Sezon 1948

Pierwszy raz piłkarze łódzkiego Widzewa pojawili się w piłkarskiej elicie w 1948 roku. Łodzianie wygrali rywalizację w klasie A i przystąpili do kolejnej fazy walki o I ligę. Niestety nie udało się bezpośrednio awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na szczęście dla Widzewa w lutym 1948 roku postanowiono powiększyć I ligę z 12 do 14 zespołów. Szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy Widzewa oraz Lecha Poznań, który występował wtedy pod nazwą ZZK Poznań

Inauguracja była bardzo pomyślna dla Widzewiaków. W pierwszym spotkaniu Łodzianie wygrali z ZZK Poznań 4:3. Pierwszą bramkę dla Widzewa na tym poziomie rozgrywek strzelił Bolesław Fornalczyk, który później okazał się najlepszym strzelcem spośród Widzewiaków. Był to gol z rzutu karnego i dał prowadzenie 1:0. Ten sam zawodnik doprowadził strzałem z głowy do remisu 2:2. W drugiej połowie bramka Zygmunta Cichockiego dała ponownie remis łódzkiej jedenastce, a na tablicy widniał wynik 3:3. Na trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem Henryk Marciniak zdobył czwartego gola dla gospodarzy i pierwsze zwycięstwo zawodników RTS-u stało się faktem. Niestety później było coraz gorzej. W VII kolejce Widzew doznał najwyższej porażki w I lidze. W Chorzowie 30 maja 1948 roku Ruch rozgromił Widzew aż 13:1. 

Widzew w tym sezonie wygrał zaledwie pięć spotkań. Poza pojedynkiem inauguracyjnym udało się pokonać rywali jeszcze tylko cztery razy (Tarnovia, Polonia Bytom, Garbarnia, Ruch). Łodzianie w tym sezonie punktowali jeszcze tylko trzy razy. W Łodzi punkty straciły zespoły Polonii Warszawa i Wisły Kraków. Widzewiacy tylko raz przywieźli punkt z wyjazdu. Udało się wywieźć remis z Poznania, gdzie Widzew zremisował z ZZK. 

W tym sezonie dwóch zawodników rozegrało wszystkie spotkania w I lidze, obaj byli obrońcami. Mowa tutaj o Szczepanie Kopaniewskim i Józefie Słabym.

Sędziowie pokazali zawodnikom RTS-u cztery czerwone kartki. Po jednej otrzymali Henryk Marciniak i Bolesław Wiernik. Niekwestionowanym liderem w tej klasyfikacji był Kazimierz Gbyl, który musiał opuścić boisko wcześniej aż dwa razy.

Jako ciekawostkę należy potraktować gol Widzewskiego bramkarza w pojedynku z Legią. Ignacy Uptas strzełem z rzutu karnego pokonał bramkarza rywali, ale na nic się to nie zdało, bo Łodzianie przegrali mecz z Legią wysoko.

Zawodnicy RTS-u po tym sezonie z fatalnym dorobkiem punktowym (13 punktów i ostatnie miejsce) i bramkowym (31-99) opuścili szeregi I ligi na wiele lat.