sobota, 07 wrzesień 2019 19:05

Widzew zmęczył zespół z Legionowa

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Widzew wygrał, aczkolwiek to zwycięstwo rodziło się w wielkim bólu. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy. Widzew próbował atakować, ale strzałów było jak na lekarstwo, a co gorsza niewiele było strzałów w światło bramki. Na drugą połowę Łodzianie wyszli bardziej zmobilizowani. Atakowali częściej i wreszcie udało się strzelić gola. Niestety w końcówce znów obudziły się demony przeszłości i Widzew mógł stracić prowadzenie. Na szczęście karny w doliczonym czasie zakończył spotkanie, które Widzew wygrał 2:0.

Spotkanie w Legionowie rozpoczęli gospodarze. Już w pierwszej minucie atak na bramkę Widzewa, ale Wojciech Pawłowski był na miejscu i spokojnie wyłapał strzał. W piątej minucie pierwszy rzut rożny dla gospodarzy. Wrzutka w nasze pole karne, strzela zawodnik Legionovii, ale Pawłowski wyłapuje bardzo groźny strzał. Między dwunastą a trzynastą minutą dwa faule na Widzewiakach. Pierwszym faulowanym był Łukasz Kosakiewicz, a drugim Sebastian Zieleniecki. W pierwszym kwadransie zdecydowana przewago gospodarzy, Widzew bez strzały na bramkę rywala.

W szesnastej minucie Zieleniecki traci piłkę i Legionovia wychodzi z kontrą. Na szczęście po raz kolejny Pawłowski ratuje Widzew. Trzy minuty później atakuje Widzew, ale nasz zawodnik na spalonym. Minutę później ponownie Pawłowski broni Widzew przed stratą bramki. W 22 minucie pierwszy strzał Widzewa. Z prawej zaatakował Kosakiewicz, wrzuca, a tam Rafał Wolsztyński strzela na bramkę rywala, niestety wysoko nad bramką gospodarzy. Chwilę później Daniel Tanżyna traci piłkę i gospodarze wychodzą z kontrą. Powracający Konrad Gutowski wybija na róg. Cztery minut później Bartłomiej Poczobut podaje do Gutowskiego, który w pole karne Legionovii, ale niestety obrońcy z nie pozwalają naszemu skrzydłowemu na zagranie do kolegi z drużyny i wyjaśniają sytuację. Chwilę później Widzewiacy wykonują rzut wolny z mniej więcej 30-35 metrów. Kosakiewicz wrzuca do Gutowskiego, który oddaje drugi strzał, niestety ponownie niecelny. W drugim kwadransie spotkanie się wyrównało. Widzew zaczął stwarzać groźniejsze sytuacje, ale niestety żaden z dwóch strzałów nie „poszedł” w światło bramki.
Dopiero w 37 minucie po strzale Tanżyny Widzew oddaje pierwszy celny strzał. W 42 minucie kolejna groźna akcja gospodarzy. Wrzutka mija naszych obrońców, którzy nie byli zdecydowani co zrobić. Wślizgiem próbuje bramkę zdobyć gracz Legionovii, ale znowu Pawłowski na posterunku. Dwie minuty później gospodarze kontrują Widzew. Eryk Więdłocha wchodzi z prawej strony, strzela w poprzeczkę, piłka odbija się od słupka i na szczęście dla nas nie wpada do siatki. W ostatnich sekundach pierwszej połowy ponownie Pawłowski broni strzał zawodnika Legionovii i pierwsza połowa kończy się bezbramkowym remisem.

Początek pierwszej połowy należał do gospodarzy. W drugim kwadransie Widzew zaczął groźniej atakować. Końcówka to ponownie przewaga podopiecznych Marcina Sasala. Widzew nie stracił bramki tylko dzięki wspaniałej postawie naszego bramkarza.

Drugą połowę Widzew rozpoczyna w niezmienionym składzie. Łodzianie grają z większym zaangażowaniem, dążą do zdobycia bramki. W 52 minucie Daniel Mąka „spiął” się ze swoim imiennikiem, Danielem Chorosiem. Sędzia obu ukarał żółtymi kartkami. Pierwszy kwadrans drugiej połowy Widzewiacy kończą bramką. Gutowski zagrał do Wolsztyńskiego, który odegrał do Gutowskiego, a nasz młody skrzydłowy pokonał bramkarza gospodarzy. Od 60 minuty Widzew prowadzi w Legionowie 1:0. Siedem minut później gospodarze groźnie zaatakowali, ale na szczęście Łodzianie wybili piłkę. W 68 minucie Mateusz Możdżeńopuszcza boisko, a na jego miejsce wchodzi Adam Radwański.W 69 minucie Zieleniecki wspaniale zagrał długą piłkę do Wolsztyńskiego. Nasz napastnik świetnie „zgasił” piłkę, ale niestety na drodze do bramki stanął Paweł Błesznowski, który nie pozwolił podwyższyć na 2:0. Minutę później ponownie Wolsztyński znów groźnie uderzył, ale piłka przeleciała nad bramką Błesznowskiego. W 74 minucie za Wolsztyńskiego wchodzi rekonwalescent Przemysław Kita. Na dziesięć minut przed regulaminowym zakończeniem spotkania Łodzianie wyprowadzają kolejną kontrę. Marcel Pięczek zagrywa do Gutowskiego, ale ten wywalczył jedynie rzut rożny. W 81 minucie za Mąkę wchodzi Christipher Mandiangu. Ostatnie minuty to akcja za akcję, gospodarze próbują odrobić straty. Im bliżej końca spotkania, tym akcje Legionovii stają się groźniejsze, na szczęście albo na posterunku jest Pawłowski, albo wybijają jego koledzy z pola. Sędzia przedłużył mecz o trzy minuty. W doliczonym czasie Michael Ameyaw zastępuje na boisku zmęczonego Gutowskiego. Widzew w końcówce wyprowadza kontrę. Radwański pięknie przyjmuje piłkę, biegnie prawym skrzydłem i zagrywa do nieobstawionego Ameyaw. Ten strzela na bramkę, w której już nie było bramkarza, ale pozostał zawodnik gospodarzy. Piotr Maślanka wybija z linii bramkowej piłkę ręką, za co otrzymuję czerwoną kartkę, a sędzia dodatkowo wskazuje na 11 metr. Piłkę na „wapnie” ustawił Marcin Robak. Precyzyjnym strzałem podwyższył na 2:0. Arbiter po tej bramce zakończył spotkanie.

Czytany 96 razy