sobota, 04 maj 2019 21:47

Widzew nadal w grze o awans.

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Spotkanie rozpoczęli goście z Chorzowa. Już w 2. minucie prawą stroną przedarł się w pole karne Przemysław Banaszak, piłka szczęśliwie od odbiła się od zawodników Niebieskich, ale niestety nie udało się umieścić piłki w siatce. Dwie minuty później po faulu sędzia odgwizdał rzut wolny dla Widzewa. Wykonawcą był Mateusz Michalski, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Po kolejnych dwóch minutach pierwsza akcja przyjezdnych. Z prawą stroną popędził Paweł Mandrysz, wrzucił w pole karne Widzewa, ale nikt nie zamkną dośrodkowania i akcja nie przyniosła żadnych korzyści Ruchowi. W 8. minucie po prawej stronie Widzew zaatakował dwójką Banaszak Michael Ameyaw, ale Daniel Smug był na posterunku i złapał piłkę. Minutę później kolejny rzut wolny dla Widzewa. Tym razem z prawej strony, ale i on nie stworzył zagrożenia pod bramką Ruchu. W 12. minucie nieporozumienie w szeregach Widzewa w swoim polu karnym, ale zawodnicy z Chorzowa nie wykorzystali groźnej sytuacji. W pierwszym kwadransie lekka przewaga Widzewa, mecz przeważnie toczył się na połowie Niebieskich, którzy od czasu do czasu próbowali skontrować łódzki Widzew. W 16. Minucie były gracz Górnika Zabrze Rafał Wolsztyński brutalnie sfaulował w okolicach pola karnego rywala. Na szczęście dla naszego napastnika arbiter tego spotkania nie sięgnął do kieszeni po żółtą kartkę. Dwie minuty później kolejny faul zawodnika z Chorzowa. Ponownie do piłki podszedł Michalski, ale efektem wolnego był pierwszy rzut rożny w tym spotkaniu dla Widzewa. Do narożnika pobiegł Michalski, w polu karnym źle piłkę przyjął Marcel Pięczek. Sędzia przerwał spotkanie, ponieważ na boisku leżał Daniel Tanżyna. W 23. minucie Ruch zaatakował prawą stroną. Aktywny Paweł Mandrysz wrzucił piłkę w pole karne Widzewiaków, ale na szczęście dla naszej drużyny nikt nie zamknął akcji. Dwie minuty później długi przerzut do Banaszaka, który za mocno sobie wypuścił piłkę. W odpowiedzi Ruch zrobił kopię akcji z dwudziestej trzeciej minuty. Ponownie Mandrysz wrzucił piłkę, ale Chorzowienie wywalczyli tylko rzut rożny, tym razem z drugiej strony. Nie przyniósł on żadnej korzyści Niebieskim. W 28. minucie Ameyaw dryblował po lewej stronie pola karnego Ruchu Chorzów, ale jedynym pożytkiem z tego był rzut rożny. Pierwsze pół godziny było kiepskim widowiskiem. Wtedy to Wolsztyński pięknie zagrał do Michalskiego, który z najbliższej odległości pokonał bramkarza przyjezdnych i na tablicy zaświeciła się jedynka przy Widzewie. Dwie minuty później Sebastian Zieleniecki sfaulował rywala, a sędzia ukarał go żółtą kartką. Chwilę później Łodzianie wyprowadzili kolejną kontrę, która została zatrzymana faulem, za co zawodnik gości Michał Mokrzycki otrzymał żółtą kartkę. Rzut wolny wykonywał jak zwykle Michalski, który zagrał w pole karne. Piłkę w bramce gości umieścił Zieliński, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną i nie uznał bramki. Końcówka pierwszej połowy to ponownie futbol niezbyt atrakcyjny dla oczu kibiców. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy sędzia odgwizdał faul Wolsztyńskiego, którego nie było. W pierwszej połowie bardzo aktywny był Ameyaw, która był po lewej stronie, po prawej stronie, na środku. Młody pomocnik Widzewa dryblował, wrzucał.

Na drugą połowę zespoły wyszły w niezmienionych składach. W 52. minucie ładna dwójkowa akcja zawodników Ruchu po lewej stronie. Na szczęście w odpowiednim miejscu i czasie znalazł się Zieleniecki i wyjaśnił sytuację. Dwie minuty później piłkę odzyskał Łukasz Turzyniecki i strzałem próbował pokonać bramkarza gości. Dawid Smug wybił piłkę na rzut rożny. Po wrzutce Michalskiego Tanżyna uderzył głową nad poprzeczką. W 57. minucie błąd Turzynieckiego, ale na szczęście dla naszej drużyny zawodnicy gości pogubili się w polu karnym i nie wykorzystali doskonałej okazji na wyrównanie. Na boisku w tym okresie gry, to Ruch dominował, ale ponownie Widzew zdobył bramkę. Patryk Wolański zagrał długą piłkę w kierunku Banaszaka. Obrońcy gości przyglądali się na siebie. Chwilę uwagi wykorzystał nasz napastnik, który wyszedł sam na sam z bramkarzem Ruchu i strzałem w długi róg zdobył dla Widzewa drugą bramkę w tym spotkaniu. Trzy minuty później ponownie Wolański rozpoczyna kontrę. Długim wyrzutem uruchamia Wolsztyńskiego, który strzela tuż obok słupka. W 68. minucie w miejsce aktywnego Ameyaw wchodzi Dario Kristo. Minutę później ponownie zakotłowało się w polu karnym gości. Z lewej strony zagrał piłkę Pięczek, Kohei Kato uderzył piłkę w kierunku bramki, ale trafiła ona w interweniującego gracza Niebieskich. Pięć minut później kolejne dwa rzuty rożne dla Widzewa, ale one nic nie przynoszą. W grze Ruchu było bardzo dużo błędów, które co jakiś czas generowały zagrożenie pod bramkę gości. Po jednym z nich kolejny rzut rożny, ponownie do piłki podszedł Michalski i zagrał w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył Kristo, ale Smug był na miejscu. W 78. minucie na boisku zameldował się Konrad Gutowski, który zmienił kontuzjowanego Michalskiego. Trzy minuty później Kristo wypuścił Wolsztyńskiego, który niestety znalazł się na spalonym. Bardzo aktywny Wolsztyński doczekał się gola w spotkaniu z Ruchem. W 84. minucie zamieszanie w polu karnym gości, zawodnicy Ruchu próbowali wybić piłkę, która trafiła pod nogi naszego napastnika, który wykorzystał okazję z zimną krwią. Zawodnik, który prawie całą karierę był związany z Górnikiem Zabrze zdobył upragnioną bramkę. Minutę później kolejna zmiana w jedenastce Widzewa. Tomasz Wełna zmienił na murawie zmęczonego Banaszaka. W doliczonym czasie trener Widzewa Jacek Paszulewicz dokonał ostatniej zmiany. Za Pięczka wszedł jego imiennik Marcel Stefaniak.

Więcej bramek w tym spotkaniu nie padło. Widzew przerwał serię remisów i powrócił na pozycję wicelidera (przynajmniej do niedzieli). Humory wśród łódzkich kibiców się zdecydowanie poprawiły. Najlepszym na boisku był Wolsztyński, który mocno dawał się we znaki zawodnikom Ruchu Chorzów. Widzew wygrał 3:0

Czytany 45 razy