Swojaki

Fot: widzewlodz.plPiłka nożna to najpopularniejsza zespołowa dyscyplina sportowa. Czymże byłaby ona bez bramek. To właśnie gole są tym, co przyciąga fanów na stadiony. Często zdarza się, że o zwycięstwie decyduje bramka strzelona w ostatnich sekundach spotkania. Zdarzają się piękne gole strzelone z połowy boiska, bramki po rajdach, gdy zawodnik mija przeciwników jak tyczki podczas jazdy na nartach. Bywają efektowne strzały głową, po których bramkarz drużyny przeciwnej musi wyciągać piłkę z bramki. Są piłkarze, którzy specjalizują się w biciu rzutów wolnych, po których zdobywają oni gola dla swojej drużyny. Były w historii futbolu także gole zdobyta z rzutu rożnego. Ale bywają także bramki … o których zawodnicy chcą jak najszybciej zapomnieć.

W tym artykule zajmę się bramkami samobójczymi, które strzelali piłkarze Widzewa. Niestety takie „niefortunne” gole zdarzały się nawet największym gwiazdom. W historii łódzkiej drużyny takich bramek było siedemnaście.


Pierwszym zawodnikiem, który zapisał się w historii Widzewa strzelając bramkę samobójczą był Władysław Wachnik, który reprezentował barwy „Czerwono-biało-czerwonych” podczas pierwszego sezonu łódzkiej jedenastki w Ekstraklasie. Widzewiak swoim golem dało prowadzenie dla drużyny Tarnovii Tarnów. Po kwadransie przyjezdni wygrywali z Widzewem 1:0. Na szczęście dla zawodnika, mecz zakończył się zwycięstwem jego zespołu 3:2.

Drugą bramkę samobójczą zdobył Zbigniew Boniek. Piłkarz ten był nie tylko jedną z największych gwiazd Widzewa, ale także reprezentacji Polski oraz włoskich klubów, Juventusu i Romy. Popularny „Zibi” swojego samobója strzelił w pojedynku z Górnikiem Zabrze. Niestety trafienie Zbigniewa Bońka w 89 minucie spotkania dało dwa punkty gospodarzom, a Widzew przegrał w Zabrzu 1:2 (sezon 1976/77).

Na kolejnego „swojaka” kibice Widzewa „czekali” do sezonu 1977/78. Zawodnik, który zdobył trzeciego samobója w historii łódzkiego Widzewa był Krzysztof Surlit. Ten zawodnik słyną raczej z mocno i precyzyjnie wykonywanych rzutów wolnych. Niestety i jemu przytrafił się gol samobójczy. Miało to miejsce w meczy wyjazdowym z Zagłębiem Sosnowiec. Krzysztof Surlit swoją bramką w 68 minucie wyrównał wynik spotkania. Na szczęście Widzew zdołał się otrząsnąć i strzelił zwycięskiego gola. Mecz zakończył się wynikiem 2:1.

W sezonie 1980/81 kiedy to Widzew zdobywał pierwszy w historii tytuł Mistrza Polski w przedostatniej kolejce wpadł samobój numer cztery. Strzelcem tej niechcianej bramki był Jan Jeżewski, który w spotkaniu z Ruchem w Chorzowie strzelił bramkę dla „Niebieskich” w 52 minucie. Bramka ta dała prowadzenie gospodarzom, a warto zauważyć, że zawodnik Widzewa pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie. Mecz zakończył się remisem 1:1.

Później była długa przerwa i kibice nie mogli „raczyć się” bramkami samobójczymi. Dopiero w sezonie 1988/89 piłkarz Widzewa pokonał własnego bramkarza. W X. kolejce Henryka Bolestę pokonał Kazimierz Putek. Po pierwszej połowie Pogoń na własnym boisku prowadziła z Widzewem 0:1. W drugiej połowie łodzianie wyrównali i mecz zakończył się remisem 1:1.  W tym samym sezonie, drugi z bramkarzy Widzewa został pokonany przez własnego gracza. Leszek Iwanicki pokonał Jerzego Zajdę w pojedynku na własnym boisku z Wisłą Kraków. Była to bramka wyrównująca. Później krakowianie dołożyli jeszcze jedno trafienie i Widzew przegrał spotkanie na własnym boisku 1:2.

Bardzo źle sezon 1991/92 wspomina świetny defensor Widzewa Wiesław Cisek. Jako jedynemu w barwach Widzewa udało się pokonać własnego bramkarza dwukrotnie i to w jednym sezonie. Pierwszą taką bramkę Wiesław Cisek zdobył w spotkaniu na własnym boisku z Wisłą Kraków. Gol widzewskiego obrońcy doprowadził do remisu. Na szczęście dla piłkarzy Widzewa mecz zakończył się wygraną gospodarzy 3:2. Po raz drugi Piotr Wojdyga został pokonany trzy kolejki później w meczu wyjazdowym z Górnikiem Zabrze. W tym przypadku było to jedyne trafienie w spotkaniu i Widzew przegrał mecz 0:1.

Kolejnym graczem Widzewa, któremu „udało” się pokonać własnego bramkarza był Marcin Boguś. W sezonie 1994/95 w pojedynku na własnym stadionie w ostatnich sekundach meczu piłkarz Widzewa pokonał Andrzeja Woźniaka, który wtedy strzegł bramki łódzkiej jedenastki. Był to gol, na 4:3, więc nie odebrał on zawodnikom Widzewa punktów w pojedynku z Lechem Poznań.

Mirosław Szymkowiak może „pochwalić” się nie lada wyczynem. W sezonie 1997/98 w pojedynku z Amicą Wronki rozgrywanym przy Piłsudskiego w 22 minucie meczu wyprowadził Widzew na prowadzenie. Czterdzieści minut później pokonał po raz drugi bramkarza, ale niestety był to bramkarz jego drużyny. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a wszystkie bramki strzelił ten wybitny zawodnik.

