O stronie

Ta strona poświęcona jest osobom związanym z naszym klubem, którzy budowali markę „Widzew”, dzięki którym powstało pojęcie „widzewski charakter”.

Młodzi kibice Widzewa wiedzą kto to Marcin Robak, Maciej Mielcarz czy Łukasz Masłowski. Wielu już nie pamięta spotkań Wielkiego Widzewa lat dziewięćdziesiątych, który zdobył dwukrotnie mistrzostwo, a w jednym uczynił to nie przegrywając w całym sezonie ani jednego spotkania. Dla wielu Tomasz Łapiński, Andrzej Michalczuk, Marek Koniarek, Rafał Siadaczka, Marek Citko, Paweł Miąszkiewicz, Piotr Szarpak, czy nawet Mirosław Szymkowiak to najczęściej nazwiska, a nie zawodnicy, którzy tak godnie reprezentowali barwy łódzkiej jedenastki. Ile osób gdy usłyszy nazwisko Szczęsny powie Wojciech, a ilu wspomni jego ojca Macieja, który w barwach Widzewa grał w Lidze Mistrzów. Tylko starzy kibice, można rzec „Widzewskie Dinozaury”, takie jak ja pamiętają jeszcze Wielki Widzew lat osiemdziesiątych, którego bały się wszystkie zespoły w Polsce, który znaczył też wiele w Europie. Takich zawodników jak Zbigniew Boniek, Włodzimierz Smolarek czy Józef Młynarczyk zapewne zna każdy kibic Widzewa. Kto wie, że Tadeusz Gapiński kiedyś był także zawodnikiem Widzewa, ma także epizod trenerski w łódzkim klubie. Ilu młodych kibiców może coś powiedzieć o jednym z najwaleczniejszych zawodników Widzewa lat osiemdziesiątych Wiesławie Wradze, który należał wtedy do ulubieńców łódzkiej publiczności.

Są też zawodnicy, o których większość z nas nie pamięta. Reprezentowali barwy Widzewa w kilku spotkaniach, a czasem zagrali zaledwie kilka minut w barwach Czerwono-biało-czerwonych. Oni także wpisali się w historię naszego klubu i nie możemy o nich zapomnieć.

Są wreszcie osoby których już nigdy nie zobaczymy. Nie ma wśród nas większości zawodników dzięki którym Widzew wpisał się do annałów polskiej piłki nożnej już w 1948 roku. Nie będziemy mieli okazji podziękować wielkiej trójce (Ludwik Sobolewski, Stefan Wroński, Leszek Jezierski) za stworzenie Wielkiego Widzewa. Nie zobaczymy perfekcyjnie i mocno bitych rzutów wolnych przez Krzysztofa Surlita. Nikt nie zobaczy na bramce Stanisława Burzyńskiego, który był wspaniałym bramkarzem, ale niestety nie było mu dane zdobyć tytuł Mistrza Polski w barwach łódzkiej jedenastki. Takich osób z dnia na dzień może być coraz więcej.

Ta strona to hołd poświęcony tym co przyczynili się do tego, że tak wielu pokochało ten klub, jedyny taki klub.

Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim”. To zdanie jest głównym hasłem tej strony, nie pozwólmy aby za kilka lat młodzi ludzie zapomnieli o tych, którzy ten klub rozsławili, którzy zostawili zdrowie za Czerwono-biało-czerwone barwy.