Sezon 2007/08

W drugim sezonie po awansie klub od początku sezonu prowadził Michał Probierz. Trener, który miał ogromny kredyt zaufania u Zbigniewa Bońka, u nowych osób zarządzających zespołem z Piłsudskiego tak duży już nie był. W klubie nadal szukano optymalnego zestawienia i w związku z tym w składzie była rotacja. Z klubu ubyło kilku zawodników z szerokiego pierwszego składu. Do warszawskiej Legii przeszedł Jakub Wawrzyniak. Także do Warszawy wrócił z wypożyczenia wychowanek Widzewa, Jakub Rzeźniczak. Kolejny defensor Marcin Nowak przeniósł się do Piasta Gliwice. W klubie nie było już także Andrzeja Tychowskiego (Drobak-Frogn, Norwegia), Arkadiusza Aleksander (Odra Wodzisław Śląski), Marcina Rackiewicza (Znicz Pruszków). Kelechi Iheanacho został przesunięty do rezerw, Nenad Zecević wrócił do FK Leotar, a Ruslan Mecidov przeszedł do Nefci Baku. W pierwszych dwóch spotkaniach na boisku pojawił się jeszcze Maciej Bębenek, ale później przeniósł się do Kmity Zabierzów. Do Łodzi powrócił z Górnika Łęczna Łukasz Masłowski. Kibice na Piłsudskiego bardzo liczyli na powracającego do Polski z Torpedo Moskwa Grzegorza Piechnę, który zdobywał już tytuł Króla Strzelców polskiej Ekstraklasy. W Widzewie pojawili się także Łukasz Mierzejewski (Zagłębie Lubin), Tomasz Lisowski (Górnik Łęczna). Pojawiła się także dość liczna grupa obcokrajowców, wśród której prym wiódł Mindaugas Panka (Vetra Wilno). Oprócz Litwina do Widzewa trafili: Alain Bono (Teramo Calcio), Douglas (Elche CF) i Ugochukwu Ukah (Giulianova Calcio). W pierwszym zespole pojawiło się także dwóch młodych zawodników Widzewa. Byli to Bartosz Kaniecki i Robert Kowalczyk.

Widzew rozpoczął od porażki. W spotkaniu inauguracyjnym widzewiacy nie dali rady Zagłębiu w Lublinie i ulegli 1:2. Później Widzew zanotował jeszcze trzy remisy i dwie porażki. Po zremisowanym spotkaniu z Ruchem w Chorzowie zwolniony został Michał Probierz. Na jego miejsce przyszedł Marek Zub, który przejął zespół na przedostatnim miejscu. Zadebiutował on na ławce jako trener Widzewa w spotkaniu z Legią przy Łazienkowskiej. Jak to bardzo często bywało w historii „Czerwono-biało-czerownych” nowy szkoleniowiec przegrał swoje pierwsze spotkanie. W następnej kolejce do Łodzi przyjechała Cracovia. Widzew w tym momencie był na ostatniej pozycji, a goście na siódmej. Gospodarze wygrali i było to pierwsze zwycięstwo w sezonie Widzewa. To zwycięstwo pozwoliło uciec z ostatniej pozycji na czternastą. Na kolejne zwycięstwo kibice Widzewa musieli poczekać jeszcze trzy kolejki, kiedy Widzew pokonał u siebie Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski 1:0. Niestety była to ostatnia wygrana Widzewa w roku 2007. W tym roku rozegrano awansem jeszcze dwie kolejki rundy wiosennej. Łodzianie po siedemnastu kolejkach zajmowali bezpieczne trzynaste miejsce.

Wiosną Widzew opuści Jakub Hładowczak (GKP Gorzów Wielkopolski), Douglas (AS Varese, Włochy)  i Grzegorz Piechna (Polonia Warszawa). Co prawda w składzie był jeszcze Alain Bono, ale on nie zagrał już ani jednego spotkania. Na ich miejsce klub pozyskał Macieja Kowlaczyka (Korona Kielce), Wojciecha Szymanka (AO Egaleo), Przemysława Oziębałe (Zagłębie Sosnowiec) i Gustavo (Montedio Yamagata).

