje Widzew. W dziewiętnastej minucie powinno być jeden do zera dla Widzewa. Robak zagrał z lewej strony do wbiegającego w pole karne Mąki. Nasz skrzydłowy wycofał na jedenasty metr. Tam znajdował się nieobstawiony Bartłomiej Poczobut. Niestety nasz pomocnik nie trafia w bramkę. To była setka, a zawodnik tej klasy powinien przynajmniej strzelić w światło bramki. Z minuty na minutę Łodzianie grali coraz słabiej, a goście dochodzili do głosu. W dwudziestej pierwszej i piątej minucie Pawłowski ponownie ratuje Widzew przed utratą bramki. W 27 minucie groźna kontra Widzewa. Z obrońcami Polkowic walczy o pozycję Przemysław Kita, który jest nieczysto zatrzymywany i sędzia pokazuje żółtą kartkę Markowi Opaczowi. W 41 Łodzianie ponownie atakują. Mateusz Możdżeń zagrał do Łukasza Kosakiewicza, ale nasz obrońca nie trafił w światło bramki. Widzew wywalczył rzut rożny. Po dośrodkowaniu Daniel Tanżyna głową, ale nad bramką.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo. Początkowo Widzew zdecydowanie przeważał, ale z czasem do głosu zaczęli dochodzić goście.

Druga połowę oba zespoły rozpoczęły bez zmian. Ponownie to Widzew miał przewagę. W 48 minucie Robak otrzymał podanie w polu karnym, zagrał do Kosakiewicza, ale nasz obrońca nie skierował piłki do siatki. Minutę później kolejna akcja Widzewa. Kornel Kordas zagrywa technicznie w pole karne, ale z piłką mija się Tanżyna oraz Robak. W 51 minucie żółtą kartką ukarany Tanżyna. Widzew przeważa, stwarza kolejne akcje. W 58 minucie Widzewiacy sugerują, że piłkę w polu karnym ręką zagrał rywal, ale sędzia pozostaje niewzruszony. W 61 minucie żółta kartka dla Bancewicza. Pięć minut później na murawie pojawia się Adam Radwański, który zastąpił Możdżenia. W 71 minucie zmęczony Kita schodzi z boiska, a na jego miejsce wchodzi Rafał Wolsztyński . W 72 minucie gol „stadiony świata”. Do piłki ustawionej około trzydzieści metrów od bramki podchodzi Daniel Mąka, uderza mocno i precyzyjnie, bramkarz nie sięga i futbolówka ląduje w siatce. Euforia na stadionie. Gol podrażnił gości, którzy zaczęli atakować. Widzew próbuje kraść sekundy. W 83 minucie za Poczobuta wchodzi Sebastian Rudol. Sędzia dolicza trzy minuty. W doliczonym czasie dwie groźne akcje Widzewa, ale niestety nie zmieniły one wyniku spotkania. W końcówce strzelec gola opuszcza boisko, a na jego miejsce wchodzi Michael Ameyaw. W końcówce Górnik mógł wyrównać, ale na szczęście wynik się nie zmienił. 

Wynik się nie zmienił, Widzew po pięknym golu wygrywa i przerywa serię spotkań bez porażki Górnika Polkowice.

Czytany 84 razy