Sezon 1992/93

Sezon 1991/92 należał do całkiem udanych patrząc na to, że Widzew był beniaminkiem w Ekstraklasie. Łodzianie przed nadchodzącym sezonem pozyskali kilku zawodników, którzy stali się kluczowymi piłkarzami klubu. Jednym z ważniejszych transferów było przyjście do Widzewa Andrzeja Michalczuka. Przychodząc do Łodzi z Chemika Bydgoszcz był on jednym z najskuteczniejszych napastników zaplecza Ekstraklasy. Pomoc wzmocniło dwóch zawodników. Zagłębie Sosnowiec na Widzew zamienił młody i zdolny Ryszard Czerwiec, a z Odry Opole na Piłsudskiego trafił Zbigniew Wyciszkiewicz, który jak się później okazało był jednym z najwaleczniejszych zawodników Widzewa. W łódzkiej jedenastce zadebiutowało także dwóch wychowanków klubu. O ile dla Jacka Gryzio był to krótki epizod, o tyle dla Sławomira Guli była to dłuższa przygoda. Największymi osłabieniami zespołu był powrót do Górnika Wałbrzych Leszka Kosowskiego, oraz przejście do niemieckiej Hansy Rostock Sławomira Chałaśkiewicza. Razem z popularnym „Chałasem” do Rostoku przeniósł się Witold Kubala. Karierę w łódzkim klubie zakończył także pierwszy obcokrajowiec w barwach Widzewa Anatolij Demianienko, który wrócił na Ukrainę do swojego Dynama Kijów. Do Hutnika Kraków przeszedł Piotr Szarpak, a Marek Wojciechowski przeszedł do Boruty Zgierz.

Widzew sezon rozpoczął bardzo dobrze. Inauguracyjne spotkanie z Szombierkami w Bytomiu po golu Marka Koniarka zakończyło się skromnym, ale zwycięstwem. W drugiej kolejce Widzew znów wygrał, tym razem słabszy od RTS-u okazała się Zawisza Bydgoszcz. W piątej kolejce Widzew miał najkrótszy z wyjazdów, czyli derby na stadionie przy Al. Unii. Ten kto się spóźnił na mecz, mógł żałować. Spotkanie zakończyło się remisem 3:3, a cztery spośród sześciu bramek padły w pierwszych siedmiu minutach. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze, którzy od 3 minuty prowadzili 1:0. Kibice ŁKS-u jeszcze nie zdołali zapomnieć o tym, że przed chwilą ich drużyna wygrywała z Widzewem, a po bramkach w 4 i 6 minucie musieli przełknąć bardzo gorzką pigułkę. Euforia na sektorach zajmowanych przez "Czerwono-biało-czerwonych" nie trwała długo. Dokładnie minutę po bramce dającej prowadzenie nad lokalnym rywalem, gospodarze wyrównali. Gdyby zawodnicy obu drużyn zachowali częstotliwość strzelania bramek, to byłby to jedne z najwyższych wyników w historii światowej piłki nożnej (najwięcej bramek padło w meczu ligi madagaskarskiej, gdzie w 2002 roku AS Adema pokonało Stade Olympique l'Emyrbe aż … 149:0 !!!). Później jeszcze raz Widzew wyszedł na prowadzenie, a ŁKS wyrównał. Widzew po XVI kolejkach był jedynym niepokonanym zespołem w lidze, jednak to nie wystarczyło, aby liderować polskiej Ekstraklasie. W ostatnim meczu jesieni Widzew podejmował na swoim stadionie wicelidera, Lecha Poznań. Obie ekipy miały po tyle samo punktów i o jeden mniej niż liderujący ŁKS. Widzew nie wykorzystał atutu własnego boiska i wysoko uległ przyjezdnym 0:3 i była to pierwsza porażka Widzewa w sezonie. Łodzianie zakończyli rundę na czwartym miejscu, bo wyprzedził ich jeszcze Ruch Chorzów.

Wiosna rozpoczęła się od zwycięstwa. Po XX kolejce podopieczni Władysława Żmudy powrócili na fotel lidera. W następnej kolejce Widzewiacy zostali rozgromieni w Krakowie przez Wisłę 0:4. To kosztowało zespół utratę pozycji lidera. Później Widzew jako wicelider gościł czwarty w tabeli ŁKS. Zwycięstwo 2:0 (dwie bramki Leszka Iwanickiego) pozwoliło odzyskać straconą pierwszą lokatę. Potem drużyna przeplatała zwycięstwa porażkami. W XXVII kolejce Widzew przegrał na Łazienkowskiej z Legią 1:2, a w następnym spotkaniu u siebie w takich samych rozmiarach ze Stalą Mielec. Te dwie porażki przesądziły o tym, że z Widzewem rozstał się Żmuda. Jego następcą został Leszek Jezierski, który wrócił na Piłsudskiego po wielu latach. „Napoleon” przejął zespół na piątym miejscu. Trenerowi Jezierskiemu nie udało się już zmienić pozycji w lidze i nasz zespół zakończył sezon na piątym miejsce.

Warto wspomnieć, że był to bardzo ciekawy sezon. W ostatniej kolejce o tytuł mistrzowski walczył ŁKS i Legia. Więcej szans na tytuł miał lokalny rywal Widzewa, ŁKS. Łodzianie w ostatniej kolejce walczyli ze zdegradowaną już Olimpią Poznań na własnym stadionie. Legia, czyli główny konkurent do tytułu mistrzowskiego pojechał do dziewiątej w tabeli Wisły Kraków. Każdy rozsądnie myślący kibic już tytuł przyznawał drużynie z Al. Unii. Ostatnia kolejka była typową kolejką cudów. Korespondencyjny pojedynek pomiędzy ŁKS-em a Legią wyglądał bardzo komicznie. Jak ŁKS strzelił bramkę, Legia za chwilę odpowiadała kolejnym trafieniem. ŁKS wygrał u siebie z Olimpią 7:1, a Legia pokonała w Krakowie Wisłę aż 6:0. Teoretycznie mistrzem została Legia, ale PZPN anulował wyniki tych dziwnych spotkań i dzięki remisowi z Widzewem tytuł trafił do Poznania.

We wszystkich spotkaniach w barwach Widzewa wystąpił Marek Koniarek, który też został najlepszym strzelcem zespołu z 23 trafieniami.