Sezon 1976/77

Po całkiem udanym sezonie 1975/76 Łodzianie nie spoczęli na laurach. Kolejny sezon okazał się jeszcze lepszy, aniżeli poprzedni. W składzie Widzewa nie zanotowano żadnych spektakularnych transferów zarówno do, jak i z klubu. Jedyną, aczkolwiek bardzo istotną zmianą było odejście po siedmiu latach trenera Leszka Jezierskiego do ŁKS-u. Na jego miejsce pojawił się początkowo Janusz Pekowski, który prowadził Łodzian od pierwszej do dziesiątej kolejki. Jako trener zanotował po trzy zwycięstwa i porażki oraz cztery remisy. Od spotkania XI kolejki pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec, a Widzew na ławce trenerskiej zasiadał już Paweł Kowalski, który przejął zespół znajdujący się na jedenastej pozycji. Jego bilans spotkań jest zdecydowanie lepszy. Pod jego wodzą, Widzewiacy wygrali jedenaście razy (w tym pięć ostatnich spotkań), zremisowali sześć, a przegrali tylko trzy i to w identycznych rozmiarach 0:1.

W tym sezonie większą rolę w składzie Widzewa zaczął odgrywać Mirosław Tłokiński, który co prawda zasilił Łodzian już sezon wcześniej przychodząc z Lechii Gdańsk, ale dopiero trener Pekowski pozwolił pograć temu zawodnikowi.

Inauguracja sezonu nie wypadła najlepiej. Widzew pojechał do Chorzowa, gdzie uległ Ruchowi 1:2. W kolejnych spotkaniach Czerwono-biało-czerwoni grali ze zmiennym szczęściem. W ostatnim spotkaniu pod wodzą trenera Pekowskiego Widzewiacy rozgrywali pojedynek derbowy z ŁKS-em. Mecz został rozegrany na stadionie przy Al. Unii, ale gospodarzem był Widzew. Pojedynek pomiędzy łódzkimi zespołami zakończył się bezbramkowym remisem. Po przyjściu trenera Kowalskiego Widzew zaczął spisywać się troszeczkę lepiej. Co prawda w pierwszym spotkaniu zremisował w Sosnowcu, ale w kolejnych trzech to już Widzew był górą. Łodzianie „Pawła Kowalskiego” ulegli dopiero w siódmym spotkaniu, kiedy to w Mielcu nie dali rady aktualnemu Mistrzowi Polski Stali. Zespół Stali naszpikowany był ówczesnymi gwiazdami polskiej piłki nożnej (między innymi Henryk Kasperczak, Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach). Pasjonująca była końcówka w wykonaniu drużyny Pawła Kowalskiego. Łodzianie wygrali mecze z ŁKS-em, następnie u siebie wygrali z Zagłębiem Sosnowiec, w Opolu ograli Odrę, w Łodzi Wisłę oraz w Bytomiu Szombierki. Pasmo zwycięstw pozwoliło wyprzedzić kilku rywali, co w końcowej tabeli przełożyło się na pierwsze wicemistrzostwo kraju (awans z szóstej na drugą pozycję). Od tego momentu Widzew przestał być zespołem anonimowym, który był lekceważony przez rywali, a stał się zespołem, który przez dekadę (jedynie sezon 1977/78 był słabszy w wykonaniu Łodzian) w każdym sezonie walczył o najwyższe trofea.