niedziela, 14 kwiecień 2019 17:42

Wywiady po meczu z Pogonią Siedlce

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ze mną Pan trener Jacek Paszulewicz. Dzień dobry Panie trenerze.

Witam serdecznie.

AS: Panie trenerze nie udało się dzisiaj wygrać tego drugiego meczu pod Pana wodzą. Pierwsza połowa naprawdę ciekawa, kibice i myślę że również Pan powinien być zadowolony. Moje pytanie – co się stało w drugiej, bo drużyna zagrała inaczej, tak jakbyśmy widzieli dwie różne drużyny.

JP: Myślę, że takie same wrażenie mają kibice jak i sztab trenerski. Zawodnicy na gorąco tak to oceniają. Pytanie, czy jesteśmy w stanie wyeliminować te elementy, które spowodowały, że była taka diametralna zmiana. Myślę, że to nie jest jeden czynnik, nie jest jeden powód dla którego tak się stało i mamy kilka dni na to, aby to wyeliminować i w następnym spotkaniu obydwie połowy wyglądały identycznie, identyczne w dobrym wykonaniu Widzewa. Będziemy nad tym pracowali.

AS: Można by powiedzieć, że jesteśmy w dobrym położeniu, ponieważ te mecze z czołówką, myślę tutaj o spotkaniu z Radomiakiem, który jest w tej chwili na pierwszym miejscu w tabeli, myślę o spotkaniu z Olimpią Grudziądz, te mecze gramy na własnym boisku. Powinien to być dla nas jakiś handicap. Mam wrażenie, że od pewnego czasu zbyt duża presja się wytworzyła.

JP: Na pewno presja niezależnie od kolejki i miejsca Widzewa w tabeli jest. W Widzewie ta presja była, jest i będzie. Tutaj nic się nie zmieni. Piłkarze podpisując kontrakt z Widzewem muszą podpisać cyrograf z diabłem, że wiedzą z czym się mierzą i jakie będą oczekiwania. Od tego nie da się uciec. Są takie kluby jak Widzew, są kluby które tych tradycji i kibiców nie mają i tam być może tej presji nie ma. Od tego nie ma ucieczki i wszyscy muszą się tutaj odnaleźć.

AS:Rozważa Pan taką ewentualność, aby w spotkaniu z Siarką wyjść w ustawieniu z dwoma napastnikami?

JP: Tak jak powtarzałem, napastnicy żyją z wypracowanych sytuacji. Szukamy optymalnego ustawienia i rozmawiamy z zawodnikami, którzy w tym ustawieniu czują się najlepiej. Część zawodników dochodzi do optymalnej sprawności i ten czas, który spędzają na boisku jest też im dozowany, bo na tyle są w tej chwili przygotowani. Liczymy na to, że napastnicy w końcu się przełamią i strzelą bramki, które pozwolą uspokoić grę. Mamy teoretycznie kłopot bogactwa, trzech napastników, którzy są teraz w osiemnastce. Kto wyjdzie i w jakim ustawieniu na Siarkę pokażą najbliższe dni.

AS: Co ze zdrowiem Daniela Świderskiego?

JP: Daniel złapał infekcję w Elblągu w dniu meczu. Bierze antybiotyk i jest poza treningiem i nie mógł pomóc zespołowi.

AS: Dziękuję.

JP: Dziękuję bardzo.

 

 

Ze mną Sebastian Zieleniecki. Dzień dobry.

Dzień dobry.

AS: Sebastian co się stało, że pierwszą połowę zagraliście przyzwoicie, a w drugiej wyglądało to diametralnie inaczej. Dlaczego, czym to było spowodowane.

SZ: Na gorąco ciężko powiedzieć, ale chyba każdy widział, że w tym dniu były dwie inne drużyny. Jedna wyszła na jedną połówkę, a druga wyszła na drugą. Ciężko powiedzieć dlaczego. Fajnie to wyglądało w pierwszej połowie, a w drugiej zabrakło utrzymania piłki. Moim zdaniem niepotrzebnie się cofnęliśmy i nakręcaliśmy tym przeciwnika. Zostało nam sześć meczy, tak naprawdę o wszystko. Nie możemy tutaj nic bronić, bo nie o to chodzi. Trzeba wyciągnąć przede wszystkim wnioski z tej drugiej połowy.

AS: Dziękuję.

SZ: Dziękuję.

 

 

Ze mną Łukasz Turzyniecki. Dzień dobry Łukasz.

Dzień dobry. 

AS: Łukasz co powiedzieć, bo kolejny mecz, kolejny remis niestety. Była dzisiaj ogromna szansa na to, żeby patrzeć na rywali z góry, ale to się nie udało. Po pierwszych czterdziestu pięciu minutach wyglądało to naprawdę obiecująco.

ŁT: Zgadza się. Mogę się pod tym podpisać, że pierwsze czterdzieści pięć minut wyglądało obiecująco. Myślę, że kibice z tej pierwszej połowy mogli być zadowoleni. Ciężko cokolwiek teraz powiedzieć. Myślę, że powściągliwość w słowach jest teraz zalecana, bo teraz żadnymi słowami już nie zmienimy tego co się stało. Wszyscy byśmy chcieli, aby to wyglądało inaczej.

AS: Trzeba się teraz szybko zregenerować, bo na pewno mecz w Tarnobrzegu do łatwych także nie będzie należał. Już niejedna drużyna tam punkty potraciła.

ŁT: Zgadza się. W tym momencie musimy patrzeć na siebie. Pomimo tego, że w ostatnich kolejkach nie punktujemy tak jak życzyły by sobie tego władze klubu i kibice to wciąż jesteśmy na takim miejscu, z taką przewagą, że wszystko jest w naszych nogach, a może nawet głównie i głowach. Mam nadzieję, że w maju wszyscy będziemy mogli się cieszyć.

AS: Dziękuję.

ŁT: Dziękuję.

 

 

Czytany 595 razy