Tomasz Augustyniak grał w łódzkim klubie tylko w sezonie 2000/01. Rozegrał w barwach Widzewa dziewięć spotkań, a jedno „okrasił” bramką samobójczą. W swoim debiucie w barwach Widzewa strzelił bramkę dla Ruchu Chorzów. Widzew prowadził z gospodarzami 1:0, ale po czterech minutach Andrzeja Woźniaka pokonał jego kolega z zespołu. Widzew to spotkanie przegrał w Chorzowie 1:2. W tym samym sezonie podobnym wyczynem może „pochwalić” się jeden z najlepszych zawodników Widzewa, Andrzej Michalczuk. Tez zawodnik przychodził do Widzewa jako napastnik, później grał w pomocy, a na końcu w defensywie. W spotkaniu z Odrą Wodzisław Śląski na wyjeździe Andrzej Michalczuk „pokazał”, że nie zapomniał jak zdobywa się bramki. Jego bramka w drugiej połowie doprowadziła do remisu. Mimo że zawodnicy Widzewa strzelili trzy bramki, a gospodarze tylko jedną, mecz zakończył się remisem 2:2.

W sezonie 2001/02 pierwszy raz i jak na razie ostatni w historii klubu „swojaka” zdobył bramkarz. W grupie spadkowej w wyjazdowym pojedynku z Zagłębiem w Lubinie „samego siebie” pokonał Marcin Ludwikowski. Widzew odrobił straty i mecz zakończył się remisem 1:1.

W sezonie 2002/03 do Widzewa z Polonii Warszawa w przerwie zimowej przyszedł Maciej Scherfchen. W trzeciej kolejce rundy rewanżowej Widzew pojechał na mecz do Warszawy z Polonią. Były zawodnik Polonii pokonał swojego nowego kolegę, Zbigniewa Robakiewicza i łodzianie wyjechali z Warszawy z zerowym dorobkiem punktowym, a mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Polonii.

Kolejny „swojak” padł w sezonie 2003/04. Autorem bramki samobójczej był Przemysław Urbaniak. W drugiej kolejce sezonu do Łodzi na mecz z Widzewem przyjechał GKS Katowice. Przy stanie 1:1 w 90 minucie Przemysław Urbaniak wpisał się na listę strzelców, a Widzew to spotkanie przegrał 1:2.

Kolejnym sezonie, w którym kibice Widzewa zostali „uraczeni” bramką samobójczą był sezon 2006/07. Do Widzewa na wypożyczenie z Legii wrócił wychowanek łódzkiego klubu Jakub Rzeźniczak. To właśnie on był strzelcem bramki samobójczej w spotkaniu na własnym stadionie z GKS Bełchatów. Pod koniec pierwszej połowy obrońca Widzewa zdobył drugą bramkę dla przyjezdnych. W drugiej połowie goście dołożyli jeszcze jedno trafienie i mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gości 3:0. W tym samym sezonie w ostatniej kolejce, Widzew podejmował Cracovię na swoim obiekcie. Jedną z trzech bramek dla gości (ostatnią) zdobył Piotr Stawarczyk, a Widzew mimo że prowadził, przegrał to spotkanie 1:3.

Ostatnim zawodnikiem, któremu „udało” się pokonać własnego bramkarza jest Ugochukwu Ukah. Defensor Widzewa w sezonie 2007/08 pokonał Bartosza Fabiniaka. Była to druga bramka dla Dyskobolii, a zespół z Grodziska Wielkopolskiego spotkanie na własnym stadionie ostatecznie wygrał 3:0.

Łącznie Widzew stracił osiemnaście bramek samobójczych. Swojego bramkarza pokonało siedemnastu graczy Widzewa. Wiesław Cisek jako jedyny pokonał dwukrotnie własnego bramkarza, a pechowym bramkarzem był wtedy Piotr Wojdyga.

Widzewiacy strzelali bramki samobójcze, ale także i w ten sposób zyskiwali gole. Pierwszy „swojak”, którego zdobył rywal zbiega się z samobójem Widzewa. W meczu z Tarnovią gracz rywali odwdzięczył się Władysławowi Wachnikowi i strzelił dla Widzewa bramkę na 3:2. Było to trafienie, które dało zwycięstwo łódzkiej jedenastce. Widzew ogólnie zdobył po bramkach samobójczych dwadzieścia goli. Trzech zawodników, którzy strzelali „swojaki” grali później także w barwach Widzewa. Są to Arkadiusz Kubik (Górnik Zabrze), Bogdan Zając (Wisła Kraków) i Artur Szymczyk (GKS Katowice).

Poniżej tabela, w której zostały zestawione bramki samobójcze które Widzew zdobywał, a także tracił w podziale na zespoły.

 

Gol dla Widzewa

Zespół

Gol dla rywala

- Amica Wronki 1
- Cracovia 1
- Dyskobolia G.W. 1
- GKS Bełchatów 1
1 GKS Katowice 1
1 Górnik Łęczna -
1 Górnik Zabrze 2
2 Jagiellonia -
- Lech Poznań 1
1 Legia Warszawa -
2 Łódzki K.S. -
1 Motor Lublin -
1 Odra Opole -
- Odra Wodzisław Śl. 1
- Pogoń Szczecin 1
1 Polonia Bytom -
1 Polonia Warszawa 1
2 Ruch Chorzów 2
1 Stomil Olsztyn -
2 Szombierki Bytom -
1 Śląsk Wrocław -
1 Tarnovia Tarnów 1
1 Wisła Kraków 2
- Zagłębie Lubin 1
- Zagłębie Sosnowiec 1
20 SUMA 18