Andrzej Szulc


Andrzej Szulc

Prywatne zbiory Andrzeja Szulca

Andrzej Szulc (pseudonim Zibi z racji rudej czupryny) urodził się w Łodzi 17 października 1967 roku. Swoją karierę rozpoczynał w Włókniarzu Łódź i jak wspomina „po miesiącu treningów zrezygnowano ze mnie”. Kolejnym klubem w karierze młodego piłkarza była Łodzianka. W tym klubie pod okiem trenera Stanisława Kasprzaka zawodnik Andrzej Szulc rozwijał się bardzo dobrze, a jego umiejętności nie uszły uwadze innych trenerów. Jako jeden z najzdolniejszych juniorów trafił do kadry województwa łódzkiego. Opinia doskonale rozwijającego się juniora nie mogła ujść uwadze Ludwika Sobolewskiego, który potrafił „odkopać” zapomnianego zawodnika w III i IV ligowych klubach, więc nie mógł stracić diamentu, który rozwijał się tuż pod jego nosem. Właśnie tym sposobem Andrzej Szulc trafił do klubu, którego od wczesnych lat był kibicem. To na meczach Widzewa mógł podziwiać gwiazdy, które ukształtowały jego piłkarski charakter.

Później kilku z nich mógł spotkać w szatni swojego ulubionego zespołu, kiedy to jesienią (1985-11-19) sezonu 1985/86 stał się jego integralną częścią. Andrzej Szulc debiutował w barwach Czerwono-biało-czerwonych w wygranym spotkaniu na własnym boisku z Pogonią Szczecin, a okazję pokazania się przed łódzką publicznością otrzymał od ówczesnego szkoleniowca Bronisława Waligóry. Widzew wygrał wtedy z Portowcami 1:0 po bramce Krzysztofa Kajrysa w 51 minucie. To właśnie tego zawodnika zmienił w osiemdziesiątej minucie spotkani młody zawodnik Widzewa. W swoim debiucie na boisku znalazł się razem z Włodzimierzem Smolarkiem, Krzysztofem Kamińskim, Romanem Wójcikiem, Henrykiem Bolestą, Wiesławem Wragą. To właśnie tych zawodników młody Szulc oklaskiwał, gdy pojawiał się na stadionie Widzewa jako kibic. Teraz przyszło mu z nimi zagrać w jednej drużynie, dzięki czemu spełniło się jedno z jego marzeń. W debiutanckim sezonie jeszcze raz Andrzej Szulc zameldował się na boisku. Miało to miejsce podczas spotkania pomiędzy Widzewem a Górnikiem Zabrze rozgrywanym w Łodzi. Pomocnik pojawił się w 77 minucie zmieniając Jerzego Leszczyka, a Widzew te spotkanie niestety przegrał 0:1. Pierwsze spotkania na międzynarodowej arenie młody Widzewiak rozegrał w Pucharze Intertoto. W wyjazdowym spotkaniu z Brondby zastąpił na murawie Jerzego Leszczyka. Już w kolejnym spotkaniu pucharowym ba własnym boisku ze szwajcarkim FC St. Gallen Andrzej Szulc wystąpił w podstawowej jedenastce. Pomocnik już w dziesiątej minucie zdobył głową bramkę dla Widzewa. W tym sezonie wystąpił jeszcze w rewanżowym spotkaniu z Duńczykami na własnym obiekcie.  

  Skan z prywatnych zbiorów A. Szulca

Młody zawodnik odnosił się z wielkim szacunkiem do gwiazd Widzewa i reprezentacji Polski. Długo zwracał się do nich per Pan. Dopiero Krzysztof Surlit przekonał młodego gracza, że jest częścią tego zespołu, gdzie wszyscy mówią sobie po imieniu. Dla Andrzeja Szulca pierwszym mentorem w klubie był obrońca Kazimierz Przybyś. To właśnie ten defensor poświęcał dużo swojego czasu dla młodzieżowca i często zostawał z nim po treningu. Widzew po tłustych latach wchodził w okres przebudowy zespołu. Wielu doświadczonych i ogranych zawodników odchodziło z Widzewa, a na ich miejsce pozyskiwano młodych i zdolnych następców. Andrzej Szulc miał okazję podpatrywać na treningach najlepszych zawodników w kraju.

