Sezon 1988/89

Po nieudanym sezonie 1987/88 postanowiono pożegnać się z Orestem Lenczykiem. Na ławce trenerskiej zastąpił go były piłkarz Widzewa Andrzej Grębosz. Nie wytrzymał długo na tym stanowisku, bo po ośmiu kolejkach zastąpił go ponownie Bronisław Waligóra.

Jedynym poważnym wzmocnieniem  Widzewa był Krzysztof Wewiór, który przeniósł się do Łodzi  z Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Do składu dołączyło jeszcze dwóch zawodników, ale nie mieli zbyt wielu okazji do zaprezentowania się łódzkiej publiczności. Ze Stomilu Olsztyn przeniósł się Robert Kiłdanowicz, a z Lechii Zielona Góra trafił Waldemar Tkaczuk.

W Łodzi w tym sezonie kibice już nie zobaczyli Sławomira Chałaśkiewicza, który przeszedł do Śląska Wrocław. Z łódzkim klubem definitywnie pożegnali się wychowankowie Krzysztof Rabenda i Grzegorz Łagowski, którzy przenieśli się do łódzkiego Orła. Do Wielunia przeniósł się Dariusz Waśniewski, a do GKS-u Bełchatów kolejny wychowanek klubu, Jacek Stańdo.

W pierwszym meczu Widzew wygrał u siebie z Górnikiem Wałbrzych. W kolejnych siedmiu spotkaniach Widzewiacy przegrali trzy spotkania i cztery zremisowali, nie odnosząc ani jednego zwycięstwa. To przelało czarę goryczy, a głową za to zapłacił Andrzej Grębosz. Postanowiono na sprawdzonego szkoleniowca jakim był Bronisław Waligóra. Niestety w początkowej fazie pracy nie zmienił on oblicza zespołu. W pierwszych czterech spotkaniach zespół Waligóry zremisował trzy razy w Łodzi i raz w Szczecinie. W piątym spotkaniu pod wodzą tego trenera Łodzianie już ponieśli porażkę z Górnikiem w Zabrzu. Sytuacja nie była dobra, bo Widzew po trzynastu kolejkach miał na koncie zaledwie dziesięć punktów. Na szczęście zespół się przełamał i w dwóch ostatnich spotkaniach jesieni odniósł dwa zwycięstwa. To dawało nadzieję, na lepszą wiosnę. Po odpowiednio przepracowanym okresie pomiędzy rundami Widzew prezentował się troszeczkę lepiej. Dwa spotkania wiosny i dwa zwycięstwa. W trzeciej wiosennej kolejce Łodzianie pojechali do Katowic na mecz z miejscowym GKS-em. Musieli uznać wyższość rywala, moim iż to oni zdobyli pierwszą bramkę. Nastroje przed meczem derbowym z ŁKS-em w Widzewie nie były najlepsze. Mecz z lokalnym rywalem na szczęście ułożył się po myśli Widzewiaków. Po dwóch karnych wykorzystanych przez Tadeusza Świątka i samobójczym trafieniu Sławomira Różyckiego Widzew wygrał z ŁKS-em 3:1. Zwycięstwo wyjazdowe nad Jagiellonią podbudowało Czerwono-biało-czerwonych, ale niestety zwycięska passa się skończyła. Zespół Waligóry stracił skuteczność w drugiej części rundy wiosennej. Począwszy od dwudziestej pierwszej kolejki do końca sezonu na dziesięć spotkań Widzew wygrał zaledwie dwa, odniósł cztery remisy i tyle samo porażek. W XXVI kolejce Łodzianie przegrali wysoko w Chorzowie z Ruchem 4:0 uszczuplili swoje konto punktowe o jeden punkt. Ruch został Mistrzem Polski mimo iż sezon wcześniej walczył jeszcze na zapleczu Ekstraklasy.

Widzew w końcowym rozrachunku zakończył sezon na siódmej pozycji. Siła zespołu z sezonu na sezon była coraz mniejsza, dlatego pozycja w lidze coraz niższa.

Mirosław Myśliński ponownie został zawodnikiem, który miał największy wkład w grę zespołu. Zagrał we wszystkich spotkaniach Widzewa w tym sezonie. Najwięcej goli dla barw Widzewa zdobył Leszek Iwanicki, ale ich ilość nie powala na kolana.