Sezon 1995/96

Po całkiem udanym sezonie 1994/95, aczkolwiek nie zakończonym zdobyciem mistrzowskiego tytułu działacze doszli do wniosku, że nadal trzeba budować zespół, który będzie walczył o najwyższe tytuły w Polsce. Co prawd z zespołu odeszło kilku zawodników, ale na ich miejsce pozyskano nie mniej wartościowych graczy. W barwach Widzewa nie pojawili się w tym sezonie już Grzegorz Mielcarski (FC Porto), Andrzej Jaskot (Hutnik Kraków), Piotr Kupka (Ceramika Opoczno), oraz trójka zawodników, która wzmocniła Petrochemię PłockBogdan Jóźwiak, Radosław Kowalczyk, Wojciech Małocha.

Miejsce w ataku po Mielcarskim wypełnił powracający z Austrii Marek Koniarek (VSE Sankt Polten). Z Petrochemii Płock powrócił do Łodzi Paweł Miąszkewicz. Nie wrócił on sam, bo w towarzystwie Rafał Siadaczki. Z Jagiellonii Białystok przyszedł zawodnik, który stał się jednym z najważniejszych ogniw „Widzewa Smudy”. Mowa tutaj o Marku Citko, który przychodził do Widzewa jako mało znany gracz, a w Łodzi rozwinął swoje umiejętności wspaniale, stając się podstawowym zawodnikiem nie tylko Widzewa, ale także reprezentacji Polski. Do pierwszego składu przebiło się także dwóch wychowanków klubu, Maciej Bielecki oraz Rafał Kubiak.

Sezon 1995/96 był pierwszym sezonem, w którym za każde zwycięstwo drużyna dostawała trzy punkty, a za remis jeden. Już nie opłacało się remisować tylko wygrywać. Widzew rozpoczął ten sezon od bardzo mocnego uderzenia. W pierwszej kolejce na własnym stadionie nie dał najmniejszych szans rywalowi i pokonał zespół Sokoła Tychy aż 5:0. Pierwszą bramkę sezonu dla Widzewa zdobył debiutujący w zespole Siadaczka. Dwie dołożył Tomasz Łapiński, a po jednej Mirosław Szymkowiak i Ryszard Czerwiec. Oczywiście taki wynik dał drużynie Franciszka Smudy pozycję lidera. W drugiej kolejce Widzew pojechał do Krakowa na pojedynek z piątym w tabeli Hutnikiem. Łodzianie zaskoczyli wszystkich, bo pokonali na wyjeździe zespół z Nowej Huty 4:1. Hutnik w tamtym czasie to nie była drużyna chłopców do bicia. Warto zauważyć, że „Hutnicy” zakończyli sezon na trzeciej pozycji. W tym spotkaniu na listę strzelców znów wpisał się Siadaczka, co utwierdzało w przekonaniu, iż ściągnięcie tego zawodnika z Płocka było strzałem w dziesiątkę. Później Łodzianie zremisowali w Zabrzu z Górnikiem i przypłacili to spadkiem na trzecią lokatę, co jak się później okazało było najniższą pozycją w sezonie. Przed Widzewem w tabeli była tylko Lechia/Olimpia Gdańsk i Legia Warszawa. Remis z Zabrzem dobrze zadziałał na zespół, ponieważ Widzew zaczął uważniej grać i nie tracił punktów w kolejnych spotkaniach. W następnych pięciu kolejkach „Czerwono-biało-czerwoni” wygrywali wszystko. Łodzianie już od piątej kolejki znów byli liderami. Rozpoczęła się walka o Mistrza Polski pomiędzy Widzewem a Legią. Już po ośmiu kolejkach lider z Łodzi miał sześć punktów, a wicelider z Warszawy pięć punktów przewagi nad trzecim Stomilem Olsztyn. W IX kolejce Widzew podejmował na swoim boisku właśnie Stomil. Goście po niespełna półgodzinie meczu prowadzili po trafieniach Gadziały i Czereszewskiego 2:0. Sensacja wisiała w powietrzu. Na szczęście w Łodzi był już zespół o którym znów można było powiedzieć, że ma „widzewski charakter”. Niezawodny Koniarek jeszcze w pierwszej połowie zdobył kontaktowego gola, a w drugiej zdobył wyrównanie. Ten remis pozwolił Legii przeskoczyć w tabeli Widzew. Zawodnicy z Łazienkowskiej długo nie cieszyli się z pierwszego miejsca, bo już w następnej kolejce znów oglądali plecy drużyny z Łodzi. W XIII kolejce doszło do pojedynku na szczycie. Widzew miał punkt przewagi nad Legią. Mecz tak samo jak pojedynek ze Stomilem rozpoczął się nie po myśli gospodarzy. Tomasz Wieszczycki strzelił bramkę i Legia wygrywała. Jeszcze w pierwszej połowie Siadaczka wyrównał i tak skończyła się pierwsza połowa. W drugiej nie padł ani jeden gol i wynikiem 1:1 zakończyło się to spotkanie. Widzew obronił pozycję lidera, ale nie odskoczył najgroźniejszemu rywalowi. Po remisie z Legią Widzew pojechał do Mielca, na mecz z poprzednim zespołem Fanciszka Smudy. Łodzianie wygrali 2:1 i utrzymali jednopunktową przewagę nad „Wojskowymi”. Niestety przed końcem rundy Widzewiacy złapali zadyszkę. W XVI kolejce do Łodzi przyjechał trzeci w tabeli Lech Poznań. Mecz zakończył się wysokim remisem 3:3, a Widzew znów spadł na pozycję wicelidera. W ostatniej kolejce rundy jesiennej Widzew udał się do Lubina na mecz z Zagłębiem. Mecz zakończył się ponownie remisem, a Widzewowi nie udało się przeskoczyć w tabeli Legii i tracili do zespołu z Warszawy jeden punkt. W tym sezonie w lidze liczyły się tylko dwa zespoły – Widzew i Legia. Drugi w tabeli Widzew na półmetku miał aż trzynaście punktów przewagi nad trzecim Hutnikiem.