Skan z prywatnych zbiorów A. Szulca  

Pierwszego ligowego gola w barwach Widzewa Andrzej Szulc zdobył w sezonie 1986/87. Do znajdującego się na szóstej pozycji Widzewa przyjechał trzeci Śląsk Wrocław. W 28 minucie Śląsk wyszedł na prowadzenie. Andrzej Szulc na boisku pojawił się w 68 minucie zmieniając Jacka Gierka. Już po dziesięciu minutach gry młody Widzewiak mocnym plasowanym strzałem pokonał bramkarza rywali. Jego gol w tym spotkaniu dał Czerwono-biało-czerwonym remis. Kolejnego gola Andrzej Szulc zdobył już w następnym spotkaniu rozgrywanym w Szczecinie z Pogonią. Tym razem potrzebował zaledwie czterech minut aby wpisać się na listę strzelców. Widzew te spotkanie przegrał 1:3, ale bramka zdobyta przy stanie 0:3 w 85 minucie spowodowała, że łodzianie uniknęli odjęcia karnego punktu (w sezonie 1986/87 zespół, który zwyciężył różnicą trzech lub więcej bramek otrzymywał trzy punkty, a zespół który przegrał taką różnicą otrzymywał punkt ujemny). Pierwszy występ w Pucharze Polski Andrzej Szulc zanotował w spotkaniu z Pogonią w Szczecinie. Łodzianie te spotkanie przegrali po dogrywce 2:3 (w regulaminowym czasie było 2:2) i zakończyli udział w Pucharze Polski na piątej rundzie  (1/8 PP).
W kolejnym sezonie 1987/88 Andrzej Szulc stał się podstawowym zawodnikiem, który aż w dwudziestu siedmiu spotkaniach wychodził w podstawowym składzie. Do tego należy dołożyć jeszcze dwa spotkania, kiedy to łodzianin wchodził na boisk z ławki rezerwowych. Niestety w tym sezonie zawodnikowi nie udało się wpisać na listę strzelców. Był to przełomowy sezon, ponieważ od niego Andrzej Szulc stał się podstawowym graczem łódzkiej jedenastki. Paradoksalnie jednym z najlepszych sezonów zawodnika był ten w którym Widzew spadł do II ligi (obecna I liga). W sezonie 1989/90 pomocnik strzelił trzy gole co było jego najlepszym osiągnięciem w rozgrywkach Ekstraklasy. Wynik ten zawodnik także powtórzył w kolejnym sezonie, kiedy to Widzew po sezonie powrócił w szeregi Ekstraklasy.
Wiosną sezonu 1992/93 Andrzej Szulc reprezentował barwy bydgoskiego Zawiszy. W tym klubie rozegrał osiemnaście spotkań i strzelił dwie bramki. Klub z Bydgoszczy chciał wykupić zawodnika z Widzewa, ale kluby nie dogadały się na płaszczyźnie finansowej. Łodzianin wrócił do Widzewa, gdzie jesienią kolejnego sezonu rozegrał trzynaście spotkań. Mecz pomiędzy Widzewem a Górnikiem rozgrywany w Zabrzu okazał się ostatnim spotkaniem w którym piłkarz założył koszulkę Widzewa.
Kolejnym klubem w karierze zawodnika miała być Hansa Rostock. Półroczne wypożyczenie pilotował Andrzej Grajewski. Kluby osiągnęły porozumienie i Andrzej Szulc znalazł się w zagranicznym klubie. Niestety w trakcie okresu przygotowawczego zawodnik doznał kontuzji zerwania wiązadeł krzyżowych. Jak się okazało później pech nie opuszczał gracza. W trakcie zabiegu wszczepiono mu gronkowca, co przekreśliło dalszą karierę.
Andrzej Szulc nie zerwał kontaktu z piłką nożną. Tym razem zasiadł na ławce trenerskiej Orła/Jagiellonii Tuszyn, gdzie współpracował z innym byłym widzewiakiem, Krzysztofem Kamińskim. W Łodziance oraz Widzewie młody trener szkolił grupy młodzieżowe.
Kolejny etap w życiu zawodowym Andrzeja Szulca nie jest już związany z futbolem. Jeszcze jako piłkarz jeżdżąc po Europie na mecze i zgrupowania, podpatrywał działalność hoteli i restauracji, w których przebywał i jadał razem z drużyna Widzewa i wiedział, że będzie chciał realizować się w gastronomi, czym do dnia dzisiejszego się zajmuje
Andrzej Szulc to rodowity "łodzianin-zarzewiak" i cały czas podkreśla, że Widzew to jego klub. Można go obserwować w spotkaniach które organizuje Stowarzyszenie Byłych Piłkarzy Widzewa Łódź. W spotkaniu pomiędzy gwiazdami Widzew i ŁKS-u, które było rozegrane w maju 2006 roku Andrzej Szulc strzelił gola, a Widzew wygrał 4:3. Były także kolejne spotkania, między innymi w Sieradzu z Klubem 100 w którym Andrzej Szulc wystąpił z innymi widzewiakami. Zapewne nie są to ostatnie spotkania tego byłego gracza łódzkiego Widzewa.


Ze zbiorów Polskiego Związku Piłkarzy



Ze zbiorów Polskiego Związku Piłkarzy 

 
Ze zbiorów Polskiego Związku Piłkarzy

Ze zbiorów Polskiego Związku Piłkarzy 



Bilans spotkań Andrzeja Szulca w Widzewie (ilość spotkań, w nawiasie bramki)
Ekstraklasa129 (6)
II liga (obecna I liga) - 33(3)
Puchar Polski - 15(0)
Europejskie Puchary3(1)

Łącznie – 180 (10)

Piotr Walczak