Sezon 2010/11

Widzew po dwóch sezonach gry na zapleczu Ekstraklasy wreszcie awansował do elity. Łódzki klub zapisał się w historii polskiej piłki nożnej tym, że jako pierwszy zespół w prawie dziewięćdziesięcioletniej historii piłki nożnej w Polsce obronił tytuł mistrza I ligi (wcześniej II ligi). Widzew już sezon wcześniej zapewnił sobie awans, ale Polski Związek Piłki Nożnej nie pozwolił na grę „Czerwono-biało-czerwonych” w elicie z powodu zarzutów korupcyjnych. Nikt związany z Widzewem nie dostał konkretnych zarzutów, ale mimo wszystko klub został ukarany. Po wywalczeniu awansu z Widzewa do Polonii Warszawa przeniósł się były piłkarz a następnie szkoleniowiec Widzew, Paweł Janas. Na jedgo miejsce trafił Andrzej Kretek, który wcześniej był zarówno piłkarzem jak i trenerem zespołu z Piłsudskiego. Z zespołu, który grał na zapleczu Ekstraklasy w Łodzi już nie było dwóch zawodników wypożyczonych do Bogdanki Łęczna (Danijeł Bożkow i Dejan Miloseski). Do drużyny rezerwowej przeniósł się Mikołaj Zwoliński. Po awansie sportowym zespół został wzmocniony. Do klubu po wielu latach wrócił Rafał Grzelak (Steaua Bukareszt). Z Bogdanki Łęczna został wypożyczony Prejuce Nakoulma. Do Widzewa dołączył także Polak z Niemieckim paszportem Paul Grischok (Servette Genewa), Bruno Pinheiro (Aris Lemessou) oraz Damian Radowicz (Omega Kleszczów). 

Widzew rozpoczął sezon bez swojego najlepszego strzelca, Marcina Robaka, który był kontuzjowany. W pierwszej kolejce do Łodzi przyjechał Mistrz Polski Lech Poznań. Jako pierwsi bramkę zdobyli goście, ale siedem minut później wyrównał Darvydas Sernas. W drugiej kolejce Widzew odniósł pierwsze zwycięstwo nad Koroną Kielce w Ekstraklasie. Obie bramki w tym spotkaniu dla Widzewa zdobył Sernas. Łodzianie pierwszej porażki doznali w trzeciej kolejce, kiedy gościli Wisłę Kraków. W VI kolejce kibice Widzewa doczekali się powrotu po kontuzji Robaka. Snajper Widzewa powrót uświetnił hat-tikiem, dwie bramki dołożył Sernas i Widzew pokonał Śląsk Wrocław na własnym stadionie aż 5:2.  W IX kolejce do Łodzi przyjechała warszawska Legia. Po bardzo słabym spotkaniu zespół z Warszawy wygrał 1:0 i przeskoczył w tabeli „Czerowno-biało-czerwonych”. W następnej kolejce, Widzew znów grał na własnym stadionie. Do Łodzi przyjechał lider, Jagiellonia Białystok. Po bardzo ciekawym spotkaniu widzewiacy pokonali rywala 4:1, a Jagiellonia po tym meczu podwoiła liczbę straconych bramek. W następnych trzech kolejkach Widzew nie potrafił pokonać rywala. Dwa spotkania przegrał i jedno zremisował. Najbardziej zabolała porażka w Bełchatowie, gdzie Widzew stracił bramkę w doliczonym czasie i stracił punkt. Posadę za słabe wyniki stracił szkoleniowiec Widzewa, Andrzej Kretek. Zastąpił go doświadczony Czesław Michniewicz. Debiut Michniewicza na ławce Widzewa przypadł na spotkanie wyjazdowe z Lechią Gdańsk. Po pierwszej połowie na tablicy widniał bezbramkowy remis. Kibice odżyli w drugiej połowie, gdy w przeciągu pięciu minut padły trzy bramki. Widzew ostatecznie przegrał z Lechią 1:3 i była to pierwsza porażka jedenastki z Łodzi w pojedynku z Lechią. Michniewicz przejął zespół na 14 pozycji, a po porażce w Gdańsku spadł na przedostatnią lokatę. Zapowiadało się, że widzewiacy spędzą wolny świąteczny czas w minorowych nastrojach. Na szczęście w ostatniej kolejce Widzew w Łodzi pokonał wysoko Górnika Zabrze i nastroje się troszeczkę poprawiły. Łodzianie zakończyli sezon na dwunastej pozycji. Liga była bardzo „spłaszczona”. Widzew miał tylko o jeden punkt więcej aniżeli przedostatni zespół w tabeli, a do piątej drużyny tracił zaledwie sześć oczek.

