Sezon 1981/82

Do kolejnego sezonu Widzew przystąpił jako Mistrz Polski a celem była obrona tytułu. Na stanowisku szkoleniowca nastąpiła zmiana. Trener Jacek Machciński nie dał sobie narzucać rzeczy, z którymi się nie zgadzał i postanowił odejść z klubu. Dla klubu była to ogromna strata, ale na szczęście dla Czerwono-biało-czerwonych udało się nakłonić do pracy w Łodzi trenera Władysława Żmudę, któremu udało się obronić wywalczony w poprzednim sezonie tytuł. Z zespołem pożegnało się trzech zawodników, ale nie byli oni główną siła teamu, który zdobywał tytuł mistrzowski (Gajda, Lisiak i Janisz). W ich miejsce pozyskano kilku zawodników, którzy stanowili o sile zespołu w następnych sezonach. Jako pierwszy do składu przebił się Marek Filipczak, którzy przyszedł do Łodzi z Polonii Warszawa i już w tym sezonie stał się postacią pierwszoplanową. Wiesław Wraga który przyszedł z Błękitnych Stargard Szczeciński okazał się zawodnikiem, który związał się z Widzewem na wiele lat i był przykładem zawodnika, który posiadał „widzewski charakter”. Kolejnymi zawodnikami, którzy zasilili zespół Czerwono-biało-czerwonych byli Henryk Bolesta (Ruch Chorzów), Tadeusz Świątek (Wisła Płock), Mirosław Myśliński (Siarka Tarnobrzeg), i Mariusz Romański (Włókniarz Łódź).

Widzew pod wodzą Żmudy rozpoczął sezon dobrze, wygrywając na inaugurację w Łodzi ze Stalą Mielec. Niestety w drugiej kolejce na rozgrzane głowy łódzkich piłkarzy polał się zimny prysznic, bo inaczej nie można nazwać porażki w Zabrzu z Górnikiem 0:4. Ta porażka przyblokowała Widzewiaków i w dwóch kolejnych spotkaniach tylko zremisowali. Po czterech kolejkach Łodzianie znajdowali się dopiero na czternastej pozycji i bliżej było do spadku, aniżeli do obrony tytułu. Na szczęście w piątek kolejce Widzew pokonał u siebie Legię i zaczął piąć się do góry. Po dziewięciu kolejkach Czerwono-biało-czerwoni znaleźli się na trzeciej pozycji. Później wiodło się różnie naszym piłkarzom, aż pomiędzy XXII a XXV kolejką zanotowali cztery remisy. Widzew przezimował na piątej lokacie i wiosną przystąpił do walki o pierwszą pozycję. Zima chyba dobrze wpłynęła na postawę Widzewa, bo w czterech pierwszych kolejkach wiosny odnieśli trzy zwycięstwa, a jedno spotkanie zremisowali. To pozwoliło awansować jedenastce Widzewa na pierwsza pozycję w lidze. Porażka w XX kolejce z Legią w Warszawie zrzuciła nasz zespół z fotela lidera i Widzew zadomowił się na dłużej na pozycji wicelidera. Za plecami Śląska Łodzianie znajdowali się aż do przedostatniej kolejki. W XXX kolejce liderujący Śląsk podejmował dziewiątą Wisłę Kraków która byt ligowy miała zapewniony. Widzew pojechał do walczącego o utrzymanie Ruchu Chorzów. Wszystko wydawało się już poukładane i nie należało spodziewać się cudów, jednak cud się zdarzył. Wisła wygrała ze Śląskiem, a Widzew zremisował z Ruchem i zrównał się punktami z wrocławskim zespołem. To wystarczyło aby przeskoczyć zespół Śląska i obronić tytuł Mistrza Polski.

Najlepszym strzelcem okazał się pozyskany w tym sezonie Filipczak, który dziesięciokrotnie pokonał bramkarza rywali. Równie skuteczny był Włodzimierz Smolarek, który w sezonie zdobył dziewięć bramek.