niedziela, 14 kwiecień 2019 14:59

Nam wygrywać nie kazali

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Mecz rozpoczęła Pogoń. To goście pierwsi stworzyli akcję bramkową, ale zbyt dużego zagrożenia pod bramką Widzewa nie było.

Mecz toczył się w dość dużym tempie jak na ten poziom rozgrywkowy. Widzew atakował, a Pogoń nie była bierna. W 13. Minucie kąśliwy strzał zza pola karnego oddał Mateusz Michalski, bramkarz gości wypiąstkował wprost na głowę Macieja Kazimierowicza. Dwie minuty później doskonałe podania Adama Radwańskiego otworzyło drogę do bramki Danielowi Mące. Ten ostatni strzelił w kierunku bramki, piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki, dając  prowadzenie Czerwono-Biało-Czerwonym. Bramka dodała animuszu łódzkiej jedenastce, która jeszcze mocniej zaatakowało. Widzew atakował oboma skrzydłami, a bramkarz gości miał trochę pracy. W 21. minucie pierwsza żółta kartka dla zawodnika gości. Kartkę otrzymał doświadczony Adam Pazio. W 23. minucie rzut wolny wykonywała Pogoń Siedlce. Patryk Wolański wybił piłkę bardzo niepewnie, ale na szczęście Widzewiacy wyjaśnili sytuację. Goście zaczęli coraz bardziej naciskać i stwarzać coraz groźniejsze sytuacje. W 26. minucie po zamieszaniu w polu karnym Widzewa oddał strzał Adam Mójta, ale na szczęście dla naszej jedenastki Wolański był na miejscu i pewnie wyłapał piłkę. W 28. minucie Widzew stworzył groźną akcję. Piłka krążyła w okolicach pola karnego gości, została wycofana do Adama Radwańskiego, który próbował technicznym strzałem pokonać bramkarza rywali. Piłka jednak odbiła się od nogi zawodnika Pogoni i straciła impet, a to pozwoliło bez problemów wyłapać piłkę bramkarzowi Pogoni. Akcje Widzewa trochę uspokoiły przyjezdnych i mecz się wyrównał. W końcowej części pierwszej połowy tempo spotkania spało, ale to Widzew był stroną bardziej widoczną. W 42. minucie na połowie rywali piłkę otrzymał Przemysław Banaszak, ograł kilku rywali i huknął z trzydziestu – czterdziestu metrów. Niestety piłka minęła bramkę rywali. Gdyby poszła w światło bramki, to bramkarz miałby duże trudności. z wyłapaniem jej. Ostatnie minuty pierwszej połowy, to ponownie dominacja Widzewa. Sędzia przedłużył o sześćdziesiąt sekund pierwszą połowę, która zakończyła się prowadzeniem Czerwono-Biało-Czerwonych 1:0.

Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły w identycznych zestawieniach jak pierwszą. W 48. minucie Wolański wyrzutem piłki uruchomił będącego na połowie rywali Banaszaka. Widzewiacy wymienili między sobą podana, piłka trafiła do Mąki, który z narożnika pola karnego próbował zaskoczyć bramkarz gości. Piłka minęła jednak nieznacznie narożnik bramki i wyszła poza boisko. W 53. Minucie żółtą kartką został ukarany Kohei Kato. Dwie minuty później strzałem zza pola karnego próbował zaskoczyć Wolańskiego zawodnik Pogoni. Strzał mógł zaskoczyć, ponieważ nasz golkiper był oślepiony słońcem. W 57. minucie sfaulowany został Daniel Mąka. Dwie minuty później nasz zawodnik jednak opuścił boisko na skutek kontuzji. Na jego miejsce na murawie zameldował się Michael Ameyaw. W 64. minucie na boisku pojawił się Dario Kristo, który zastąpił Macieja Kazimierowicza. Chwilę później ogromne zamieszanie w polu karnym Widzewa, ale Kato wyjaśnił sytuację. Niestety napór Pogoni rósł i to oni mieli zdecydowaną przewagę w tym fragmencie gry. W 70. minucie piłkę wymienili ze sobą w polu karnym zawodnicy Pogoni. Pierwszy strzał obronił Wolański, a poprawka gracza gości trafiła w słupek. Widzewiacy wrócili z dalekiej podróży. Minutę później na murawie zameldował się Rafał Wolsztyński, który zastąpił Banaszaka. W 74. minucie Mójta ujrzał żółty kartonik. Ta faza gry nie należała do Widzewa, który był tylko tłem dla Pogonie, która parła do remisu. W 78. minucie arbiter odgwizdał rzut karny dla Pogoni. Do jedenastki podszedł Mójta i doprowadził do remisu. Kartkę za dyskusję otrzymał Wolański. W 87. minucie po długim wrzucie Marcela Pięczka Widzew był bliski zdobycia bramki, ale strzał głową Daniela Tanżyny minął słupek. Widzew przycisnął, zaczął stwarzać sytuację. W 90. minucie przepychanki na środku boiska. Żółtymi kartkami ukarani Mójta, dla którego była to druga żółta kartka, a w konsekwencji czerwona. W Widzewie żółtą otrzymał Łukasz Turzyniecki. Sędzia się pogubił, bo początkowo pozwolił na zmianę Mójcie. Kolejną żółtą kartką został w doliczonym czasie ukarany Turzyniecki. Żaden z zespołów nie strzelił już bramek i zespoły podzieliły się punktami, mecz zakończył się wynikiem 1:1.

Po porażce Olimpii Grudziądz w tej kolejce w Łodzi spotkały się jedyne dwa zespoły, które jeszcze w tym roku nie przegrały. Po tym spotkaniu oba zespoły nadal mogą się pochwalić tym mianem.

 

Czytany 427 razy