W przerwie zimowej do Turcji wyjechał Robak (Konyaspor). Do Korony Kielce przeniósł się Tomasz Lisowski, a Cuqui, który grał jesienią tylko w zespole Młodej Ekstraklasy, przeniósł się do zespołu Villarreal (drużyna C). Na ich miejsce działacze pozyskali kilku zawodników. Z CSKA Moskwa przyszedł młody i obiecujący Gruzin Nika Dzalamidze. Kolejni obcokrajowcy którzy dołączyli do kadry Widzewa to Łotysz Jurijs Zigajevs (FK Ventispils) i Fin Riku Riski (Turun Palloseura). Widzew zatrudnił także młodych Polaków, Sebastiana Radzio (Wigry Suwałki), Piotra Mrozińskiego (Stal Mielec) i Sebastiana Zalepę (UKS SMS Łódź).

Wiosna nie rozpoczęła się dla Widzewa dobrze. Pierwsze spotkanie Widzew rozgrywała w Poznaniu, gdzie przegrał z Lechem. W kolejnych spotkaniach Widzew wygrywał u siebie i przegrał na wyjeździe. Łodzianie sprawili ogromną radość kibicom, wygrywając nieoczekiwanie w Warszawie z Polonią 1:0. Ciekawy przebieg miał także pojedynek we Wrocławiu. Widzew do 85 minuty prowadził 2:0 i sensacja wisiała w powietrzu. Niestety w końcówce Śląsk się pozbierał i zdobył dwie bramki, a Widzew musiał zadowolić się zaledwie jednym punktem. Spotkanie XXIV kolejki pomiędzy Legią a Widzewem zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Po tym meczu Widzew pojechał do Białegostoku i znów sprawił niespodziankę wygrywając z faworyzowaną Jagiellonią. Widzew nie mógł się przełamać i wygrać więcej aniżeli jednego spotkania. Zawsze po wygranej przytrafiała się porażka, lub remis. Ta fatalna seria trwała do XXVII kolejki. Wtedy Widzew rozpoczął serię trzech zwycięskich spotkań. Przed ostatnią kolejkę, Widzew miał jeszcze realne szanse na zajęcie czwartej lokaty, co dawałoby możliwość sprawdzenia się w Europie. Piłkarze Widzewa chyba zbytnio się przejęli i doznali najwyższej porażki w sezonie. Łodzianie przegrali w Zabrzu w takich samych rozmiarach, jak pół roku wcześniej Górnik przegrał z Widzewem na stadionie przy Piłsudskiego. Ostatecznie Widzew zakończył sezon na dziewiątej pozycji.

Pierwszoplanową postacią Widzewa był Brazylijczyk Dudu. Wystąpił w dwudziestu dziewięciu spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. W każdym spotkaniu grał Sernas, ale on nie zawsze wychodził w podstawowym składzie. Litwin okazał się także najlepszym strzelcem z 10 trafieniami. Tuż za jego plecami uplasował się Piotr Grzelczak (8 goli), który miał fantastyczną wiosnę. Trzeci w klasyfikacji strzelców był Marcin Robak z siedmioma golami, ale on występował tylko w rundzie jesiennej.