Sezon 1994/95

Po średnio udanym sezonie 1993/94 zarząd postanowił dokonać pewnych roszad w zespole, które miały zapewnić lepsze wyniki. Trenerem nadal był Władysław Stachurski, ale wśród piłkarzy nastąpiły dość znaczące zmiany. Z zespołem pożegnali się Andrzej Szulc (Hansa Rostock - Niemcy) i  Leszek Iwanicki (FC UmeaSzewcja). Do polskich klubów odeszli Paweł Miąszkiewicz (Petrochemia Płock), Andrzej Kretek (WKS Wieluń), Piotr Wojdyga (Pelikan Łowicz), Jarosław Kozibura (Sparta Brodnica), Piotr Rajkiewicz (Gwardia Warszawa) i Zdzisław Ośmiałowski (Varta Namysłów).

Pomyślano także o wzmocnieniach. Do Widzewa z zespołu lokalnego rywala trafił reprezentacyjny bramkarz Andrzej Woźniak oraz pomocnik Dariusz Podolski. Ze Stali Stalowa Wola przeszedł napastnik Bogdan Pikuta. W przypadku Woźniaka nie był to jego pierwszy pobyt w jedenastce z Al. Piłsudskiego. „Książe Paryża”  wychowanek Górnika Konin był już w kadrze Widzewa w latach osiemdziesiątych, ale nie udało mu się przebić do podstawowego składu. Podolski przychodził do klubu z etykietą znakomitego egzekutora rzutów karnych, a z tym fragmentem Widzew miał duże problemy.

Marsz ku Europejskim Pucharom rozpoczął się zgodnie z planem od zwycięstw. Pierwsze dwie kolejki i dwa zwycięstwa rozbudziły apetyty kibiców. W trzeciej Widzewiaków czekała wyprawa do Poznania na mecz z Olimpią, która sobie świetnie radziła w lidze. Niestety dla „Czerwono-biało-czerwonych” ta wyprawa się skończyła niepomyślnie. Widzew z drugiej pozycji spadł na siódmą, a liderem została właśnie Olimpia Poznań. Zawodnicy z Łodzi powoli odrabiali straty do czołówki i po pięciu kolejkach awansowali na czwartą lokatę. Niestety porażka w VI kolejce u siebie z Sokołem Pniewy nie wróżyła dobrze przed zbliżającymi się derbami. Mecz pomiędzy ŁKS-em a Widzewem zapowiadał się pasjonująco. Oba łódzkie klubu dzieliła różnica tylko jednego punktu. Derby lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już po 7 minutach cieszyli się z prowadzenia. Ich radość nie trwała długo, bo kilka minut później został przyznany rzut karny dla Widzewa. Wykonawcą oczywiście był Podolski, który musiał nie tylko uporać się z bramkarzem rywala, ale także z kibicami gospodarzy, którzy nie wybaczyli swojemu byłemu zawodnikowi przenosin do lokalnego rywala. Podolski jedenastkę wykorzystał i na tablicy wyników był wynik 1:1. To pozwoliło uwierzyć w siebie zawodnikom z Al. Piłsudskiego, którzy schodzili na przerwę prowadząc 2:1. Jeszcze kibice nie zasiedli dobrze na swoich miejscach w drugiej połowie, a Widzewiacy prowadzili 3:1. Zawodnicy ŁKS-u zbliżyli się na 2:3, ale w ostatnich minutach Widzew zadał ostateczny cios i wywiózł ze stadionu rywala komplet punktów. Ten mecz był przełomowym dla Widzew, ponieważ rozpoczął serię osiemnastu spotkań bez porażki. Ta świetna passa pozwoliła łódzkiej jedenastce awansować na pozycję lidera w XII, a następnie XV kolejce i przezimować na pierwszym miejscu.

Ciekawy manewr wykonali działacze Widzewa w przerwie pomiędzy rundami. Zdecydowali się wykupić karty trzech zawodników Olimpii Poznań, które były zastawione w jednym z banków. Właśnie w ten sposób do Widzewa trafili Grzegorz Mielcarski, Andrzej Jaskot i Mirosław Szymkowiak. Najdłużej z wymienionych zawodników zagrzał miejsce w Łodzi Szymkowiak, który stał się jedną z ikon Widzewa lat dziewięćdziesiątych.

Niestety wiosną piłkarze Widzewa nadal na początku nie przegrywali, ale częściej remisowali aniżeli wygrywali. Spowodowało to spadek z pierwszej pozycji na drugą lokatę. Łodzianie już do końca sezonu nie powrócili na pozycję lidera i sen o mistrzostwie trzeba było przełożyć. Po porażce w XXV kolejce z Pogonią w Szczecinie nastąpiła zmiana trenera. Dotychczasowego szkoleniowca Widzewa zastąpił Ryszard Polak. Jego przygoda z Widzewem była bardzo krótka. Poprowadził on „Czerwono-biało-czerwonych” w zremisowanym w Łodzi spotkaniu z Górnikiem Zabrze po czym zakończył współpracę. Polak był szkoleniowcem Widzewa przez 10 dni. Następcą Ryszarda Polaka był Franciszek Smuda, który przyszedł do Widzewa ze Stali Mielec. Większość kibiców nie była zadowolona z tego, iż działacze zatrudnili do ich ukochanego klubu mało wtedy znanego szkoleniowca. Był to wyśmienity ruch prezesów klubu, bo Smuda, który z przeciętną Stalą (jak odchodził z Mielce zespół był na 8 pozycji) radził sobie bardzo dobrze, okazał się później wyśmienitym szkoleniowcem. Debiut Smudy nie wypadł okazale, ponieważ jego podopieczni przegrali w Poznaniu z Lechem 0:1. Widzew pod wodzą Smudy rozegrał w tym sezonie osiem spotkań z czego wygrał cztery, jedno zremisował i trzy przegrał. Łodzianie zakończyli sezon na drugim miejscu i zdobyli szóste wicemistrzostwo Polski.

Andrzej Woźniak zaliczył najwięcej spotkań w tym sezonie i to on przebywał najwięcej minut na boisku. Najskuteczniejszym zawodnikiem Widzewa okazał się Radosław Kowalczyk, który strzelił dla „Czerwono-biało-czerownych” dziesięć goli.