W przerwie zimowej defensywę Widzewa wzmocnił Waldemar Jaskulski, który przyszedł z Pogoni Szczecin.

O ile runda jesienna była świetna w wykonaniu Widzewa, o tyle runda wiosenna była perfekcyjna. Widzew w pierwszych czterech kolejkach odprawiał rywali z kwitkiem. Dopiero derby przy Al. Unii sprawiły, że Widzew stracił pierwsze punkty wiosną. Prowadzenie dla gospodarzy zdobył Marek Saganowski, a wyrównał Siadaczka. Widzew grał świetnie, ale Legia również, więc Widzew nie mógł powrócić na pozycję lidera. Po tym spotkaniu Widzew znów złapał wiatr w żagle. Wygrał u siebie z Rakowem Częstochowa 4:1, a później rozgromił na wyjeździe Lechię 7:1. Do XXX kolejki Widzew wygrywał mecz za meczem. Niestety jadąc do Warszawy na pojedynek z Legią nie był liderem, liderem była warszawska Legia. Mecz w Warszawie rozpoczął się po myśli gospodarzy. Na początku drugiej połowy Wieszczycki dał prowadzenie drużynie z Warszawy. Kibice gospodarzy przy Łazienkowskiej oszaleli z radości. Chwilę później niezawodny Koniarek dał remis, a w 81 minucie Piotr Szarpak wprowadził w stan euforii liczną grupę kibiców Widzewa. Mecz zakończył się wygraną Widzewa 2:1, a w tabeli Legia traciła do RTS-u trzy punkty na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu. W XXXII kolejce Widzew wygrał 4:1 na własnym stadionie ze Stalą Mielec, a Legia zaledwie zremisowała we Wrocławiu ze Śląskiem 0:0. Przewaga łódzkiego zespołu urosła do pięciu punktów. Widzew potrzebował tylko punktu, aby zdobyć trzeci w historii klubu tytuł mistrzowski. Łodzianie ten punkt zdobyli w Poznaniu, gdzie zremisowali z Lechem 1:1. W ostatniej kolejce do Łodzi przyjechało Zagłębie Lubin, które musiało uznać wyższość gospodarzy. „Miedziowi” ulegli Widzewowi 0:1, po bramce Siadaczki już w 5 minucie. W tym sezonie w lidze był Widzew i Legia, oraz pozostałem drużyny, które z tą dwójką nie miały szans. Przewaga Widzewa nad trzecim w tabeli Hutnikiem wynosiła aż 36 punktów.

Widzew w tym sezonie nie przegrał ani jednego spotkania, co zdarzyło się pierwszy raz w historii Ekstraklasy. Królem Strzelców został Marek Koniarek, który strzelił aż 29 bramek, co było czwartym wynikiem w historii polskiej piłki nożnej (trzy pierwsze osiągnięcia to lata 1927, 1934 i 1948).
We wszystkich spotkaniach łódzkiej jedenastki zagrał Marek Koniarek i Zbigniew Wyciszkiewicz. Ogólnie Widzew miał jeden z najstabilniejszych składów. Świadczy o tym liczba zawodników, którzy grali w co najmniej 30 spotkaniach. W naszym klubie było ich dziewięciu.