piątek, 09 sierpień 2019 21:43

Trzy punkty na inaugurację w Łodzi

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Widzew wygrał w pierwszym spotkaniu na własnym boisku w sezonie 2019/20 z Błękitnymi Stargard 2:0. W pierwszej połowie bramkę dającą prowadzenie Czerwono-Biało-Czerwonym zdobył Przemysław Kita. W drugiej połowie z rzutu karnego wynik spotkania ustalił Marcin Robak.

Widzew rozpoczął spotkanie bardzo agresywnie i to on dyktował warunki gry. Już w piątej minucie Adam Radwański strzelał na bramkę gości, ale uderzył wprost w bramkarza. Trzy minuty później ponownie Radwański mógł zdobyć gola strzałem spoza pola karnego. Napór Widzewa w pierwszym kwadransie był zdecydowany. Dało to efekty w piętnastej minuty, kiedy to Kita przejął piłkę na własnej połowie, podał do Robaka, a ten wypuścił młodszego kolegę, który popędził na bramkę rywala. Będąc sam na sam z Mariuszem Rzepeckim nasz napastnik strzelił prosto w bramkarza rywali, ale wślizgiem udało mu się wepchnąć piłkę do bramki. W tej części spotkania najaktywniejszym zawodnikiem łódzkiego Widzewa był właśnie Kita. Po zdobytym golu Widzewiacy oddali trochę pola rywalowi, który zaczął coraz śmielej atakować. W dwudziestej drugiej minucie Patryk Wolański wyłapał strzał Pawła Łysiaka i uratował nas przed utratą gola. W trzydziestej pierwszej minucie nie atakowany przez nikogo strzelec gola upadł na murawę i poprosił o zmianę. W jego miejsce wszedł Rafał Wolsztyński. W 37. minucie arbiter spotkania pokazał pierwszą żółtą kartkę dla gracza gości. Zawodnikiem ukaranym był Jakub Ostrowski. W końcówce pierwszej połowy, to goście doszli do głosu, ale na szczęście nie zdobyli wyrównującego gola.

Druga połowa rozpoczęła się w takim samym składzie, w jakim się kończyła pierwsza. Już pięć minut po rozpoczęciu drugiej części spotkania żółtą kartkę otrzymał kolejny gracz Błękitnych, Patryk Paczuk. W 57. minucie pierwszą żółtą kartkę otrzymał gracz Widzewa. Tym „szczęśliwcem” był Adam Radwański. Początek drugiej połowy był bardzo słaby w wykonaniu łódzkiej jedenastki. To goście prezentowali się lepiej, ale na szczęście dla Widzewa nie potrafili tego udokumentować bramką. W 67. minucie Daniel Mąka padł w polu karnym swojej drużyny. Niestety nie mógł on kontynuować gry, a w jego miejsce wszedł Christopher Mandiangu. Wejście tego zawodnika ożywiło grę. Niemiec był bardzo bliski strzelenia gola tuż po wejściu, ale niestety piłka nie znalazła drogi do bramki. Na siedemnaście minut przed regulaminowym zakończeniem spotkania kolejna zmiana w Widzewie. Murawę opuścił Michael Ameyaw a w jego miejsce wszedł Konrad Gutowski. Chwilę później kolejna żółta kartka dla gracza Błękitnych. Kartkę otrzymał Filip Kamiński. W 79. minucie Daniel Tanzyna otrzynał żółtą kartkę. Pięć minut przed zakończeniem spotkania akcja Robak – Mandiangu zakończyła się faulem na tym drugim w polu karnym rywala. Rzut karny na bramkę zamienił Robak, aczkolwiek bramkarz rywala wyczuł intencję naszego kapitana. Zdobyta bramka uspokoiła spotkanie, i zawodnicy ze Stargardu już nie atakowali z taką pasją jak wcześniej. W doliczonym czasie na boisku zameldował się Marcel Stefaniak, który zmienił na murawie Radwańskiego. Wynik do końca spotkania się nie zmienił i Widzew zainkasował trzy punkty w pierwszym meczu na własnym boisku.
Pierwszy raz przed własną publicznością w barwach Widzewa zagrał Kita. Łukasz Kosakiewicz, Sebastian Rudol, Bartłomiej Poczobut oraz Mandiangu pierwszy raz mieli przyjemność zagrać w „Sercu Łodzi”.

Widzew pierwszy raz w tym sezonie zdobył gola jako pierwszy i nie musiał gonić wyniku. Przemysław Kita zdobył trzecią bramkę w trzecim kolejnym spotkaniu. Na obecną chwilę jest on najskuteczniejszym zawodnikiem II ligi. Marcin Robak ma już dwa trafienia, oba z rzutów karnych. Jednak nie ilość bramek jest tutaj decydująca. Robak asystuje, strzela i absorbuje uwagę obrońców rywali, przez co kolega w ataku ma więcej miejsca na boisku.

Na szczęście kontuzja Przemysława Kity nie jest na obecną chwilę i powinien wrócić do treningów w przeciągu kilku najbliższych dni. 

Za tydzień Widzew jedzie do Elbląga na mecz z Olimpią, w której barwach gra Michał Miller. Zawodnik ten zapewne będzie chciał udowodnić, że zbyt szybko się został w Widzewie „odstrzelony”.

Czytany 84 razy