Sezon 1984/85

Widzew w sezonie 1984/85 znów miał podjąć walkę o tytuł mistrzowski. Sezon jednak Łodzianie zaczęli bez swojego najlepszego bramkarza, Józefa Młynarczyka, którzy odszedł do Francji, gdzie bronił braw zespołu z Bastii. Drugim poważnym osłabieniem było odejście Marka Filipczaka do Bałtyku Gdynia. W barwach Widzewa nie zagrali już Piotr Mierzwiński i Krzysztof Wachaczyk, którzy reprezentowali już barwy Wisły Płock. Należy także odnotować, że z Widzewa do Zagłębia Sosnowiec odszedł Mariusz Romański. W przeciwnym kierunku przyszedł Marek Dziuba, który przejściem do Widzewa osłabił ŁKS. Ze Śląska Wrocław przyszedł Kazimierz Przybyś. W składzie Widzewa pojawił się wychowanek łódzkiego klubu, Paweł Zawadzki, oraz zawodnik Startu Łódź Mieczysław Kasperkiewicz.

Widzew rozpoczął sezon pod wodzą Władysława Żmudy. Łodzianie w pierwszym meczu zremisowali na swoim stadionie ze Śląskiem Wrocław. W kolejnych spotkaniach remisowali lub wygrywali i pięli się w górę tabeli. Po szóstej kolejce wskoczyli nawet na fotel lidera, który udało się utrzymać przez trzy kolejki. Niestety pięć spotkań bez zwycięstwa (cztery remisy i porażka) spowodowało, że Łodzianie spadli na czwarta pozycję. W ostatnich czterech kolejkach jesieni Widzewiacy dwa razy wygrali na swoim stadionie i dwa razy przegrali na wyjazdach. Rundę jesienną zakończyli na czwartej pozycji, ustępując w tabeli Legii Warszawa, Górnikowi Zabrze i Lechowi Poznań. Ta czwórka rządziła w tym sezonie w lidze, a pozostałe zespoły ustępowały im znacznie. W przerwie pomiędzy rundami na stanowisku szkoleniowca Widzewa nastąpiła zmiana. Żmudę na ławce zmienił nowy, stary trener, Bronisław Waligóra, który wcześniej trenował zawodników RTS-u, a z klubem rozstał się w roku 1978. W pierwszym meczu pod wodzą Waligóry Łodzianie zremisowali we Wrocławiu ze Śląskiem. W drugim wygrali u siebie z Górnikiem Wałbrzych, a w trzecim ponieśli porażkę w Gdyni z Bałtykiem. To był mecz przełomowy. Widzew po osiemnastej kolejce zajmował czwartą pozycję. W kolejnych pięciu spotkaniach łodzianie wygrywali wszystko i odnotowali nawet zwycięstwo w Poznaniu nad Lechem w rozmiarach 4:0. Trzy bramki w tym spotkaniu strzelił Dariusz Dziekanowski. Ta wygrana pozwoliła przeskoczyć w tabeli zespoły z Poznania i Warszawy dzięki czemu zespół z Łodzi awansował na pozycję wicelidera. Passa spotkań bez porażki trwała nadal. Remis w XXVI kolejce pozwolił awansować na pozycję lidera Ekstraklasy. Niestety w kolejnych dwóch spotkaniach łodzianie tylko remisowali i spadli na trzecią pozycję w lidze. Widzew już do końca sezonu nie wygrał żadnego z dwóch spotkań. W przedostatniej kolejce zremisował w Lublinie z Motorem. W ostatniej kolejce Łodzianie podejmowali na własnym stadionie zespół z Zabrza. Obie ekipy dzieliła w tabeli różnica dwóch punktów (wtedy za zwycięstwo przyznawało się dwa punkty) oraz zespół warszawskiej Legii, który znajdował się na drugiej lokacie. Zespół Widzewa miał jeszcze realne szanse na zdobycie tytułu, ale musiał wygrać z Górnikiem więcej aniżeli dwoma bramkami i liczyć na potknięcie Legii, która grała wyjazdowe spotkanie w Szczecinie z miejscową Pogonią. Widzew zaczął dobrze, bo po strzale Leszczyka w 42 minucie schodził do szatni prowadząc. W drugiej połowie do głosu doszli Zabrzanie, którzy po bramkach Cyronia i Komornickiego wygrali 2:1. Legioniści zremisowali w Szczecinie z Pogonią, co wystarczyło im do zdobycia tytułu wicemistrzowskiego, a Łodzianie musieli zadowolić się najniższą pozycją na podium.

Jedynym zawodnikiem, który zaliczył wszystkie spotkania był Henryk Bolesta, który przejął schedę po Józefie Młynarczyku. Kluczowymi zawodnikami zespołu byli Włodzimierz Smolarek (29 spotkań), Marek Dziuba (29), Krzysztof Kamiński (28) i Dariusz Dziekanowski (27). Najlepszym strzelcem okazał się ten ostatni. Dziekanowski w sezonie strzelił dla Widzewa dziesięć bramek. Siedem dołożył Smolarek, co dało temu duetowi napastników 50% wszystkich goli zdobytych przez zespół Widzewa.

W tym sezonie na pocieszenie Widzew zdobył po raz pierwszy Puchar Polski, wygrywając w finale z GKS Katowice po karnych 3:1 (mecz i dogrywka zakończył się wynikiem 0:0).