Tak niska aktywność na rynku transferowym związana była z działaniami Polskiego Związku Piłki Nożnej, a konkretnie Wydziału Dyscyplinarnego. Szefem tego wydziały był wtedy Michał Tomczak. Nie ukrywał on swojej sympatii do stołecznej Legii. Priorytetem jego działań było zdegradowanie Widzewa do niższej ligi pod zarzutem korupcji. Prokuratura z Wrocławia przedstawiła byłemu działaczowi Widzewa zarzut przekupstwa w dwunastu spotkaniach. Mimo braku twardych dowodów Pan Tomczak postanowił wyrzucić Widzew z Ekstraklasy. W grudniu wydział kierowany przez Pana Tomczaka zdegradował Widzew do I ligi. 31 grudnia 2007 roku Pan Tomczak złożył dymisję ze stanowiska szefa Wydziału Dyscyplinarnego. Od 31 stycznia 2008 roku przestał on kierować tym wydziałem. Działacze Widzewa słusznie nie chcieli poddać się dobrowolnie karze, ponieważ przy takim biegu sprawy nie przysługiwało im odwołanie do kary. Widzew został ukarany degradacją, karą pieniężną w wysokości 35 tysięcy złotych oraz minus sześcioma punktami w nadchodzącym sezonie 2008/09. Sławetne są już słowa Zbigniewa Bońka na temat tego Pana - „Tomczak kłamie i dla mnie ma od dzisiaj przydomek Pinokio”. Widzew się od tej katy odwołał i jak się później okazało całkiem słusznie. Co ciekawe, Pan Tomczak od 18 marca 2009 roku był członkiem Rady Nadzorczej KP Legia Warszawa S.A. Widzew był teoretycznie zdegradowany, ale walczył. Nikt nie wiedział, czy klub zostanie w Ekstraklasie, czy mimo utrzymania w elicie zostanie zdegradowany o jedną klasę. To zdecydowanie utrudniało rozmowy z nowymi zawodnikami, którzy mieli by pomóc z utrzymaniu klubu w Ekstraklasie.

Przed Widzewem było trudne, aczkolwiek nie niemożliwe zadanie. W pierwszym spotkaniu wiosny Widzew wygrał przed własną publicznością z Odrą Wodzisław Śląski 4:3. Apetyty kibiców zostały zaostrzone, a nadzieja na zachowanie bytu ligowego wzrosła. W kolejnych pięciu spotkaniach Widzew nie potrafił wygrać i zdobył zaledwie dwa punkty. Kolejne trzy punkty Widzew zdobył w spotkaniu z Jagiellonią w Łodzi. Była to dobra zapowiedź przed meczem derbowym z ŁKS-em na Al. Unii. Niestety Widzew to spotkanie przegrał 0:2, a w grze Widzewa ciężko było doszukać się czegoś optymistycznego. Wyglądało na to, jakby piłkarze pogodzili się już ze spadkiem, a sytuacja nie była tragiczna. Po tej porażce Widzew dał się przeskoczył lokalnemu rywalowi w tabeli. Brzemienne skutki miał mecz w XXVI kolejce. Do Łodzi przyjechała przedostatnia w tabeli Polonia Bytom, prowadzona przez … Michała Probierza. Widzew to spotkanie przegrał 2:4 i spadł na przedostatnią pozycję w tabeli. Po tym meczu nastąpiła zmiana na pozycji szkoleniowca. Marka Zuba zastąpił trener srebrnej drużyny Olimpijskiej z Barcelony, Janusz Wójcik. Zadanie jakie zarząd prze nim postawił, to utrzymanie klubu w lidze. Wójcik uchodził za mistrza w motywowaniu zawodników. Podobno będąc trenerem Legii, nie pojawił się prawie przez całą przerwę w szatni zespołu z Warszawy, kiedy Legia przegrywała 0:1. Wszedł w ostatniej chwili do szatni i powiedział, że jego to nie interesuje, jak jego podopieczni to zrobią, ale mają wygrać (słów jakimi się posłużył trener nie można tutaj zacytować). Motywacja okazała się bardzo skuteczna, ponieważ zespół z Warszawy wygrał te spotkanie. Wójcik przegrał kolejne dwa spotkania i na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu przedostatni w tabeli Widzew tracił do bezpiecznego ŁKS-u cztery punkty. W przedostatniej kolejce ŁKS zremisował u siebie z Ruchem, a Widzew zdobył tylko jeden punkt w Kielcach. Spadek stał się faktem. Wójcik wygrał w ostatniej kolejce z Górnikiem Zabrze w Łodzi, ale nic to już nie mogło w tabeli zmienić.

W sezonie 2007/08 najwięcej minut na boisku zaliczył Bartosz Fabiniak. Najskuteczniejszym zawodnikiem z siedmioma trafieniami został ulubieniec publiczności Stefano Napoleoni.